
Tatry to najwyższe, ale i najpopularniejsze z polskich gór. Wystarczy chwila ciepła i słońca, żeby tłumy zleciały się tam niczym pszczoły do kwitnących kwiatów. Niestety sytuacja już dawno przerosła wszelkie oczekiwania, a widokiem z naszych gór przerażeni są nawet Czesi.
Moda na górskie wędrówki trwa w najlepsze. Kontakt z naturą stał się jednym z najpowszechniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Tłumy już w najbliższych dniach dotrą najpewniej w Tatry, ale i Pieniny, które są bardzo popularne w trakcie majówki. Przedsmak tego, co lada moment będzie normą, widać było w miniony weekend w Dolinie Chochołowskiej.
Wszystko dla zdjęcia kwiatów z Tatr. Masowa turystyka przejęła góry
Wiosna to czas wzmożonego ruchu zwłaszcza na jednym tatrzańskim szlaku. W kwietniu wszystkie drogi wydają się prowadzić do Doliny Chochołowskiej, gdzie na wędrowców czekają kwitnące krokusy. Niekiedy kwitnienie jest tak obfite, że cała okolica przypomina fioletowy dywan.
Niestety z biegiem lat zjawisko to zyskało bardzo mocno na popularności. Z tego powodu wystarczy jeden słoneczny weekend, żeby na miejscu pojawiły się prawdziwe tłumy gapiów. Tak właśnie było w weekend 18–19 kwietnia, kiedy to przy blisko 18°C na termometrze Dolina Chochołowska zmieniła się w drugie Krupówki.
Zobacz także
Na zdjęciach i nagraniach opublikowanych w sieci widać rzesze osób, które dotarły w tę część Tatr, aby zrobić sobie zdjęcie z uroczymi kwiatami. W minionych latach zjawisko to było tak popularne, że władze TPN-u zaczęły nawet budować specjalne ogrodzenia, aby zatrzymać ludzi, którzy wychodzili poza szlak, polując na lepsze ujęcia. Było to nie tylko niszczenie przyrody, ale i duże zagrożenie. W trawach Doliny Chochołowskiej żyją bowiem liczne żmije, które mogą boleśnie ukąsić nieostrożnych wędrowców.
Czesi przerażeni nagraniem z Tatr. Wprost piszą o masowej turystyce
Zdjęcia i nagrania z zatłoczonego szlaku w Tatrach dotarły aż do Czech. Tamtejszy serwis tn.nova.cz zwrócił uwagę na ogromny problem masowej turystyki w naszych górach. "Dolina Chochołowska co roku przyciąga tłumy kwitnącymi krokusami, które są jednym z symboli wiosny w Tatrach. Jednak w tym roku zainteresowanie turystów przerosło oczekiwania i pokazało, jak bardzo ludzie szukają tu górskich atrakcji i miejsca na wypoczynek" – piszą dziennikarze.
Równocześnie przytoczyli jednak kilka mało pochlebnych komentarzy zostawionych pod zdjęciami i nagraniami z Tatr przez różnych użytkowników. "Czysta przyjemność, być na promenadzie jak w centrum miasta", "Kiedy widzę takie zdjęcia, cieszę się, że mnie tam nie ma", "Pojadę w góry po ciszę i spokój… i tak pomyślały trzy miliony Polaków" – to kilka wybranych cytatów.
I trudno dziwić się turystom, ale i Czechom, którzy są przerażeni tym, co dzieje się w naszych górach. Już jesienią ubiegłego roku zwracałam uwagę, jak różny klimat panuje po polskiej i czeskiej stronie Karkonoszy. Tam szlaki były znacznie spokojniejsze, a miasteczka nie miały jarmarcznego klimatu z masą reklam i plastikowych pamiątek. Czesi, podobnie jak my, uwielbiają spędzać czas na wolnym powietrzu, wycieczkach rowerowych i górskich wędrówkach. Jednak nie ma tam mowy o scenach takich jak te z Doliny Chochołowskiej.
