
Zakopane stanie w tym sezonie przed dużym wyzwaniem. Kryzys na Bliskim Wschodzie może sprawić, że liczba podróżnych z tamtego regionu wyraźnie spadnie. Dlatego miejscowi handlarze już szykują się na podbój serc polskich turystów i wymyślili nową pamiątkę. Nawet ja się uśmiechnęłam i zdziwiłam.
Moda na pamiątki z wakacji mija nieraz szybciej niż upalne lato. Nad Bałtykiem prawdziwym hitem w tym roku mają być magnesy z imionami i marynarzami stworzonymi przez AI. W Zakopanem poszli w zupełnie innym kierunku. Na straganach pojawiły się całkowicie nowe maskotki, które jak żadne inne nawiązują do tradycji regionu. Pytanie tylko, czy się przyjmą.
Zakopane opracowało nową pamiątkę. Niby plastikoza, ale z lokalnym sznytem
Z każdych wakacji wracamy z pamiątkami. Najczęściej są to magnesy, ale wiele osób sięga także po znacznie droższe upominki, zwłaszcza kiedy podróżują z dziećmi. Właśnie z powodu najmłodszych polskie miasta od lat opanowuje przerażająca plastikoza. Między pistoletami, maskami z seriali i mieczami z Minecrafta na próżno szukać pamiątek, które naprawdę nawiązują do lokalnej tradycji i kultury. Chyba że zaliczymy do tego ciupagę "made in China".
W Zakopanem coś jednak drgnęło. Na straganach pojawiła się pamiątka, która łączy potrzeby i zamiłowanie dzieci z lokalną tradycją. Do sprzedaży trafiły maskotki przedstawiające oscypek, a w zasadzie serek góralski, który najczęściej zajadamy prosto z grilla i z żurawiną.
Maskotka oprócz charakterystycznego koloru i kształtu ma też oczy i góralski kapelusz. To miła odmiana po całej plastikozie, która nie miała niczego wspólnego z Zakopanem i polskimi górami. Czy jednak nowa pamiątka zostanie mile odebrana? Na pewno nie pomoże jej cena.
Zobacz także
Nowa pamiątka z Zakopanego. Za oscypkowego pluszaka trzeba słono zapłacić
Jak na Zakopane przystało, cena nowej pamiątki nie jest niska. Zresztą patrząc na ceny maskotek, trudno mówić, że jakiekolwiek są dostępne w przystępnych cenach. Jak podają WP Finanse, za wypchany serek górski w tatrzańskim kapeluszu trzeba zapłacić od 45 do nawet 75 zł. Ostateczna cena uzależniona jest od rozmiaru maskotki.
Nie da się ukryć, że po modzie na gęsi i późniejszej na kapibary, postawienie na "serusia" albo "oscypusia" to ciekawy zwrot u handlarzy w Zakopanem. Przyszłość nowej maskotki oczywiście zweryfikuje rynek, ale mam nadzieję, że taka pamiątka się przyjmie.
Po latach bylejakości i sprzedawania szpargałów, które z górami nie miały nic wspólnego, to krok w dobrą stronę. A kto wie, może kolejnym będzie stopniowy powrót rękodzieła, które wypchnie plastikową tandetę z Krupówek i spod Gubałówki? Jednak o takiej zmianie muszą zdecydować klienci i to własnymi portfelami. Tak długo, jak będziemy kupować byle jakie pamiątki, na stragany nie wróci to, co jakościowe i regionalne.
