
Ryanair nie słynie z cierpliwości ani ustępowania w kwestii lotniskowych opłat. Przewoźnik od dłuższego czasu przygotowywał się do cięcia rozkładu w Grecji, a zapowiedzi właśnie stały się faktem. Oprócz zapowiadanego zamknięcia jednej z baz doszło do kilku kolejnych zmian w siatce połączeń.
Ryanair od dłuższego czasu próbował bezskutecznie negocjować warunki z lotniskiem w Salonikach. Już na początku maja informowaliśmy o możliwym zamknięciu tamtejszej bazy i tak się właśnie stało. Jednak przewoźnik poszedł dalej i przy okazji zaczął okrajać swoją ofertę także w innych greckich portach, co odczują również Polacy.
Ryanair odwołuje loty w Grecji. To koniec zimowej siatki do Salonik
W oficjalnym oświadczeniu opublikowanym 8 maja Ryanair poinformował, że zamyka swoją bazę w greckich Salonikach i odwołuje tam swoje loty zaplanowane na tegoroczny sezon zimowy. W praktyce oznacza to przekierowanie trzech samolotów do innych portów (w Albanii, Włoszech i Szwecji), a także usunięcie 500 tys. miejsc dla pasażerów i odwołanie lotów na 10 zimowych trasach. Jedyne loty do Salonik od końca października będą odbywały się z innych baz przewoźnika.
Ryanair wprost obwinił o to niemiecką firmę Fraport Greece, która zarządza lotniskiem w Salonikach. "Rząd Grecji podjął mądrą decyzję o obniżeniu opłaty za rozwój lotniska (ADF) o 75 proc. (z 12 do 3 euro za pasażera) od listopada 2024 roku, co powinno bezpośrednio pobudzić całoroczną łączność i turystykę w całej Grecji. Jednak większość greckich lotnisk, a zwłaszcza tych zarządzanych przez Fraport Greece, odmówiła przeniesienia obniżki podatku na pasażerów i zamiast tego zagarnęła ją dla siebie. Od tego czasu Fraport Greece stale podnosi opłaty, które są obecnie o 66 proc. wyższe niż przed pandemią" – przekazał Ryanair w oficjalnym oświadczeniu.
Niestety, cięcie w siatce Irlandczyków oznacza stratę dla Polski. Na liście usuniętych tras znajdują się bowiem te z Salonik do Poznania i Modlina. Jednak na tym lista skasowanych połączeń na trasie Grecja–Polska się nie kończy.
Zobacz także
Ryanair odwołuje loty na Kretę i do Aten. Znika jeszcze jedno połączenie z Polski
Zamknięcie bazy w Salonikach będzie tylko jednym z kilku kroków podjętych przez Ryanaira. Przewoźnik na całą zimę skasuje wszystkie swoje połączenia na Kretę. Oznacza to, że w Chanii i Heraklionie mogą zapomnieć o rozwoju turystyki całorocznej, która w dużej mierze opiera się właśnie na oferowaniu lotów przez tanie linie lotnicze.
Zmiany dotkną także port w Atenach. W tym przypadku Ryanair również uzasadnia swoją decyzję rosnącymi opłatami za obsługę pasażerów. Jak podało Fly4free.pl, w konsekwencji uszczuplania tamtejszej zimowej siatki usunięta zostanie zimowa trasa z Krakowa do stolicy Grecji. Co gorsze, nie ma pewności, że wróci ona do systemu w letniej siatce połączeń, a to byłaby jeszcze bardziej dotkliwa strata. Tym bardziej że Grecja niezmiennie znajduje się na liście krajów bardzo popularnych wśród polskich turystów.
– Ryanair z przykrością informuje o zamknięciu naszej bazy w Salonikach i obniżkach w Atenach na zimę 2026. W rezultacie utracono 700 000 miejsc i 12 tras w całej Grecji, a także zawieszono loty w Chanii i Heraklionie poza szczytem sezonu. Te możliwe do uniknięcia spadki ruchu są bezpośrednim skutkiem nieprzestrzegania przez lotniska przepisów ADF, szczególnie w Salonikach, gdzie monopolista Fraport Greece podniósł opłaty lotniskowe o 66% od 2019 roku – przekazał Dyrektor handlowy Ryanair, Jason McGuinness.
