
– Ona jest żeńskim odpowiednikiem Richelieu. Pani kardynałowa – mówi o niej europoseł Krzysztof Brejza. Inny z polityków sugeruje, że była "mózgiem delegacji" Suwerennej Polski w PE. Ucieczka Zbigniewa Ziobry do USA i głośny reportaż TVN24 o jego żonie znów ściągnęły reflektory na Patrycję Kotecką. Pojawiły się pytania o jej wpływy. Pytamy więc: jaką rolę w partii Ziobry odgrywała?
Jak wynika z reportażu TVN24, Patrycja Kotecka nie była członkiem Solidarnej – potem Suwerennej – Polski, ale regularnie pojawiała się na zebraniach zarządu partii. Miała mieć wpływ na decyzje dotyczące Funduszu Sprawiedliwości oraz próbować wywierać wpływ na finanse partii.
– Jeśli trzeba było opracować przekaz medialny, to dokładała swoje, nawet więcej niż trzy grosze – mówi w reportażu "Czarno na Białym" pt. "Pani Patrycja" Jacek Włosowicz, były skarbnik Solidarnej Polski. Według niego Kotecka próbowała też wywierać wpływ na finanse partii. – Zawsze działała z tylnego siedzenia – mówił dziennikarz Sebastian Klauziński.
Reportaż rozgrzał internet. Część polityków, których o to pytamy, nie wydaje się jednak zaskoczona. O roli Patrycji Koteckiej spekulowano od dawna. – Ona odgrywała dużą rolę w partii Ziobry. To nie była jakaś tajemna wiedza. Dlatego dla mnie nie jest to wielkim zaskoczeniem – mówi jeden z polityków dawnego obozu prawicy.
Jak określiłby więc jej pozycję w partii? – Nr 1 Ziobro. Nr 2 od pewnego momentu Patryk Jaki. Patrycja Kotecka niewiele niżej. To nr 3-4. Postawiłbym ją w okolicach ostatniego miejsca podium – odpowiada.
Poseł PiS: Patrycja Kotecka szarą eminencją? Nie doświadczyłem
Reportaż "Pani Patrycja" pojawił się w szczególnym momencie. Zbiegł się w czasie z ucieczką Zbigniewa Ziobry do USA, którą Polska żyje od 10 maja. Wraz z nią pojawiły się też pytania, co dalej z jego żoną, która ma pracę w Parlamencie Europejskim. – Ona cały czas tam pracuje. Chyba że ma urlop bezpłatny. Sytuacja jest co najmniej kuriozalna – słyszymy. A krążą plotki, że Ziobro docelowo miałby trafić do Ameryki Łacińskiej. Krzysztof Bosak sugeruje nawet, że chodzi o Chile.
Zacznijmy jednak od tego, jak ostatnie doniesienia o jej wpływach odbierają w partii Ziobry. Bo są to dwa skrajne obrazy.
– Od 2011 roku byłem członkiem Solidarnej Polski, potem Suwerennej Polski. Myślę, że byłem na większości, jeśli nie na wszystkich posiedzeniach, na których był zwoływany cały zarząd, czy na spotkaniach naszego klubu, gdy jeszcze go mieliśmy. I tylko raz widziałem, jak Patrycja Kotecka weszła w trakcie posiedzenia – reaguje na te ustalenia Tadeusz Woźniak, dziś poseł PiS.
– Pamiętam, że miała wtedy do przekazania mężowi jakiś komunikat. Na sali obrad nie była dłużej niż 5 minut. Podkreślam to z całym naciskiem. Widziałem ją w takiej sytuacji tylko jeden, jedyny raz. Nie przypominam sobie, żeby Patrycja Kotecka jeszcze kiedykolwiek była na posiedzeniu – mówi w rozmowie z naTemat.
Tadeusz Woźniak uważa, że informacje o udziale Koteckiej w zebraniach mogą być konfabulacją.
– Ja nie znam takiej sytuacji. Nie doświadczyłem czegoś takiego. Nie mam pojęcia, dlaczego Jacek Włosowicz dzieli się tego typu informacjami. Przez wiele lat utrzymywaliśmy kontakty, ale on przeszedł na złą stronę mocy. Nie wiem, czy te informacje są prawdziwe. Może to jest konfabulacja? Rodzaj osobistej vendetty? – mówi.
Podkreśla: – Ja nie doświadczyłem tego, żeby Patrycja Kotecka była szarą eminencją działającą z tak zwanego tylnego siedzenia. Nigdy nie zauważyłem, żeby miała bezpośredni wpływ na to, co się dzieje. A to, że jako dziennikarka czasami zabrała głos w jakiejś sprawie? Mój Boże, przecież żyjemy w wolnym kraju i każdy może wyrazić swoją opinię. Ale to nie był żaden formalny wpływ na to, co działo się w partii.
Dodaje jeszcze:
Tadeusz Woźniak
poseł PiS
– Kiedy widziałem państwo Ziobro razem, to zawsze mąż darzył małżonkę ogromną atencją, szarmancją i nie krył tego, że bardzo ją szanuje i kocha – słyszymy.
Ale wiadomo, że to jedna strona medalu. Hasło "szara eminencja" pod adresem Koteckiej pojawiało się już w mediach. Żona Ziobry od lat budzi duże emocje.
"Patrycja Kotecka-Ziobro pełni w małżeństwie Ziobrów nie tylko funkcję dostawcy wysokich zarobków. Wedle naszych źródeł jest też jego najbliższą doradczynią" – pisał o niej Konrad Bagiński w INNPoland.
"Mam wrażenie, że to ona kręciła ludźmi Ziobry"
Patrycja Kotecka-Ziobro, rocznik 1978, w Wikipedii przedstawiona jest jednym, krótkim określeniem: "polska dziennikarka". Dziś już chyba mało komu tak się kojarzy.
Nie każdy pamięta, że karierę zaczynała w mediach tabloidowych i interwencyjnych – współpracowała m.in. z "Super Expressem" i z Telewizją Polską, była nawet związana z programem "Sensacje XX wieku", którego autorem i pomysłodawcą jest Bogusław Wołoszański.
Za rządów PiS Kotecka była dyrektorką marketingu w Link4, a w ostatnich latach władzy Zjednoczonej Prawicy zasiadała w zarządzie spółki, która – przypomnijmy – jest zależna od PZU (2020-2023). Według doniesień medialnych miesięcznie miała zarabiać tam średnio 41 tys. zł netto.
– To funkcja atrakcyjna finansowo i jeśli wtedy rozmawiało się o Patrycji Koteckiej, to po pierwsze, że to trochę dziwne, że ma robotę w państwowej spółce. A po drugie, że była bardzo sprawna w rozgrywaniu mediów. Miała duże kontakty i była w stanie skutecznie wrzucać agendę Solidarnej Polski do mediów – mówi polityk związany z prawicą.
– Ale wielkiej polityki tam nie robiła, a wydaje się, że zależało jej, żeby mieć wpływ na otaczającą rzeczywistość – dodaje.
– Wyobraża pan sobie, że mogła działać z tylnego siedzenia? – pytam.
– A wyobraża pani sobie współpracownika Ziobry, czy innego urzędnika, który powie żonie ministra: nie zrobię tego, czego chcesz? Gdy Solidarna Polska powstawała, miała deficyt doświadczonych ludzi, a Kotecka miała doświadczenie medialne i kontakty. Musiała być zaangażowana. Ziobro często brał ludzi bez dorobku i doświadczenia i bardzo szybko dawał im duże możliwości. Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ludzie, którzy wszystko zawdzięczają Ziobrze, protestowali przeciwko jego żonie. Myślę, że można ją określić szarą eminencją – odpowiada.
Od 2024 roku Patrycja Kotecka jest akredytowaną asystentką europosłów: Jacka Ozdoby, Daniela Obajtka i Patryka Jakiego. Jeden z polityków KO twierdzi jednak: – Według mnie to było udawanie asystentki. Mam wrażenie, że to ona kręciła ludźmi Ziobry. A jeśli nie była asystentką, to chyba była mózgiem tej delegacji.
Zobacz także
W 2024 roku zaczęły krążyć doniesienia, że w zeznaniach dotyczących Funduszu Sprawiedliwości mają pojawiać się wątki obciążające żonę Zbigniewa Ziobry.
Teraz autorzy reportażu w TVN 24 ujawnili rozmowę byłych urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy np. zastanawiali się, jak w czasie śledztwa ws. funduszu przedstawić swoje relacje z Kotecką. "Może w ten sposób powiem, że dwa czy trzy razy rozmawialiśmy, radząc się trochę co do kierunków działań" – cytują rozmowę byłego wiceszefa resortu sprawiedliwości Marcina Romanowskiego.
Krzysztof Brejza: Patrycja Kotecka jest żeńskim odpowiednikiem Richelieu
– Już wcześniej miałem informacje od tzw. sygnalistów, że może być bezpośrednie powiązanie Patrycji Koteckiej z nieprawidłowościami w Funduszu Sprawiedliwości. Nie zaskakuje mnie to – mówi naTemat europoseł Krzysztof Brejza.
Jej rolę w Solidarnej Polsce widzi natomiast tak: – Moim zdaniem jest to osoba, która organizacyjnie tworzyła całą strukturę partii i mogła mieć ogromny wpływ również na jej model finansowania.
Krzysztof Brejza przypomina sprawę inwigilacji swojej osoby Pegasusem. – Patrycja Kotecka jest akredytowaną asystentką europosłów SP, czyli tzw. APA. Współpracuje bardzo blisko z drugim APĄ, czyli człowiekiem, który dla służb stanowił element informacyjny w operacji Pegasusa wobec mnie, a który był bliskim przyjacielem Zbigniewa Ziobry. Z informacji, które posiadam, pani Patrycja Kotecka jest osobą nawet bardziej odpowiedzialną za projekt Solidarnej Polski niż Zbigniew Ziobro. Z tych informacji wynika, że ona ma na niego potężny wpływ i to ona jest głównodowodzącą w tym projekcie – uważa.
– Ona jest żeńskim odpowiednikiem Richelieu. Pani kardynałowa – mówi o Koteckiej.
Nie widział natomiast jej aktywności merytorycznej jako asystentki w PE. Za to w 2025 roku nagłośnił zdarzenie, gdy żona Ziobry próbowała go nagrywać w PE. – Stałem z Darkiem Jońskim, rozmawialiśmy o kwestiach związanych z Pegasusem, gdy się pojawiła. Potem doszło do mierzenia się wzrokiem, kiedy zapytałem, dlaczego nielegalnie mnie inwigilowali. Wtedy w PE pierwszy raz wyszła z ukrycia. Do tej pory trzymała się z boku – mówi Krzysztof Brejza.
Dziś, gdyby również ona miała wyjechać do USA, nie wyobraża sobie jej pracy w PE.
– Warunki zatrudnienia asystentów są bardzo rygorystyczne. Warunki pracy zdalnej również. Patrycja Kotecka powinna być w PE i odbijać kartę przy wejściu i wyjściu. To obowiązek asystenta posła. Przez służby PE jest to bardzo skrupulatnie rozliczane. Nie wyobrażam sobie, żeby z USA zdalnie pełniła funkcję asystenta w PE. To jest fizycznie niemożliwe. I zapewne ta umowa będzie rozwiązana. Chyba że ona tu wróci – reaguje europoseł Krzysztof Brejza.
