
Spora grupa polskich przedsiębiorców i osób samozatrudnionych na umowach B2B może w tym roku liczyć na solidny zwrot z rozliczenia składki zdrowotnej w ZUS. Choć wokół reformy narosło sporo politycznego zamieszania, jeden konkretny przepis pozwala zaoszczędzić realne pieniądze.
Niedawno szeroko pisaliśmy w naTemat.pl, że nowe prawo uderzy w samozatrudnionych na umowach B2B. Z projektu ustawy o podatkach dochodowych wyłania się obraz końca optymalizacji podatkowej, a rząd bierze się za luki pozwalające na obniżanie obowiązkowych opłat. Ale jest też dobra wiadomość dla przedsiębiorców i osób prawdzących jednoosobową działalność gospodarczą.
Plan rządu zakładał co prawda dwuetapową obniżkę składki zdrowotnej, ale życie (a przede wszystkim polityka) napisało własny scenariusz. Koalicji 15 października udało się przeforsować tzw. małą obniżkę, która zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2025 roku, i dotyczy minimalnej składki zdrowotnej. Obecnie każda osoba prowadząca własną działalność albo osoba samozatrudniona na umowach B2B płaci minimalną daninę do ZUS, o ile notuje stratę albo dochód jest równy maksymalnie płacy minimalnej.
Zamieszanie z reformą składki zdrowotnej. Palce maczał jeszcze Andrzej Duda
Do końca 2024 roku wynosiła ona 381,78 zł miesięcznie (9 proc. od minimalnego wynagrodzenia). Na kolejny rok rządzący ustalili minimalną składkę na tym samym procentowym poziomie, tyle że już "tylko" od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. Wraz z 2025 rokiem przedsiębiorcy i osoby na B2B zyskały tym samym ok. 105 zł miesięcznie.
I tu pojawiły się problemy, ponieważ tzw. mała reforma składki zdrowotnej obowiązywała jedynie w 2025 roku. Koalicja rządząca miała bowiem nadzieję, że od 2026 zacznie obowiązywać tzw. duża reforma. Ale ustawę zawetował ówczesny prezydent Andrzej Duda.
Skutek? Od początku tego roku minimalna składka zdrowotna drastycznie wzrosła. Po pierwsze, weto zablokowało korzystniejsze zasady liczenia (powrót z 75 proc. na 100 proc. podstawy wymiaru), skoczyła też płaca minimalna – do 4806 zł brutto i najniższa danina na NFZ wynosi teraz 432,54 zł miesięcznie. To o ponad 117 zł więcej niż rok wcześniej.
Zobacz także
Samozatrudnieni na B2B zaoszczędzą na rozliczeniu składki zdrowotnej. Chodzi o środki trwałe
Mimo podwyżki "podstawy", jest też na szczęście dobra wiadomość dotycząca rocznego rozliczenia składki zdrowotnej za 2025 rok. Po raz pierwszy w historii obowiązuje przepis, który wyłącza sprzedaż środków trwałych (np. firmowego auta, biura, komputera czy innego sprzętu) z podstawy naliczania składki.
Do tej pory sprzedaż np. samochodu "na firmę" sztucznie pompowała dochód przedsiębiorcy i podwyższało wysokość składki zdrowotnej. Teraz ten zysk jest "czysty" – nie przedsiębiorcy i osoby na umowach B2B nie zapłacą od takiej sprzedaży ani grosza do NFZ.
Co istotne, tzw. odpisy amortyzacyjne pozostają bez zmian. Nadal można wrzucać zakup sprzętu w koszty i obniżać miesięczną składkę, ale przy jego sprzedaży nie zostaniemy już "ukarani" wyższą daniną. To oszczędność rzędu 1,5 mld zł w skali całego kraju.
Warto w tym miejscu przypomnieć o kilku kluczowych kwestiach:
W tym roku rozliczenie składki zdrowotnej wygląda więc inaczej. Mimo politycznego zamieszania i prezydenckiego weta, przedsiębiorcy zyskali potężne narzędzie do oszczędności. Jeśli w twojej firmie doszło do sprzedaży auta lub sprzętu (musi być środkiem trwałym), możesz liczyć na wysoki zwrot z ZUS. Według wyliczeń zmiany związane z rozliczaniem środków trwałych pozwolą zaoszczędzić przedsiębiorcom w sumie ok. 1,5 mld zł.
