
Losy humbaka Timmy'ego media i internauci śledzili z zapartym tchem od marca, gdy ssak został uwięziony na mieliźnie w Bałtyku. Mimo skomplikowanej akcji ratunkowej, wieloryb został odnaleziony martwy u wybrzeży Danii. Jego ciało na razie tam pozostanie, ale eksperci ostrzegają przed poważnym niebezpieczeństwem.
W piątek świat obiegła informacja o odnalezieniu martwego wieloryba w pobliżu duńskiej wyspy Anholt. Początkowo eksperci nie potrafili jednoznacznie ustalić tożsamości ssaka, ponieważ specyficzne ułożenie potężnego ciała w wodzie uniemożliwiało dostrzeżenie nadajnika GPS. W sobotę smutne przypuszczenia oficjalnie się jednak potwierdziły.
Humbak Timmy jednak nie przeżył wyprawy na Morze Północne
Oficjalne wieści o śmierci humbaka Timmy'ego przekazały duńska Agencja Ochrony Środowiska oraz Ministerstwo Środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Ostateczną identyfikację umożliwił specjalistyczny lokalizator, który ratownicy zamontowali na ciele ssaka podczas wcześniejszej próby ocalenia.
Do tego przykrego obrotu spraw odniósł się minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Till Backhaus, który złożył oficjalne podziękowania duńskim służbom za pomoc w identyfikacji wieloryba. Polityk wyraził również głęboki żal, że młody samiec nie zdołał wykorzystać swojej, jak sam określił, "bardzo skromnej szansy" na przeżycie w naturalnym środowisku.
Warto przypomnieć, że humbaki potrafią zaskakiwać człowieka w najmniej spodziewanych momentach. Kilka miesięcy temu głośno było o sytuacji, w której humbak połknął kajakarza w Chile, a nagranie obiegło światowe media.
Ciało pozostanie w wodzie. Ostrzeżenia przed potężną eksplozją wieloryba
Obecnie duńskie służby środowiskowe nie planują odholowania ani utylizacji martwego zwierzęcia. Zgodnie z oficjalnym komunikatem tamtejszej agencji, ciało wieloryba nie generuje w tym momencie poważniejszych trudności w rejonie wyspy Anholt. Sytuacja może się jednak diametralnie zmienić, jeżeli dryfujące szczątki zbliżą się do linii brzegowej i staną się problematyczne dla otoczenia.
Mieszkańcy oraz turyści powinni jednak pamiętać, aby pod żadnym pozorem nie zbliżać się do martwego humbaka. Truchło tak gigantycznego stworzenia niesie za sobą poważne zagrożenia natury biologicznej, chemicznej oraz fizycznej. Może być źródłem groźnych patogenów chorobotwórczych zagrażających ludziom, a rozkładające się wewnątrz tkanki produkują potężne ilości gazów.
Zobacz także
W efekcie nagłego wzrostu ciśnienia wewnętrznego istnieje realne ryzyko nagłej eksplozji ciała wieloryba. Podobny scenariusz miał już miejsce w Kanadzie, gdzie ocean wyrzucił na brzeg ciało wieloryba, a mieszkańcy obawiali się eksplozji wypełnionego metanem płetwala.
Dramatyczna walka z czasem. Jak Timmy trafił do Bałtyku?
Obecność młodego humbaka w wodach Morza Bałtyckiego od samego początku wzbudzała ogromną sensację i poruszenie opinii publicznej. To nie pierwszy raz, gdy wieloryb w Bałtyku pływał koło Gdańska i polskiego wybrzeża, ale tym razem zwierzę pojawiło się w tym rejonie w marcu, a już w nocy z 22 na 23 marca po raz pierwszy utknęło na mieliźnie niedaleko Timmendorfer Strand.
Choć samiec zdołał się wówczas oswobodzić o własnych siłach, to w kolejnych dniach regularnie wpadał w pułapki na płytkich wodach, aż w końcu osiadł na mieliźnie przy wyspie Poel.
Akcja ratunkowa i transport barką do Skagerraku
To wtedy władze podjęły decyzję o sfinansowaniu prywatnej operacji transportowej, ignorując sceptycyzm ekspertów. Po kilku nieudanych podejściach humbak został umieszczony na specjalistycznej barce wypełnionej morską wodą i przewieziony w kierunku Morza Północnego. Na początku maja organizatorzy akcji poinformowali, że uwolnili Timmy'ego w duńskiej cieśninie Skagerrak, gdzie ssak miał samodzielnie odpłynąć.
Biolodzy od początku ostrzegali jednak, że wycieńczone i schorowane zwierzę ma minimalne szanse na przetrwanie na pełnym morzu, co niestety znalazło swoje smutne podsumowanie u wybrzeży wyspy Anholt. Przypadek Timmy'ego raz jeszcze potwierdza, że Bałtyk umiera jako ekosystem zdolny utrzymać duże ssaki morskie. Niskie zasolenie, płytkie wody i presja człowieka czynią z niego pułapkę. Mało kto zdaje sobie też sprawę, że w Bałtyku żyją rekiny – trzy gatunki, choć są one zupełnie niegroźne dla człowieka.
