Karol Nawrocki
Karol Nawrocki adoptował niedźwiedzia i nazwał go "Batyr" Fot. Shutterstock.com

Karol Nawrocki podczas wizyty w Rumunii adoptował symbolicznie niedźwiedzia brunatnego. Uwagę zwraca przede wszystkim nadane przez prezydenta imię... "Batyr", które odnosi się zapewne do jego niegdyś anonimowej kariery pisarskiej.

REKLAMA

Karol Nawrocki udał się w ostatnich dniach na wizytę do Rumunii, gdzie odbył się szczyt Bukaresztańskiej Dziewiątki (B9). Rozmawiano tam przede wszystkim o bezpieczeństwie wschodniej flanki NATO. Oprócz tego prezydent miał jednak również inne zajęcia, które zakończyły się chociażby adopcją niedźwiedzia i nazwaniem go jak swój niegdysiejszy, słynny pseudonim literacki – Tadeusz Batyr. W ten sposób Karol Nawrocki chyba chce wszystkim pokazać, że jednak ma do siebie dystans.

Prezydent adoptował niedźwiedzia "Batyra" w Rumunii

Podczas pobytu w Rumunii Nawrocki odwiedził znany rezerwat dla ocalonych z niewoli i pokrzywdzonych niedźwiedzi – LiBEARty Sanctuary. To właśnie tam prezydent dokonał symbolicznej adopcji niedźwiedzia brunatnego. O całej akcji oraz o wyjątkowo specyficznym imieniu wybranym dla zwierzęcia poinformował w mediach społecznościowych osobisty fotograf głowy państwa, Mikołaj Bujak.

"Prezydent ponownie zaadoptował zwierzaka. Tym razem nieco większego :) Do Yukiego, dzielnego psiaka ze schroniska, który jest lokatorem Pałacu Prezydenckiego, dołączył – choć na odległość – miś Batyr" – przekazał we wpisie Mikołaj Bujak.

Fotograf dodał jeszcze, że do ośrodka LiBEARty Sanctuary, w którym przebywa teraz "miś Batyr", zostanie przekazana także maskotka misia Wojtka. To symboliczne nawiązanie do słynnego niedźwiedzia syryjskiego, który został przygarnięty przez polskich żołnierzy z Armii Andersa podczas II wojny światowej i przeszedł z nimi cały szlak bojowy, stając się legendą polskiego wojska.

Kim jest Tadeusz Batyr? Słynne już alter ego prezydenta

Wybór imienia dla niedźwiedzia błyskawicznie wywołał lawinę komentarzy, ponieważ "Batyr" to bezpośrednie nawiązanie do literackiego pseudonimu Karola Nawrockiego. Właśnie jako "Tadeusz Batyr" prezydent opublikował niegdyś książkę pt. "Spowiedź Nikosia zza grobu", opisującą historię życia trójmiejskiego gangstera Nikodema Skotarczaka. Nawrocki przez długi czas nie przyznawał się do swojej drugiej tożsamości, co doprowadziło do jednej z najbardziej kuriozalnych sytuacji w jego karierze politycznej.

W 2018 roku na antenie TVP Gdańsk wystąpił rzekomy autor wspomnianej książki, ukrywający się pod nazwiskiem Batyr. Rozmówca miał na głowie czapkę z daszkiem, dokładnie zasłoniętą twarz, a jego głos został zmieniony komputerowo. W trakcie wywiadu zamaskowany mężczyzna zaczął... żarliwie chwalić samego Karola Nawrockiego. Przekonywał widzów, że Nawrocki to wybitny historyk, który nie tylko zainspirował go do pracy nad tą pozycją, ale był też pierwszą osobą w Polsce, która odważnie podjęła temat przestępczości zorganizowanej w czasach PRL.

Prawda wyszła na jaw dopiero po latach, podczas prezydenckiej kampanii wyborczej, kiedy sztab polityka oficjalnie potwierdził, że Tadeusz Batyr to w rzeczywistości alter ego Nawrockiego. Publicznie przyznał się do tego również sam zainteresowany, tłumacząc, że używanie pseudonimów nie jest przecież niczym nowym i ma bogatą tradycję w polskiej publicystyce, literaturze oraz nauce.

Do dziś jednak ta zamaskowana autopromocja jest chętnie wykorzystywana przez środowiska opozycyjne do wbijania szpilek Nawrockiemu.