Dagmara Pawełczyk-Woicka
Dagmara Pawełczyk-Woicka rezygnuje ze stanowiska przewodniczącej KRS. Fot. public domain / wikipedia

Dagmara Pawełczyk-Woicka nie będzie już stała na czele KRS. Właśnie przekazała, że rezygnuje ze stanowiska przewodniczącej. Swoją decyzję motywowała szacunkiem do zabezpieczenia Trybunału Konstytucyjnego i "brakiem reakcji Sejmu na to postanowienie".

REKLAMA

"Szanując zabezpieczenie Trybunału Konstytucyjnego i zarazem brak reakcji Sejmu na to postanowienie złożyłam w piątek rezygnację z funkcji przewodniczącej Krajowej Rady Sądownictwa" – poinformowała Dagmara Pawełczyk-Woicka na platformie X.

Ustępująca przewodnicząca KRS odniosła się do zabezpieczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny 12 maja. TK, reagując na wniosek posłów PiS, nakazał Sejmowi wstrzymanie wyboru nowych członków Rady (z części reprezentującej środowisko sędziowskie) do momentu wydania ostatecznego wyroku w tej sprawie.

KRS bez znajomej Ziobry na czele

"Brak Przewodniczącego rodzi obowiązek po stronie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (Małgorzaty Manowskiej – przyp. red.) zwołania posiedzenia plenarnego celem wyboru Przewodniczącego. Czy Pierwszy Prezes zwoła posiedzenie w składzie wybranym przez Sejm 15.05.2025 (z naruszeniem prawa), czy w składzie dotychczasowym pozostawiam do jego decyzji" – napisała.

Przypomnijmy, że Pawełczyk-Woicka zanim została przewodniczącą KRS zasłynęła z wprowadzania własnych porządków, jako szefowa Sądu Okręgowego w Krakowie. Najgłośniejsze było odwołanie ze stanowiska rzecznika sądu byłego sędziego Waldemara Żurka i przeniesienie go do pracy w innym wydziale. Teraz jak wiadomo Żurek jest prokuratorem generalnym.

Ponadto o Dagmarze Pawełczyk-Woickiej mówiło się, że jej kariera rozwinęła się w czasach tzw. dobrej zmiany. Tygodnik "Polityka" już w 2018 r. informował, że sędzia jest równolatką Zbigniewa Ziobry, a oboje znają się jeszcze z podstawówki. Gdy prokuratorem generlanym był jeszcze Ziobro sędzia awansowała wprost z Ministerstwa Sprawiedliwości na stanowisko prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie.

Spór o "piętnastkę" sędziów KRS

Krajowa Rada Sądownictwa stoi na straży niezależności sądów, ale jego najważniejszą funkcją jest decydowanie o tym, kto w ogóle zostanie sędzią. Bez pozytywnej rekomendacji Rady prezydent nie może wręczyć nominacji, co czyni z KRS swego rodzaju strażnika bram do wymiaru sprawiedliwości.

Emocje wokół składu Rady nie gasną od końca 2017 roku, kiedy to zmieniono zasady wyboru jej sędziowskich członków. Wcześniej sędziów do KRS wybierało samo środowisko sędziowskie, jednak kontrowersyjna reforma PiS oddała ten przywilej w ręce polityków.

Wymiana składu sędziowskiego przez Sejm w 2026 roku ma być próbą ostatecznego zakończenia ery tzw. neo-KRS i przywrócenia praworządności. Proces ten budzi opór opozycji, ale dla nowej większości parlamentarnej jest to konieczne do uzdrowienia relacji z unijnymi instytucjami. W 2018 r. Polska została zawieszona w Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa. Powodem było właśnie upolitycznienie KRS.

Teraz koalicja rządząca chciała przywrócenia zasad wyboru KRS sprzed 2017 roku, jednak prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę w tej sprawie. W odpowiedzi rząd wdrożył "plan B": w sądach odbyły się prawybory, mające pozwolić środowisku sędziowskiemu na zaopiniowanie kandydatów. W ten sposób władza chciała oddać sędziom realny wpływ na skład Rady, i to właśnie z tego grona wyłoniono nowych członków. Z tym nie zgadza się oczywiście opozycja, uznając tę procedurę za nielegalną.