Radosław Sikorski
Radosław Sikorski zareagował na słowa Mariusza Błaszczaka ws. relacji Polski z USA Fot. Flickr / Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland

W ocenie Mariusza Błaszczaka relacje na linii Warszawa–Waszyngton nie są dobre i winny temu jest premier Donald Tusk. Na słowa posła PiS w swoim stylu zareagował szef MSZ. "Do naszych nacjonalistów nadal nie dociera" – zaczął wpis w mediach społecznościowych Radosław Sikorski.

REKLAMA

W poniedziałek 18 maja w programie "Graffiti" na antenie Polsat News gościł Mariusz Błaszczak, który niedawno spiął się z marszałkiem Sejmu. Jednym z tematów rozmowy były relacje Polski z innymi krajami. Poseł PiS krytykował dobre relacje z Niemcami i stwierdził, że "kluczowe" dla nas są stosunki z USA. Te, jak stwierdził Błaszczak, premier Donald Tusk "burzy", a polski rząd uprawia "politykę wypychania Ameryki z Europy". Dodał wręcz, że Koalicja 15 października prowadzi "antyamerykańską" politykę.

To jest polityka niemiecka, która kończy się dla Polski fatalnie. Putin obawia się wyłącznie armii Stanów Zjednoczonych. Putin nie obawia się Niemców, a w tyle głowy zawsze trzeba mieć to, że czymś naturalnym, do czego dążą Niemcy i Rosjanie, jest porozumienie – oznajmił były szef MON.

Mariusz Błaszczak o relacjach Polska–USA. Winą obarcza Donalda Tuska

Błaszczak oczywiście widzi sposób na poprawę relacji polsko-amerykańskich – w jego ocenie sprawę załatwiłaby dymisja Donalda Tuska. W programie z ust wiceprezesa PiS padły też dość zaskakujące słowa. Jego zdaniem Polska powinna przystąpić do Rady Pokoju Donalda Trumpa, która jest wydmuszką.

– Co nam szkodziło, żeby nie wchodzić do Rady Pokoju? Nie weszli, bo Donaldowi Tuskowi to się nie podobało, bo jest antyamerykański, Rada Pokoju mu się nie podobała – stwierdził. Prowadzący program Marcin Fijołek zwrócił uwagę, że instytucja jest obecnie "ciałem martwym", jednak zdaniem Błaszczaka nie jest to przeszkodą. Przeciwnie – uważa, że należało to zrobić "tym bardziej".

– Zaczęli sączyć taką propagandę, że wejście do Rady Pokoju oznacza wysłanie polskich wojsk na Bliski Wschód. A słusznie pan powiedział, że Rada Pokoju nie istnieje. To tym bardziej należało wejść do Rady Pokoju, żeby pokazać Stanom Zjednoczonym, że mogą liczyć na nas – oznajmił polityk PiS.

Radosław Sikorski zareagował na słowa Mariusza Błaszczaka. Wpis o "miłości"

Do wypowiedzi Błaszczaka odniósł się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski we wpisie na platformie X. "Do naszych nacjonalistów nadal nie dociera, że w stosunkach międzynarodowych, jak w międzyludzkich, miłość nie zawsze jest odwzajemniona" – skomentował wicepremier i szef MSZ.

Co ciekawe, do komentarza ministra spraw zagranicznych Błaszczak również się odniósł na X. "Do osób pokroju Sikorskiego, dalej nie dociera, że obecność wojsk USA w Polsce jest ważniejsza niż te kilka tysięcy starych hełmów, na które moglibyśmy liczyć ze strony Niemiec, gdyby napadł nas Putin" – napisał.

O tym, że Polska nie wejdzie do Rady Pokoju, Donald Tusk poinformował w lutym przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. – To jest chyba ten moment, żeby dość jednoznacznie i wyraźnie powiedzieć, że w obecnych okolicznościach, jeśli chodzi o zasady tej rady, bezpośrednie cele, głównie związane z odbudową Gazy pewne wątpliwości, powodują, że w tych okolicznościach Polska nie przystąpi do prac Rady ds. Pokoju – powiedział szef rządu.

I dodał: – Nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi były, są i będą naszym priorytetem z oczywistych względów, więc jeśli zmienią się okoliczności przystąpienia do prac w tej Radzie Pokoju, to nie wykluczamy żadnego scenariusza.