Zbliżenie na łyżkę z ziarnami kawy. Podróbki zalewają polski rynek
Tanie zakupy na bazarze mogą skończyć się rozczarowaniem. Podrabiana kawa to plaga, ale da się ją rozpoznać Fot. Ilsur / Shutterstock

Podrabiane produkty to żadna nowość i są w każdej branży. Jednak teraz, gdy za kilogram dobrej jakości arabiki płacimy ok. 100 zł, proceder podrabiania kawy przybrał na sile. Ryzyko, że na popularnym targowisku lub w internecie nigdy nie było wyższe. Jak nie dać sobie wcisnąć ziaren soi zamiast kawy?

REKLAMA

Kawosze pijący małą czarną dla poprawy pracy mózgu nie mają lekko. Globalne marki, takie jak Lavazza, Nescafe czy Jacobs, od lat zmagają się z podróbkami. Giuseppe Lavazza, szef rady nadzorczej włoskiego koncernu, otwarcie przyznał na łamach "Rzeczpospolitej", że przeżywamy "bezprecedensowy okres". Według niego "to jest problem sukcesu, inni mogą próbować cię naśladować".

Włoski potentat zaznacza jednak kluczową różnicę: "Prawdziwy producent zawsze obiecuje konsumentom to samo. Nigdy nie zmieniamy mieszanek, szanujemy skład kawy". Zapewnił także, że firma woli brać ciężar podwyżek na siebie i "akceptuje obniżanie naszych marż", by chronić portfele konsumentów.

Mąka sojowa, kukurydza, cykoria. Tak fałszerze obniżają koszty

Co zatem znajduje się w tanich podróbkach? Najczęściej to najzwyklejsza w świecie soja. Jak dokładnie przebiega ten proces, zdemaskował niedawno dziennik "Fakt", pokazując, że podróbki kawy zalewają rynek i niewiele mają wspólnego z oryginałem.

"Soję w postaci mąki, ekstraktu, białka sojowego lub palonych i mielonych ziaren dodaje się głównie po to, by obniżyć koszty produkcji i zwiększyć masę produktu" – ujawniają dziennikarze.

Po odpowiednim uprażeniu, soja do złudzenia udaje oryginał. "Daje ciemny kolor, gorzki aromat i intensywny napar, dzięki czemu bardzo przypomina kawę – zwłaszcza w mieszankach mielonych i rozpuszczalnych" – czytamy. Oprócz soi oszuści nie gardzą też kukurydzą, cykorią czy pulpą warzywną.

4 kroki, by zdemaskować podróbkę. Nie daj się oszukać!

Fałszerze potrafią perfekcyjnie podrobić opakowanie, ale na zawartości muszą oszczędzać. Oto na co musisz uważać:

1. Podejrzanie niska cena

Jeśli kilogram topowej kawy w internecie lub na bazarze kosztuje połowę rynkowej ceny (a nie jest to wielka wyprzedaż w sieciówce) – uważaj. Zasadę tę doskonale podsumował jeden z twórców na TikToku, pokazując paczkę z bazaru: "Podrabiana Lavazza. 50 zł za kilogram kupiona na płockim targowisku na ulicy Rembielińskiego. Taka kawa zdarza się również w zakupach internetowych. Nie ma cudów. Za 50 zł nie kupicie oryginalnej Lavazzy".

2. Aromat i konsystencja

Prawdziwa kawa uderza w nos głębokim, mocnym zapachem. Wersja mielona jest lekko oleista, wyczuwalnie ziarnista. Podróbki są suche, miałkie jak mąka i brakuje im intensywności. Przy kawie ziarnistej czerwoną flagą powinny być nienaturalne kolory i nieregularne, podejrzane kształty.

3. Kruczki na etykiecie

Szukaj twardej deklaracji "100 proc. kawy". Jeśli w składzie (lub drobnym drukiem) pojawia się "napój o smaku...", soja, zboża czy kukurydza. To nie jest to, czego szukasz i lepiej odłóż to na półkę, by nie dać się nabić w... filiżankę.

4. Test unoszenia się na wodzie

Prosty trik, by sprawdzić ziarna w domowych warunkach. "Prawdziwe ziarna kawy są wysoce porowate, mają niską zawartość skrobi i zawierają kilka przestrzeni powietrznych. Z tego powodu mają tendencję do unoszenia się na wodzie z powodu niższej gęstości, podczas gdy zmodyfikowane ziarna mają tendencję do tonięcia. Dotyczy to również kawy mielonej" – radzi firma AlpVision, specjalizująca się w zwalczaniu fałszerstw.

Dlaczego kawa stała się towarem luksusowym?

Już latem zeszłego roku (jak wskazywały dane UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito za lipiec 2025 r.) za kawę mieloną musieliśmy płacić blisko o 18,3 proc. więcej, a za rozpuszczalną o 16,8 proc. Skąd tak ostre podwyżki, że cena kawy w sklepach w Polsce poszybowała do rekordowych poziomów?

  • Zmiany klimatyczne – ziemia uprawna pod kawę drastycznie się kurczy. Naukowcy szacują, że do 2050 roku zniknie nawet połowa dzisiejszych plantacji.
  • Giełdowe rekordy i spekulacje – notowania arabiki i robusty osiągnęły w ostatnich kilkunastu miesiącach historyczne maksima.
  • Koszty rosnące w lawinowym tempie – produkcja, praca rąk, energia oraz opakowania są dziś droższe niż kiedykolwiek. Wysokie ceny ropy też nie pomagają.
  • Wahający się kurs walut – kawa jest handlowana w dolarach. Wszelkie osłabienia polskiego złotego oznaczają dla nas bolesne koszty przy kasie. Problem jest jednak globalny i np. Niemcy zmagają z plagą kradzieży kawy ze sklepów.
  • Kiedy skończy się cenowe szaleństwo?

    Dla kawoszy nie mamy dobrych wieści na najbliższe miesiące. Zdaniem Giuseppe Lavazzy, "przeżywamy bezprecedensowy okres w branży kawowej". Rynek potrzebuje czasu na regenerację i, jak wskazuje ekspert, uspokojenie cen będzie możliwe dopiero, gdy doczekamy się "kilku dużych zbiorów z Brazylii i Wietnamu".

    Choć szczyt inflacyjny na tym rynku mamy prawdopodobnie za sobą, to jak prognozował szef włoskiego koncernu, na odczuwalną ulgę na półkach przyjdzie nam poczekać dopiero do drugiej połowy tego roku.

    Zamiast więc szukać podejrzanych okazji, lepiej postawić na sprawdzone palarnie, autoryzowane sieci sprzedaży i przed zakupem zawsze weryfikować opinie klientów. Czasem warto też zapolować na promocje w dyskontach.