Tomasz Sakiewicz
Sakiewicz przyszedł do prokuratury ze szczoteczką i pastą. Fot. Facebook / Tomasz Sakiewicz

Zbigniew Ziobro po ucieczce do USA został korespondentem TV Republika. Naczelny stacji Tomasz Sakiewicz został wezwany do prokuratury w tej sprawie. W środowy poranek stawił się na przesłuchanie w charakterze świadka. Zabrał nawet ze sobą... szczoteczkę i pastę do zębów. Twierdził, że "nie wie, czy wyjdzie".

REKLAMA

Zbigniew Ziobro uciekł z Węgier do Stanów Zjednoczonych. Jak pisaliśmy w naTemat, polityk dostał się tam "furtką", a procedury udało się obejść w 48 godzin. Były minister sprawiedliwości ścigany przez polski wymiar sprawiedliwości twierdził, że ta podróż za ocean odbyła się dzięki paszportowi genewskiemu. Wiadomo też jednak, że polityk PiS nagle został "dziennikarzem", a dokładnie korespondentem TV Republika.

Prokuratura Krajowa bada więc teraz, kto i jak pomagał Ziobrze w organizacji tej operacji, a tym samym "uniknięciu odpowiedzialności karnej, utrudniając tym samym śledztwo dotyczące Funduszu Sprawiedliwości". W związku z tym PK wezwała szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza do złożenia zeznań w charakterze świadka. Prokuratorzy chcą zbadać, na jakich warunkach stacja nawiązała współpracę ze ściganym politykiem PiS i czy doszło do poplecznictwa.

Tomasz Sakiewicz w prokuraturze. Zabrał pastę i szczoteczkę do zębów

I tak Sakiewicz pojawił się przed budynkiem warszawskiej prokuratury 20 maja ok. godz. 9:00. Towarzyszyli mu Antoni Macierewicz, Przemysław Czarnek i Michał Wójcik.

Jak podaje "Fakt", Sakiewicz zabrał nawet ze sobą szczoteczkę i pastę do zębów. – Nie mam pojęcia, czego się spodziewać, bo scenariusz zemsty został napisany. (...) Chcą wyłączyć sygnał Republiki, zablokować nas. Nie wiem, czy wyjdę, w razie czego Republika jest zabezpieczona – mówił do zgromadzonych dziennikarzy.

Odniósł się też do interwencji policji w jego mieszkaniu. Przypomnijmy, że Sakiewicz sam poinformował, że kiedy mundurowi zapukali do drzwi, był ubrany tylko w koszulkę i bokserki, a w mieszkaniu przebywała też jego asystentka. – Nie niszczcie sobie życia. To doprowadzi was do więzienia. Te mundury zamienicie kiedyś na pasiaki więzienne. Nie róbcie tego, szkoda życia. Jak widzicie, że łamane są prawa człowieka, po prostu odmówcie – apelował, zwracając się do funkcjonariuszy.

Po tym jak wszedł do siedziby Prokuratury Krajowej, rozpoczęła się manifestacja. Nawoływał do niej wcześniej sam Sakiewicz. Demonstranci mieli transparenty z hasłami: "stop bezprawiu Tuska", "murem za Sakiewiczem" i "Maryjo, ratuj Polskę".

Rzecznik PK prok. Nowak o przesłuchaniu Sakiewicza: Na większość pytań nie odpowiedział

Po godzinie 13:00 zorganizowano konferencję prasową, na której pojawił się rzecznik Prokuratury Krajowe Przemysław Nowak. Przekazał, że Sakiewicz został przesłuchany w charakterze świadka, ale na większość pytań nie odpowiedział, zasłaniajac się tajemnicą dziennikarską. – Złożył również oświadczenia protokołu o charakterze poza merytorycznym, zupełnie niezwiązane z przedmiotem tego postępowania. De facto oświadczenia o charakterze politycznym – dodał.

Prok. Nowak ujawnił też przy okazji, co ustalono w kwestii wyjazdu Ziobry. Polityk wyleciał do Stanów Zjednoczonych 9 maja z lotniska w Mediolanie. Wiadomo, że posłużył się "wizą członka zagranicznych mediów, wyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych".

Sakiewicz w centrum afery z policjantami

Dodajmy, że w ostatnich dniach głośno też o tym, co wydarzyło się w mieszkaniu Sakiewicza. Policja otrzymała zgłoszenie, że ktoś w domu szefa Republiki chce targnąć się na swoje życie. Mundurowi musieli zareagować.

– Po usłyszeniu takich informacji policjanci nie mogli się nie pojawić – zauważył podkom. Jacek Wiśniewski. Także ekspertka w zakresie psychologii, z którą po wybuchu skandalu rozmawiał Michał Panek z naTemat.pl, podkreśliła, że policja u Sakiewicza nie miała wyjścia i z perspektywy procedur kryzysowych musiała zareagować zdecydowanie.

Zgłoszenia okazały się jednak fałszywe i trwa obecnie postępowanie w tej sprawie. Sakiewicz obrzuca teraz funkcjonariuszy oskarżeniami, że rzekomo mieli działać nielegalnie. Argumentuje to brakiem powodu do interwencji i niską wiarygodnością komunikatów o zagrożeniu.

W mieszkaniu była też asystentka Sakiewicza

Mundurowi w mieszkaniu Sakiewicza zastali też jego asystentkę. Skuli ją w kajdanki, bo nie chciała się wylegitymować i nie współpracowała z policjantami. Ponadto Sakiewicz apeluje do policji, aby upubliczniła nagrania z interwencji.

– Nie mam się czego wstydzić w stosunku do tego, co tam zostało nagrane. Policja mówi, że nie chce mnie kompromitować. To ja już zdradzam: byłem na początku tej interwencji ubrany w koszulkę i bokserki. We własnym domu mam prawo być tak ubrany, prawda? Gdy zapukała do mnie policja, przebierałem się, bo mieliśmy z asystentką wychodzić za kilka minut – powiedział w rozmowie Onetem.