
Izraelski minister Itamar Ben-Gwir otrzymał 5-letni zakaz wjazdu do Polski. O decyzji poinformował szef MSWiA Marcin Kierwiński. A powodem tego wszystkiego było ostatnie bulwersujące zachowanie polityka.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował w serwisie X, że izraelski minister Itamar Ben-Gwir dostał 5-letni zakaz wjazdu na teren Polski. We wpisie ministra pojawiły się zdecydowane słowa na temat obrony dobrego imienia i godności Polaków.
"Złe traktowanie polskich obywateli zawsze spotka się z reakcją. Niezależnie kim jest ten, kto dopuszcza się takiego zachowania" – przekazał minister. Szef resortu spraw wewnętrznych dodał, że stosowne dokumenty zostały już podpisane na wniosek Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz ministra Radosława Sikorskiego, a w polskich systemach zaczęły obowiązywać odpowiednie wpisy. To kolejne napięcie na linii Warszawa–Tel Awiw. Niedawno Sikorski spiął się z szefem MSZ Izraela, gdy wezwał do ukarania izraelskiego żołnierza, który zbezcześcił figurkę Jezusa.
Skandaliczny film ministra Izraela. Ostra reakcja i żądania Sikorskiego
Przypomnijmy, że w środę 20 maja Ben-Gwir opublikował w sieci nagranie, na którym uwieczniono, jak poniża aktywistów flotylli płynącej do Strefy Gazy, przechwyconych wcześniej na wodach międzynarodowych. Wśród poszkodowanych znalazło się trzech Polaków.
Na upokarzającym wideo widać było ludzi ze skrępowanymi rękami, którzy musieli klęczeć, dotykając głowami podłogi. Jedna z zatrzymanych kobiet była brutalnie ciągnięta za włosy. Izraelski polityk podpisał ten materiał słowami: "W ten sposób przyjmujemy zwolenników terroryzmu". Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski nie wytrzymał tego, co zrobił Ben-Gwir i wydał oświadczenie.
"Poleciłem wezwać niezwłocznie chargé d'affaires Izraela w Warszawie celem przekazania mu wyrazów naszego oburzenia oraz żądania przeprosin za skrajnie niewłaściwe zachowanie członka izraelskiego rządu. Domagamy się natychmiastowego uwolnienia polskich obywateli i traktowania ich w sposób zgodny z międzynarodowymi standardami" – podkreślił kategorycznie minister Sikorski.
Szef MSZ zaznaczył również, że wcześniejsze komunikaty dyplomatyczne nie zwalniają nikogo z szacunku wobec Polaków. "To, że MSZ odradzało polskim obywatelom wyjazd do Izraela i Palestyny, nie oznacza, że akceptujemy naruszanie ich praw i ich godności. Bezpieczeństwo naszych obywateli pozostaje najwyższym priorytetem" – dodał.
Na miejscu zdarzenia od razu zaczęli działać polscy konsulowie, ściśle współpracując ze służbami innych państw, których obywatele także płynęli przechwyconymi łodziami. "Oczekujemy jak najszybszego wydania zgody na spotkania z zatrzymanymi" – zakomunikował polski minister.
Zobacz także
Polscy aktywiści w rękach Izraela. Padły strzały w kierunku statku
Cała sprawa ma swój początek w wydarzeniach z tego tygodnia. Dwa dni temu rzecznik Global Sumud Polska Rafał Piotrowski przekazał niepokojącą wiadomość, iż cała polska delegacja została zatrzymana przez izraelskie siły.
"Dziś około godz. 14 został przechwycony Kareem Awad – polski delegat i student medycyny Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu z brytyjskim obywatelstwem. Dołączył do Łukasza Kozaka przechwyconego wczoraj o godz. 12.24 i Agaty Wisłockiej przechwyconej o 16.59 (czasu lokalnego)" – relacjonował na bieżąco Piotrowski.
Z dostępnych informacji wynikało, że członkowie polskiej delegacji trafili w ręce tamtejszych władz i byli przetransportowywani do jednego z izraelskich portów. Piotrowski wezwał do natychmiastowego uwolnienia wszystkich uczestników misji, a także do wypuszczenia "ponad 9 tysięcy niesłusznie przetrzymywanych palestyńskich więźniów politycznych". Rzecznik ujawnił również dramatyczny szczegół, że w kierunku statku Girolama, wchodzącego w skład flotylli, padł przynajmniej jeden strzał.
Warto przypomnieć, że polskie władze od dłuższego czasu przyglądały się inicjatywie humanitarnej. "Ministerstwo Spraw Zagranicznych z zaniepokojeniem monitoruje doniesienia o działaniach podjętych przez siły zbrojne Izraela wobec aktywistów uczestniczących w rejsie tzw. Global Sumud Flotilla, którego deklarowanym celem jest dostarczenie pomocy humanitarnej do Strefy Gazy. W ich gronie są również obywatele RP" – taki oficjalny komunikat pojawił się w kwietniu na stronach polskiego MSZ.
Dodajmy, że to kolejny taki incydent – kilka miesięcy wcześniej w podobnej akcji Franciszek Sterczewski z KO mówił, że został porwany po przechwyceniu jednostki przez izraelską marynarkę wojenną.
