
Donald Trump nie byłby sobą, gdyby nie zagroził kolejną eskalacją na Bliskim Wschodzie. Tym razem jego wypowiedzi i działania Pentagonu poskutkowały kolejną blokadą Cieśniny Ormuz. Zawieszenie broni obowiązuje do środy 22 kwietnia i pojawiają się pytania o to, co dalej wydarzy się na Bliskim Wschodzie.
Donald Trump znów jest zmuszony do ciężkich decyzji. Polityczny impas związany z zawieszeniem broni w Iranie budzi pytania o to, co stanie się po wyznaczonym na negocjacje terminie. Prezydent USA został o to zapytany w trakcie konferencji 18 kwietnia 2026 roku. Dziennikarze byli ciekawi, czy w przypadku braku konsensusu pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem będzie on skłonny do wydłużenia zawieszenia broni.
– Nie wiem, może przedłużę, może nie. Ale blokada zostanie utrzymana (irańskich portów do czasu zawarcia ostatecznego porozumienia – red.) – stwierdził, by po chwili dodać, że sytuacja wciąż jest napięta. – Niestety być może będziemy musieli rozpocząć ponowne zrzucanie bomb – mówił prezydent USA.
Oznacza to, że USA mają zamiar blokować handel w Zatoce Perskiej, dopóki porozumienie pokojowe nie zostanie osiągnięte. Pentagon nie wyklucza użycia siły, a Iran nie zamierza pozostawiać tego bez odpowiedzi.
Irańska armia poinformowała, że ponownie zamyka Cieśninę Ormuz: "Niestety, Amerykanie, notorycznie łamiąc obietnice, nadal dopuszczają się bandytyzmu i piractwa pod przykrywką tak zwanej blokady" – stwierdzili jej przedstawiciele w komunikacie podawanym przez agencję Tasnim. Dodajmy, że w piątek Teheran ogłosiłił otwarcie cieśniny dla wszystkich statków handlowych na czas trwania rozejmu – do wtorku 21 kwietnia wieczorem.
Giełda dotąd nie wierzyła w eskalację. Na Wall Street zielono jak w dzień św. Patryka
W ciągu ostatnich kilku dni wzrosły m.in. indeksy NASDAQ, S&P 500 i Dow Jones. Optymizm wynikał z wiary w pokojowe rozwiązanie sytuacji na Bliskim Wschodzie. Warto jednak uwzględnić, że rynki nie miały jeszcze okazji zareagować na najnowszą wypowiedź Donalda Trumpa i ponowną blokadę Cieśniny Ormuz przez Iran, gdyż były one już zamknięte po piątkowej sesji.
Zobacz także
Cena ropy również napawała optymizmem, choć nie powróciła ona do niezwykle niskiego poziomu sprzed wojny na Bliskim Wschodzie. Z danych na 17 kwietnia 2026 roku wynika, że ropa Brent kosztowała 91,53 dolara, a ropa WTI 85,11 dolarów. W szczycie konfliktu cena ropy zbliżała się do 110 dolarów za baryłkę, a nawet przekraczała je.
Teraz czeka nas ponowne wahanie, którego skutki zobaczymy w poniedziałek wraz z otwarciem giełd.
Licznik kosztów wojny wciąż tyka. Na tyle głośno, że spędza on sen z powiek Amerykanom
Działania Donalda Trumpa wciąż są krytykowane w USA. Viralowy iran-cost-tracker wciąż pokazuje wzrost kosztów konfliktu na Bliskim Wschodzie. 18 kwietnia wskazuje on już na 54,5 miliarda dolarów wydatków wojennych, jakie poniosły USA. Jego dane są bazowane na raportach Pentagonu. Oznacza to, że każdy dzień operacji Epic Fury kosztował amerykańskiego podatnika ponad miliard dolarów.
Jednocześnie autorzy raportu przyznają, że dane te mogą być niedoszacowane. Powołują się oni na m.in. Jeniffer Kavanagh z think-tanku Defense Priorities, z której analizy wynika, że USA mogły wydać więcej niż 10 miliardów dolarów na same systemy obrony powietrznej w ciągu pierwszych 48 godzin konfliktu.
Watson Institute for International and Public Affairs, działający przy Brown University, stworzył za to licznik kosztów, który liczy nie same wydatki wojenne, a realny wpływ działań Pentagonu i Donalda Trumpa na portfel Amerykanów. Aktualizowany ciągle raport wskazuje na 22 miliardy dolarów, które dodatkowo ponieśli obywatele USA we wzrostach samych cen benzyny i diesla.
Oznacza to, że nawet przy bezpiecznych szacunkach, USA mogło wydać na konflikt w Iranie więcej niż roczny budżet Polski na obronność.
