
– Zostałem potraktowany jak zwykły śmieć – mówi w Rozmowie naTemat Marian Banaś, dopytywany o czasy rządów PiS. Były szef NIK będzie kandydował na prezydenta Krakowa i zapowiada wielkie rozliczanie "patologii". W wywiadzie gorzko mówi o Jarosławie Kaczyńskim, ale ma też pretensje do ekipy pod wodzą Donalda Tuska. – Największym błędem było to, że uwierzyłem w uczciwość poprzedniego rządu – przekonuje Banaś.
Marian Banaś w Rozmowie naTemat przedstawił pierwsze konkretne plany na swoją kandydaturę w Krakowie. – Chcemy przywrócić porządek, gospodarność, efektywność wydatkowania środków publicznych i odpolitycznić miasto. Budżet samorządu nie może być łupem dla jakiejś partii i kolesiostwa, gdzie stanowiska przejmują często ludzie niekompetentni – punktuje.
Obietnice Mariana Banasia dla Krakowa. Pierwsze konkrety
Banaś przekonuje, że nie trzeba zawierać żadnych politycznych sojuszy, żeby wygrać wybory w Krakowie, bo i tak zdecydują mieszkańcy. – Pierwsze decyzje podjęte przeze mnie, gdybym został prezydentem, to przywrócenie normalności w Krakowie. Trzeba przeanalizować wydatki – powtarza.
Dopytywany o program i obietnice, potwierdza, że chce cofnąć zakaz wjazdu diesli do centrum miasta. Zdaniem Banasia Strefa Czystego Transportu powinna działać na innych zasadach. – Ludzie muszą czuć się w miarę swobodnie. Tak samo w innych sprawach, gdzie na przykład wprowadzamy dodatkowe opłaty za parkowanie po godzinie 20:00 – wylicza.
Zobacz także
Co z metrem w Krakowie? – Trzeba się temu projektowi jeszcze raz dokładnie przyjrzeć okiem ekspertów. Musimy to tak zaplanować, aby w żaden sposób nie uszkodzić struktury miasta – mówi krótko. Podobnie ogólnie odpowiada na pytanie o problem z wynajmem krótkoterminowym. – On jest możliwy, tylko trzeba ująć to w odpowiednie ramy kontrolne. To nie może działać na dziko. I do tego będziemy zmierzać – ucina.
Banasiowi nie podoba się zakaz palenia drewnem w kominkach. – To jest paradoks totalny, bo przecież palenie suchego drewna w żaden sposób nie wpływa na zanieczyszczenie powietrza. Rozumiem, że nie można tego robić w centrum miasta, ale nie na obrzeżach czy w Tyńcu – argumentuje.
Co z zarzutami Banasia? Ostra reakcja na pytania o PiS i Kaczyńskiego
Na pytania o afery i stawiane zarzuty Banaś podkreśla, że to "nagonka polityczna". – Celowo podjęta przez poprzedni rząd, przez prokuratorów, którzy byli upolitycznieni i wykonywali polityczne polecenia, tak samo, jak niektórzy funkcjonariusze służb specjalnych. Chodziło o to, aby pozbyć się człowieka, który patrzył na ręce władzy, która wydatkowała olbrzymie pieniądze – ocenia.
Jako największy grzech rządów PiS wskazał "łamanie prawa i niszczenie ludzi, którzy nie odpowiadali ich interesom politycznym".
A co Marian Banaś mówi o Jarosławie Kaczyńskim? – Zrobiłby wielką korzyść dla całego społeczeństwa, gdyby rzeczywiście odsunął się z polityki. To byłoby absolutnie największe szczęście dla wszystkich Polaków – wskazuje.
Marian Banaś
O swoim największym błędzie
Banaś zapewnia, że nie dotknęły go słowa prezesa PiS, który powiedział kiedyś o byłym szefie NIK, że "jego wiarygodność jest zerowa". – Wiem, jaki to jest człowiek. Gdyby wiedział, co to znaczy prawda i uczciwość, wtedy rzeczywiście bym się tym przejął, ale ja bardzo dobrze ich znam. Gdyby kierował się prawdą i uczciwością, Polska by inaczej wyglądała i nie straciliby władzy – punktuje.
Ile afer z czasów PiS wyjdzie na jaw? "Ludzie dowiedzą się prawdy"
Banaś tajemniczo odniósł się do pytania o to, ile jeszcze afer z czasów rządów PiS może wyjść na jaw. – Ludzie dowiedzą się prawdy, jeszcze więcej niż jest do tej pory. Będziemy to publikować, dlatego że raportów było bardzo dużo. Za mojej prezesury przez 6 lat skierowaliśmy 421 zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W większości te sprawy były umarzane – przypomina.
– Trzeba nagłaśniać te sprawy. Aferę GetBack, NCBiR, Fundusz Sprawiedliwości, wybory kopertowe. To pierwsze z brzegu hasła, które mówią, jak niedobrze się działo i jak marnowane były środki publiczne – dodaje były prezes NIK.
Dopytywany o rząd Donalda Tuska i rozliczanie afer PiS, zaznacza, że to "jeden z przykładów braku konsekwencji i sprawności działania". – Jeżeli dzisiaj nadal masa prokuratorów tamtego okresu pracuje, mimo że w garażu przetrzymywali w sposób nielegalny materiały z procesów i po zawieszeniu wracają z powrotem do pracy, to dzieje się coś niedobrego – stwierdza Banaś.
