
Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało zupełną nowość w polskim systemie oświaty. Działanie rzecznika praw dziecka stanie się obowiązkowe w szkołach. Powstanie zupełnie nowa struktura, która ma realnie chronić dzieci i młodzież przed wszelkimi nadużyciami. Niestety będą musieli poczekać na to kolejne dwa lata.
"Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw" zakłada stworzenie jednolitych przepisów, które skończą z samowolką w szkołach.
Obecnie statuty bywają sprzeczne z aktami wyższego rzędu. Odpowiedzią na skargi młodzieży m.in. w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku i Krakowie ma być zupełnie nowy mechanizm.
Czterostopniowa struktura rzeczników praw uczniowskich
Ustawa tworzy aż cztery stopnie ochrony, aby nikt nie musiał walczyć z oświatowym systemem na własną rękę. Do życia powołani zostaną:
"Celem niniejszego projektu ustawy jest uporządkowanie systemu praw i obowiązków uczniowskich przez zebranie ich w katalogi, wraz z doszczegółowieniem niektórych z nich oraz określeniem ustawowego trybu karania uczniów" – czytamy w uzasadnieniu.
Twórcy prawa przekonują, że to "kluczowe, aby już od wieku dziecięcego propagować wśród uczniów idee ich praw, wolności i obowiązków, a także pokazywać im, jak prawo działa w praktyce".
Nowy obowiązek dla szkół w Polsce
Każda placówka zyska obowiązkowe stanowisko dedykowane wyłącznie do ochrony młodzieży. Dyrektorzy wdrożą nowe procedury i odpowiednio dostosują szkolne statuty. Początkowo miało to zacząć działać już 1 września tego roku, ale termin został przesunięty o dwa lata.
Dziś granice odpowiedzialności bywają nieostre. Wystarczy przypomnieć agresję w szkole, gdy zdesperowani rodzice planowali bojkot placówki, by zobaczyć, jak bardzo szkołom brakuje jasnych przepisów i narzędzi. Funkcję tę obejmie konkretny nauczyciel cieszący się sporym zaufaniem podopiecznych.
"Szkolnym rzecznikiem praw uczniowskich będzie, co do zasady, opiekun samorządu uczniowskiego, czyli zgodnie z art. 85 ust. 2a i 2b ustawy – Prawo oświatowe nauczyciel wybrany przez uczniów bezwzględną większością głosów" – potwierdza ministerstwo.
W praktyce taki rzecznik będzie też pierwszą osobą reagującą na incydenty w rodzaju tego, gdy wybuchł dyskotekowy skandal w podstawówce. Będzie on uważnie sprawdzał przestrzegania przepisów, a także interweniował w sytuacjach kryzysowych. Również tam, gdzie dochodzi do patologii w szkołach, gdy rodzice załatwiają lewe orzeczenia, by ułatwić egzaminy.
Prawa ucznia a statut szkoły. Co zmieni się w praktyce?
Polska edukacja tonie obecnie w prawnym chaosie. Prawa ucznia i obowiązki są rozrzucone po wielu aktach. O wielu kwestiach decydują placówki we własnych dokumentach. Rozmyty statut szkoły to powód nierówności w skali kraju.
Ministerstwo przyznaje, że takie uregulowania generują łamanie wolności młodzieży. Placówki potrafią wymierzać sankcje niezgodne z prawem, np. wyrzucając ucznia z sali (taka kara bezpośrednio narusza konstytucyjne prawo do nauki). Teraz ten proceder się skończy.
"Statuty szkół to akty wewnętrzne stanowiące o karach. To podejście wydaje się być nieefektywne" – tłumaczą autorzy uzasadnienia. Szkolny rzecznik praw uczniowskich otrzyma narzędzie nacisku. Nauczyciele nie będą dowolnie interpretować przepisów. Zmianą będzie też powoływanie rad. Zasiądą w nich w równej liczbie reprezentanci pedagogów, rodziców i uczniów.
Zobacz także
Opóźniony start zmian w placówkach
Ustawa przechodzi właśnie swoją ścieżkę parlamentarną. Portalsamorzadowy.pl podaje, że w środę, 27 maja, odbyło się w Sejmie drugie czytanie projektu. Z kolei 28 maja (czyli dzisiaj) sejmowa komisja przeanalizowała wszystkie poprawki. Odrzucono jednoznacznie wnioski Demokracji oraz Konfederacji Korony Polskiej o całkowite wyrzucenie państwowego dokumentu do kosza.
Przegłosowano za to poprawki klubu Koalicji Obywatelskiej, uwzględniając głos związkowców w sprawie braku dodatków funkcyjnych dla nauczycieli. Zamiany wejdą w życie dopiero 1 września 2028 roku. Placówki dostaną więc więcej czasu na przygotowanie się do reformy, ale uczniowie jeszcze długo będą mieli pod górkę z dochodzeniem swych praw.
