Kobieta wkłada puszkę do automatu w supermarkecie. Zbieranie opakowań a system kaucyjny w Polsce.
Regularne oddawanie cudzych puszek i butelek do automatów może zainteresować urzędy skarbowe. Kiedy to nas omija? Fot. Scharfsinn / Shutterstock

Czy za zwrócone butelki z kaucją trzeba ostatecznie zapłacić podatek dochodowy? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest jednoznaczna dla osób korzystających z automatów. Sami rządzący potęgują informacyjny chaos, podając opinii publicznej zupełnie sprzeczne wersje.

REKLAMA

Niedawno w naTemat pisaliśmy, że odzyskiwanie pieniędzy za wcześniej zakupione przez siebie plastikowe butelki i puszki nie wiąże się z żadnymi obciążeniami wobec fiskusa. Zwracamy po prostu własne, zamrożone na chwilę środki. Kiedy jednak urząd skarbowy może potraktować wizytę w sklepie jako źródło dochodu i upomnieć się o swoje?

Zbieranie butelek też może być obciążone podatkiem

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy w grę wchodzą cudze opakowania, np. wyciągane z parkowych koszy czy pozostawione na ulicach. Część osób potraktowała system kaucyjny jako świetny sposób na zarobek, traktując go niemal jak dorabianie na boku, co w świetle obowiązujących przepisów całkowicie zmienia postać rzeczy.

Zgodnie z polskim prawem, spieniężanie znalezionych butelek i puszek stanowi... przysporzenie majątkowe. Jeśli taki proceder staje się zorganizowany, wpada w ramy działalności gospodarczej, która podlega pod podatek dochodowy.

Warto jednak pamiętać o kwocie wolnej, która obecnie wynosi 30 tysięcy złotych rocznie. Aby musieć zapłacić podatek od kaucji, zbieracz niemający innych źródeł utrzymania musiałby oddać ponad 60 tysięcy opakowań przez rok. Sytuacja komplikuje się jednak dla osób zatrudnionych na etacie, gdzie wszystkie uzyskiwane dochody się sumują.

Ministerstwo Finansów wyjaśnia zasady opodatkowania kaucji

Sprawę wyjaśniło Ministerstwo Finansów, które w odpowiedzi na pytania PAP odniosło się do medialnych doniesień. Resort oddzielił zwykłych konsumentów od osób profesjonalnie zajmujących się obrotem surowcami pochodzącymi na przykład z restauracji czy masowych imprez.

"W przypadku, gdy uzyskane świadczenie nie ma charakteru zwrotnego, czyli osoba, która je uzyskała, nie odzyskuje w ten sposób swojego wydatku, to może to rodzić obowiązek podatkowy w podatku PIT" – przekazali przedstawiciele ministerstwa.

Wyjaśniono w nim również, że zgodnie z zasadą powszechności opodatkowaniu podlega każdy dochód poza tymi ustawowo zwolnionymi (a na zbieranie opakowań na razie nie ma ulgi). Resort zastrzegł przy tym, że każdą sytuację organy podatkowe będą musiały oceniać całkowicie indywidualnie.

Sprzeczne komunikaty rządu w sprawie systemu kaucyjnego

W "Rzeczpospolitej" przeczytamy, że stanowisko resortu finansów mocno rozmija się z wcześniejszymi deklaracjami polityków i urzędników. Obietnice sugerowały bowiem zupełnie inne podejście państwa do osób masowo zwożących opakowania zwrotne.

"Nie będzie podatku od systemu kaucyjnego" – stwierdziła jeszcze kilka dni temu minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska na antenie radia RMF FM. Szefowa resortu przekonywała wówczas, że VAT zapłacą wyłącznie operatorzy od niezwróconych kaucji.

W podobnym tonie wypowiadał się niedawno Marcin Łoboda, wiceminister finansów oraz szef Krajowej Administracji Skarbowej. Urzędnik argumentował, że dopiero zatrudnianie pracowników do chodzenia po ulicach można by rozpatrywać jako działalność gospodarczą.

Na razie więc nie ma jasnych przepisów w tej sprawie. Jeśli jednak zbierzemy jedną czy dwie butelki na spacerze z psem, to raczej nie powinniśmy się martwić, że będzie nas ścigać skarbówka. Trzeba jednak równocześnie wiedzieć, że ma odpowiednie narzędzia do sprawdzania naszych finansów. Zwłaszcza gdy pozostawiamy ślad, odbierając pieniądze z kaucji wprost na nasze konto bankowe.