Kulisy relacji Warszawa-Kijów odarte z romantycznej wizji. Zbigniew Parafianowicz gościem "Wieczoru naTemat"
Kulisy relacji Warszawa-Kijów odarte z romantycznej wizji. Zbigniew Parafianowicz gościem "Wieczoru naTemat" fot. naTemat

Polska pomogła Ukrainie bardziej niż większość państw Zachodu, ale oczekiwanie wdzięczności było błędem. Zbigniew Parafianowicz w rozmowie z Kubą Kralką w "Wieczorze naTemat" przekonuje, że w polityce międzynarodowej nie ma miejsca na sentymenty, a sukces odnoszą ci, którzy bez emocji realizują własny interes narodowy.

REKLAMA

Polska przez ostatnie lata patrzyła na Ukrainę przede wszystkim przez pryzmat wojny i wspólnego zagrożenia ze strony Rosji. Tymczasem najnowsza książka Zbigniewa Parafianowicza "Kłopot z Zełenskim" pokazuje znacznie bardziej skomplikowany obraz relacji między Warszawą a Kijowem. W rozmowie z Kubą Kralką w "Wieczorze naTemat" autor tłumaczy, dlaczego polityka nie jest miejscem dla romantyków.

"Politycy powinni być cyniczni"

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest ocena sposobu prowadzenia polityki międzynarodowej. Parafianowicz nie ma wątpliwości, że skuteczność wymaga chłodnej kalkulacji.

– Ja bym sobie życzył tego, żeby politycy, szczególnie którzy zajmują się sprawami międzynarodowymi, wykazywali się ogromnym cynizmem i wyrachowaniem. Razi mnie to w polskiej debacie publicznej, że mamy ogromny potencjał agresji do prowadzenia wojny polsko-polskiej, ale nie kierujemy tej asertywności do relacji międzynarodowych. Gdybyśmy połowę tego entuzjazmu skierowali na zewnątrz, moglibyśmy osiągać masę korzyści – mówi dziennikarz.

W jego ocenie Ukraińcy są bardziej bezwzględni, bo wymusza to na nich rzeczywistość wojny i walka o przetrwanie państwa.

Zełenski bohater, ale nie święty

Autor książki nie szczędzi krytyki prezydentowi Ukrainy. Jednocześnie podkreśla, że historia zapamięta go przede wszystkim jako przywódcę, który nie uciekł z Kijowa w najważniejszym momencie.

– Niezależnie od tego, jak negatywnie oceniam politykę Zełenskiego wobec Polski, on wszedł do panteonu bohaterów narodowych Ukrainy. Został w Kijowie, doprowadził do tego, że państwowość ukraińska została utrzymana. To trzeba mu oddać. On przejdzie do historii jako człowiek, który doprowadził do wygnania Rosjan spod Kijowa i próbował budować nowoczesną państwowość ukraińską – ocenia Parafianowicz.

Jednocześnie zwraca uwagę na korupcję, zmęczenie wojną i rosnące problemy wewnętrzne Ukrainy, które coraz mocniej obciążają obóz władzy.

"Wdzięczność nie jest walutą"

Jedna z najciekawszych tez rozmowy dotyczy oczekiwań Polaków wobec Ukrainy po ogromnej pomocy udzielonej od początku wojny.

– Wprowadzanie kategorii wdzięczności jest naiwnością. Wdzięczność nie jest walutą ani kategorią w polityce międzynarodowej. Pretensje do Ukraińców, że nie głosują na nas w Eurowizji czy że nie okazują wystarczającej wdzięczności, to emocje, które nie przekładają się na korzyści w polityce. Tak to po prostu nie działa – podkreśla.

Według niego Kijów bardzo konsekwentnie realizuje własne interesy narodowe, nawet wobec najbliższych partnerów.

Dlaczego Polska nadal powinna wspierać Ukrainę?

Mimo wszystkich zastrzeżeń Parafianowicz pozostaje zwolennikiem dalszego wspierania Ukrainy. Powód jest prosty: to leży w interesie Polski.

– To jest interes Polski – odpychanie wojny i zagrożenia jak najdalej od naszych granic. Jeśli Ukraińcy budują strefę śmierci na Donbasie i powstrzymują Rosjan, to jest to w interesie Polski. Chodzi o to, żeby Ukraina broniła się jak najdłużej i jak najskuteczniej, wiążąc rosyjskie siły. Celem strategicznym Polski jest doprowadzenie do sytuacji, w której wojna nigdy nie będzie prowadzona na naszym terytorium – mówi.

To właśnie ten realizm, a nie emocje, przewija się przez całą rozmowę. Parafianowicz przekonuje, że Polska nie może pozwolić sobie ani na romantyczne złudzenia wobec Ukrainy, ani na obrażanie się na Kijów. W polityce liczy się skuteczność, a nie sympatia.

Pełna rozmowa pokazuje kulisy relacji polsko-ukraińskich, których próżno szukać w oficjalnych komunikatach. I właśnie dlatego warto ją obejrzeć w całości na naszym kanale YouTube pod tym linkiem.