Kijów, Ukraina, pożar, atak
Rosja przeprowadziła nocą zmasowany atak dronów i rakiet na Kijów Fot. X.com / Volodymyr Zelenskyy

We wtorek w nocy Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Kijów oraz inne miasta Ukrainy, wykorzystując rakiety i drony. Mieszkańcy musieli zejść do schronów, jednak są informacje o ofiarach śmiertelnych. W stolicy zawalił się m.in. blok mieszkalny, a część osób utknęła pod gruzami.

REKLAMA

Jak podaje Reuters, wczesnym rankiem we wtorek 2 czerwca rosyjskie drony i pociski uderzyły w stolicę Ukrainy oraz inne miejscowości, zabijając co najmniej 11 osób i raniąc ponad 100. Władze zaznaczają, że atak nastąpił po kilku dniach ostrzeżeń o planowanej przez Moskwę dużej ofensywie. Jeszcze w poniedziałek wieczorem prezydent Wołodymyr Zełenski nagrał wideo, w którym apelował do obywateli o nieignorowanie jakichkolwiek sygnałów alarmowych.

Ogromne zniszczenia w Kijowie po ataku Rosji

Burmistrz Kijowa, Witalij Kliczko, na bieżąco informował na Telegramie o zniszczeniach w stolicy. Przekazał m.in., że w ogniu stanął 9-piętrowy budynek mieszkalny, co najprawdopodobniej było wynikiem upadku odłamków zestrzelonego drona na dach (podobne zdarzenie miało miejsce ostatnio w Rumunii). Poinformował również o dużym pożarze w dzielnicy Padół, a zagraniczne media publikowały w sieci zdjęcia i nagrania pokazujące eksplozje oraz smugi dymu unoszące się nad wysokimi budynkami.

"W dzielnicy Obołon palą się samochody trafione przez spadające odłamki. Pożary wybuchły też w dwóch miejscach, w tym jeden w pobliżu przedszkola" – informował burmistrz w komunikacie. Z jego wpisów wynika ponadto, że pożar wybuchł w 24-piętrowym wieżowcu mieszkalnym, który został poważnie uszkodzony, a do służb spłynęły informacje o mieszkańcach uwięzionych pod gruzami.

Niedługo później Kliczko przekazał także tragiczny bilans nocnych nalotów na stolicę: "58 osób zostało rannych. 40 z nich trafiło do szpitali. W tym dwoje dzieci. Cztery osoby zginęły" – podsumował na Telegramie.

Zgodnie z relacją agencji Reuters tysiące osób szukających bezpiecznego schronienia udało się we wtorek nad ranem do stacji kijowskiego metra. Część z nich miała ze sobą zwierzęta, materace i osobisty dobytek. Nad miastem słychać było nieustanną pracę systemów obrony przeciwlotniczej.

Polska poderwała samoloty. Wojsko monitorowało sytuację na granicy

Ukraińskie siły powietrzne zaraportowały, że minionej nocy Rosja wystrzeliła łącznie 656 dronów i 73 rakiety, których głównym celem był Kijów. W oficjalnym oświadczeniu dowództwo przekazało, że zestrzelono lub skutecznie zneutralizowano 40 rakiet oraz 602 bezzałogowce.

Na sytuację za wschodnią granicą zareagowało również polskie wojsko. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wydało w nocy komunikat, informując o podjęciu działań prewencyjnych.

"Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia z użyciem środków napadu powietrznego na terytorium Ukrainy, w naszej przestrzeni powietrznej operuje wojskowe lotnictwo. Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w dyspozycji. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości" – przekazało DORSZ.

Wojsko podkreśliło, w jakim celu podjęto te kroki: "Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów. Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji".

Ostatecznie po godzinie 3:00 polskie dowództwo poinformowało o zakończeniu działań. Polska przestrzeń powietrzna nie została w żadnym momencie naruszona.