
Kuba Kralka i Paweł Orlikowski zaczęli od polityki, ale skończyli na temacie, który dotyczy praktycznie każdego Polaka. W nowym odcinku podcastu "Nie na temat" padły mocne słowa o Karolu Nawrockim czy Ukrainie i UPA, ale ostro jest też o ochronie zdrowia i sytuacji szpitali powiatowych.
W nowym odcinku podcastu "Nie na temat" Kuba Kralka i Paweł Orlikowski wzięli na warsztat kilka tematów, które od miesięcy rozgrzewają Polaków. Od oceny prezydentury Karola Nawrockiego, przez napięcia wokół Wołynia i relacji z Ukrainą, aż po problemy szpitali powiatowych i ochrony zdrowia.
Nawrocki: aura, buta i polityczny zjazd
Karol Nawrocki – człowiek, który został prezydentem. 1 czerwca minął rok od II tury wyborów. Kuba Kralka zaskakuje, bo zaczyna od pochwał. Jego zdaniem prezydent zaliczył duży polityczny progres, miał aurę i w pierwszych miesiącach potrafił uzasadniać weta lepiej, niż można było się spodziewać. Ale zaraz potem pada ostrzeżenie: miesiące miodowe się skończyły.
Paweł Orlikowski widzi Nawrockiego zupełnie inaczej. Mówi o kibolskim sznycie, ostentacyjnym wejściu w rolę i co najmniej dziwnym zachowaniu, gdy prezydent zaczyna mówić o sobie w trzeciej osobie.
W podcaście "Nie na temat" pada też jedna z mocniejszych tez. Nawrocki może stać się "sąsiadem pieniaczem", który swoim ego i butą zacznie męczyć nie tylko przeciwników, ale i własne zaplecze.
Rozmowa o Nawrockim pokazuje podział, który od roku widać także w sondażach. Dla jednych jest politykiem, który wyrósł ponad oczekiwania. Dla drugich symbolem dalszej polaryzacji.
Ukraina, Wołyń i granice wdzięczności
Drugi mocny segment to rozmowa o Ukrainie i UPA oraz o pamięci, a raczej jej braku w Kijowe, o rzezi wołyńskiej.
Kuba Kralka nie krył oburzenia postawą ukraińskich władz wobec kwestii UPA, zarzucając Kijowowi relatywizowanie zbrodni i brak wrażliwości na polskie oczekiwania. Jego zdaniem szczególnie trudno zrozumieć takie działania po skali pomocy, jakiej Polacy udzielili Ukrainie po rosyjskiej inwazji.
Paweł Orlikowski zwracał jednak uwagę, że odpowiedzialności za decyzje ukraińskiej klasy politycznej nie można przenosić na zwykłych Ukraińców mieszkających w Polsce. Przy jednoczesnym, absolutnie uzasadnionym oburzeniu na postawę ukraińskich władz.
Obaj zgodzili się, że kolejne gesty związane z upamiętnianiem UPA nie pomagają w budowaniu wzajemnego zaufania i niepotrzebnie zaostrzają napięcia między społeczeństwami, które jeszcze niedawno wydawały się sobie bliższe niż kiedykolwiek.
Zobacz także
Piłka kopana
Po polityce przychodzi czas na reprezentację Polski. I tu diagnoza jest krótka: jest źle, bardzo źle. Orlikowski ironizuje, że po meczu z Ukrainą można było już nie płakać, że Polski nie ma na mundialu – można było płakać, że mogłaby tam pojechać z takim poziomem gry.
Kralka dodaje rzecz najbardziej oczywistą i najbardziej bolesną: trudno cokolwiek wygrać bez obrony. A Polska tej obrony po prostu nie ma. Ten fragment działa jak oddech po cięższych tematach.
Ochrona zdrowia: wszyscy krytykują, nikt nie naprawia
Najbardziej przyziemny, a może najbardziej wkurzający temat odcinka, to służba zdrowia.
Orlikowski stawia tezę, która brzmi jak podsumowanie ostatnich kilkunastu lat: politycy od prawa do lewa potrafią się wzajemnie oskarżać, ale nikt nie potrafi systemu uzdrowić.
Kralka odpowiada ostrzej: to nie jest problem grawitacji ani fizyki kwantowej, tylko rażącej nieudolności i braku menedżerstwa. Jako przykład pojawia się szpital w Mławie, lokalny konflikt, pieniądze, których ciągle brakuje, i system finansowania prowadzący do cichego zwijania placówek w mniejszych miejscowościach.
Padają też gorzkie słowa o lekarskich kontraktach, rosnących kosztach i dyrektorach, którzy muszą walczyć nie tylko o pacjentów, ale i z lokalną polityką.
– Lekarze są niesamowicie pazerni. Chciałem, żeby to wybrzmiało. Lekarze co chwila chcą podwyżek, zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy. W chwili obecnej są to osoby absolutnie primadonny – ocenił Kralka.






