
Jak podaje portal Gazeta.pl, w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów prowadzone są aktualnie dwa postępowania, które dotyczą sprawy skandalicznych wpisów i hejtu, jakie rok temu dotknęły wówczas 7-letniej córki Karola Nawrockiego – Kasi Nawrockiej.
Rok temu, podczas wystąpienia Karola Nawrockiego po ogłoszeniu wyników exit poll wyborów prezydenckich, politykowi na scenie towarzyszyła żona oraz dzieci. Uwagę skradła 7-letnia wówczas córka prezydenta – Kasia Nawrocka. Dziewczynka, która stała tuż obok mamy, posyłała ze sceny serduszka, podskakiwała, wkładała palce do buzi i robiła zabawne minki. Większość osób, niezależnie od upodobań politycznych, przyjęła zachowanie Kasi z ogromnym entuzjazmem, będąc po prostu zauroczonym jej beztroską i dziecięcą radością.
Niestety, nie każdy z przychylnością odebrał gesty dziecka. W sieci szybko pojawiła się spora grupa osób, które zaczęły ostro krytykować zachowanie siedmiolatki. Nazywali ją "niewychowaną" i "niegrzeczną", a nie zabrakło też obrzydliwych komentarzy o wyglądzie małej Kasi oraz wulgarnych epitetów. Teraz pojawiły się nowe informacje o prowadzonym przez prokuraturę śledztwie w tej sprawie i wymierzeniu hejterom odpowiedzialności karnej.
Tysiące zgłoszeń do Rzecznika Praw Dziecka. Prokuratura bada wpisy
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez serwis Gazeta.pl, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów bada obecnie w dwóch osobnych postępowaniach sprawę obraźliwych komentarzy oraz wpisów wycelowanych przeciwko Kasi Nawrockiej. Skala tego zjawiska jest ogromna. Jak podaje portal, wnikliwą analizą zostało objętych łącznie około 30 tysięcy postów w mediach społecznościowych.
W większości materiał ten pochodzi ze zgłoszeń, które początkowo masowo spływały do Biura Rzecznika Praw Dziecka, a stamtąd zostały oficjalnie przekazane organom ścigania. Śledczy podkreślają jednak, że sprawne dotarcie do sprawców bywa utrudnione. Wynika to z faktu, że przekazane prokuraturze dowody to niejednokrotnie jedynie wykonane zrzuty ekranu lub papierowe wydruki, a nie bezpośrednie linki pozwalające na szybkie namierzenie profilu użytkownika.
Wnioski do USA i Chin. Prokurator zapowiada odpowiedzialność karną
Aby ustalić tożsamość osób ukrywających się za pseudonimami, polskie służby musiały zwrócić się o pomoc poza granice kraju. Jak podaje Gazeta.pl, prokuratura skierowała już oficjalne wnioski o międzynarodową pomoc prawną do Stanów Zjednoczonych. Celem tego ruchu jest uzyskanie szczegółowych danych właścicieli kont zarejestrowanych na platformach takich jak Facebook i Instagram.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Na tym jednak nie koniec. Jak informują dziennikarze, jedno z postępowań jest na ten moment zawieszone. Dotyczy ono bardzo konkretnej treści opublikowanej na platformie TikTok, w której miało dojść do publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni. W związku z tym polscy śledczy skierowali wniosek o międzynarodową pomoc prawną także do Chin.
Choć procedura wymaga czasu, śledczy nie mają złudzeń co do jej ostatecznego finału. W rozmowie z Gazeta.pl prokurator Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie przekazał jasny komunikat dotyczący całej sytuacji.
– Nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów. Biorąc jednak pod uwagę to, co już wiemy, można stwierdzić, że niektórzy autorzy wpisów poniosą odpowiedzialność karną – zapowiedział stanowczo.
Od pewnego czasu w przestrzeni medialnej zauważalna jest zmiana w podejściu pary prezydenckiej do udostępniania wizerunku najmłodszej córki. Karol i Marta Nawroccy przestali pokazywać 8-letnią dziś Kasię podczas oficjalnych, publicznych wystąpień. Wiele osób wskazuje, że decyzja ta ma bezpośredni związek z falą negatywnych komentarzy po wieczorze wyborczym, a rodzice podjęli ten krok, kierując się wyłącznie chęcią zachowania prywatności oraz troską o dobro i spokój dziecka.






