
Wołodymyr Zełenski nadał ostatnio jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA". Spotkało się to ze stanowczą reakcją i oburzeniem w Polsce. Teraz działaność prezydenta Ukrainy oceniła jego była rzeczniczka. Julia Mendel zasugerowała, jakie mogły być kulisy tej decyzji.
Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od kroku Wołodymyra Zełenskiego, który oficjalnie nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" imię "Bohaterów UPA". Sam przywódca tłumaczył, że uczynił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań".
W Polsce jednak Ukraińska Powstańcza Armia uznawana jest za sprawczynię okrutnej eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu. Nic więc dziwnego, że krok Kijowa spotkał się nad Wisłą z falą potężnego oburzenia ze strony czołowych postaci naszej sceny politycznej.
Była rzeczniczka Zełenskiego ocenia decyzję o "Bohaterach UPA"
Julia Mendel, rzeczniczka Zełenskiego w latach 2019-2021, w swoim wpisie nawiązała do tego kroku prezydenta Ukrainy. "Wydarzenia te poważnie nadszarpnęły stosunki z Polską, ponieważ Polacy silnie kojarzą te organizacje z działaniami ludobójczymi" – napisała na platformie X. Oceniła, że decyzja ta źle wpłynie na wizerunek ukraińskich przywódców, który jej zdaniem i tak już jest "niejednoznaczny i kontrowersyjny".
"Mogę wam zagwarantować, że dla Zełenskiego historyczne, skrajnie radykalne organizacje ukraińskie i konkretne nazwiska nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Ktoś podsunął mu te pomysły, które 'sprzedano mu' jako genialne posunięcia PR-owe, mające mu pomóc zdobyć większe poparcie społeczne" – dodała.
Mendel stwierdziła, że "obecnie prezydent Ukrainy nie ma żadnych doradców będących w stanie pomóc mu zjednoczyć społeczeństwo, które nigdy nie miało fundamentalnego charakteru nacjonalistycznego". "Dlatego tak bardzo boi się zakończenia wojny – nie ma nic do zaoferowania w zamian. Wojna i strach pozostają jedynymi narzędziami, które wciąż może skutecznie wykorzystać, aby utrzymać się przy władzy" – podsumowała.
Zobacz także
Decyzja o "Bohaterach UPA" i ostre słowa prezydenta RP
Decyzję Zełenskiego krytycznie ocenił też Karol Nawrocki. – Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski dostarczył najlepszego materiału i wiele tlenu dla rosyjskiej propagandy swoją decyzją – przyznał prezydent RP.
– To też dowód na to, że ci, którzy mówili, że Ukraina powinna wchodzić bez żadnych oczekiwań do Unii Europejskiej, bardzo się mylili. Niestety prezydent Zełenski udowodnił, że Ukraina pod względem mentalnym gloryfikowania bandytów, morderców z ukraińskiej powstańczej armii nie jest gotowa do tego, aby być częścią rodziny europejskiej. Bo w rodzinie europejskiej bandytów i morderców, którzy mordowali kobiety i dzieci, mordowali Polaków, nie można gloryfikować i nie można gloryfikować UPA – podkreślił.
W związku z tym zaproponował, aby 8 czerwca, na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego, przedyskutowano odebranie Zełenskiemu orderu, który otrzymał jeszcze w 2023 roku z rąk Andrzeja Dudy.
Z niepokojem do całej sytuacji odniósł się także premier Donald Tusk. Szef rządu podkreślił jednak, że oczekiwałby od obu prezydentów, aby wznieśli się ponad historyczne podziały. Zaapelował, by próbowali oni budować trudną, lecz absolutnie konieczną przyjaźń polsko-ukraińską, ponieważ bez niej ostatecznie stracą oba narody.




