
Polaków zapytano w najnowszym sondażu o to, czy Wołodymyr Zełenski powinien stracić Order Orła Białego. Jest to bezpośrednia propozycja Karola Nawrockiego w odpowiedzi na ostatnią decyzję prezydenta Ukrainy, który nadał jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA", co błyskawicznie wzburzyło opinię publiczną w Polsce.
Instytut Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu" przeprowadził ostatnio nowy sondaż, w którym zapytano Polaków o to, czy Wołodymyr Zełenski powinien stracić Order Orła Białego. Wyniki wskazały na jednoznaczne nastroje opinii publicznej. Oznacza to, że głośna propozycja Karola Nawrockiego wciąż wbudza wielkie emocje w naszym kraju.
Sondaż nie pozostawia złudzeń. Polacy chcą odebrania orderu
Z opublikowanego badania dla SE jednoznacznie wynika, że ponad połowa ankietowanych zgadza się z postulatem pozbawienia ukraińskiego prezydenta tego prestiżowego odznaczenia. Aż 52 proc. Polaków uważa, że Wołodymyr Zełenski powinien stracić Order Orła Białego (z czego odpowiedzi "zdecydowanie tak" udzieliło 36 proc. osób, a "raczej tak" – 16 proc.).
Przeciwnego zdania jest niespełna jedna czwarta uczestników badania, czyli 24 proc. Wśród nich "zdecydowanie nie" odpowiedziało 11 proc., a "raczej nie" – 13 proc. Taki sam odsetek respondentów (24 proc.) zadeklarował, że nie ma w tej głośnej sprawie jeszcze wyrobionego zdania.
Decyzja o "Bohaterach UPA" i ostre słowa prezydenta RP
Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od decyzji Wołodymyra Zełenskiego, który oficjalnie nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" imię "Bohaterów UPA". Sam przywódca tłumaczył, że uczynił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań". W Polsce jednak Ukraińska Powstańcza Armia uznawana jest za sprawczynię okrutnej eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu. Nic więc dziwnego, że krok Kijowa spotkał się nad Wisłą z falą potężnego oburzenia ze strony czołowych postaci naszej sceny politycznej.
– Oceniam to bardzo krytycznie. (...) Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski dostarczył najlepszego materiału i wiele tlenu dla rosyjskiej propagandy swoją decyzją – ocenił stanowczo prezydent RP.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
– To też dowód na to, że ci, którzy mówili, że Ukraina powinna wchodzić bez żadnych oczekiwań do Unii Europejskiej, bardzo się mylili. Niestety prezydent Zełenski udowodnił, że Ukraina pod względem mentalnym gloryfikowania bandytów, morderców z ukraińskiej powstańczej armii nie jest gotowa do tego, aby być częścią rodziny europejskiej. Bo w rodzinie europejskiej bandytów i morderców, którzy mordowali kobiety i dzieci, mordowali Polaków, nie można gloryfikować i nie można gloryfikować UPA – podkreślił także Karol Nawrocki.
W związku z tym zaproponował, aby 8 czerwca, na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego, przedyskutowano odebranie Zełenskiemu orderu, który otrzymał jeszcze w 2023 roku z rąk Andrzeja Dudy.
Z niepokojem do całej sytuacji odniósł się także premier Donald Tusk. Szef rządu podkreślił jednak, że oczekiwałby od obu prezydentów, aby wznieśli się ponad historyczne podziały. Zaapelował, by próbowali oni budować trudną, lecz absolutnie konieczną przyjaźń polsko-ukraińską, ponieważ bez niej ostatecznie stracą oba narody.
Ukraińskie MSZ zabiera głos w sprawie żołnierzy UPA
Liczne komentarze z Warszawy wywołały z kolei natychmiastową reakcję władz w Kijowie. Głos w sprawie zabrał szef ukraińskiego MSZ Andrii Sybiha.
"Nazwa pododdziału była wyborem naszych żołnierzy. Nasi obrońcy zasługują na bezwarunkowy szacunek" – wyjaśnił w serwisie X. Dodał przy tym, że to właśnie oni kosztem własnego życia utrzymują dziś linię frontu, broniąc Europy przed Rosją.
W dalszej części wpisu ukraiński dyplomata starał się uspokoić nastroje, choć jego słowa nie do końca mogą przekonać polską opinię publiczną. Sybiha zapewnił, że żołnierze "nie mieli nawet w najmniejszym stopniu antypolskich intencji", a chodziło im o upamiętnienie tych, którzy walczyli przeciw "imperialnej Moskwie, bolszewicko-komunistycznej okupacji i represjom". Dodał także, że Ukraina ciężko walczyła o swoją niepodległość, podobnie jak Polska, która szła do wolności swoją własną drogą.
Z najnowszych doniesień medialnych wynika jednak, że sytuacja wymagała bezpośrednich rozmów. W piątek, 5 czerwca, do Polski miał przybyć szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, aby spotkać się z przedstawicielami polskiego rządu i spróbować załagodzić linię napięć na osi Warszawa-Kijów, wywołanych kontrowersyjną decyzją Zełenskiego.






