
Radosław Sikorski w trakcie posiedzenia Council of the Baltic Sea States odniósł się do kwestii oburzenia wobec kontrowersyjnego w Polsce gestu Wołodymyra Zełenskiego. Choć wicepremier zauważa, że porozumienie z Ukrainą jest bardzo ważne z perspektywy geopolitycznej, nie kryje on rozczarowania słowami ukraińskiego prezydenta.
– Jaruzelski odbierał Breżniewowi, więc Nawrocki może odebrać Zełenskiemu – stwierdził Radosław Sikorski podczas konferencji związanej z 23. sesją Council of the Baltic Sea States.
Wicepremier odniósł się do nadania jednej z jednostek ukraińskiej armii imienia "Bohaterów UPA" przez Wołodymyra Zełenskiego. Gest ten spotkał się z bardzo negatywną reakcją polskich środowisk politycznych z każdej strony sporu.
– Jestem rozczarowany tym, że prezydent Zełenski nie uwzględnił naszej wrażliwości historycznej, ale sądzę, że premier Donald Tusk już to podsumował celnie, mianowicie, że jeśli się pokłócimy o przeszłość, to kto inny narzuci nam przyszłość – stwierdził Radosław Sikorski.
Wicepremier stwierdził też, że Instytuty Pamięci Narodowej Polski i Ukrainy powinny ze sobą rozmawiać, a w sporze należy uwzględnić interes geopolityczny: – Na Polsko-Ukraińskiej kłótni o przeszłość zyska tylko Putin – zauważył.
Do sprawy odniósł się prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk
Ostatni gest Wołodymyra Zełenskiego spotkał się z reakcją najważniejszych osób w Polsce. Poza wicepremierem, sprawę komentowali także m.in. premier i prezydent. Karol Nawrocki zaproponował, żeby w trakcie posiedzenia Kapituły Orła Białego 8 czerwca prezydent Ukrainy został pozbawiony polskiego odznaczenia. Przypomnijmy, że otrzymał je w 2023 roku z rąk Andrzeja Dudy.
Według prezydenta sytuacja podsyca rosyjską propagandę: – Oceniam to bardzo krytycznie. Dużo się o tym mówi także w Polsce. Piętnuje się kolejne środowiska polityczne, kolejnych polityków za to, że powielają to, co nazywa się rosyjską propagandą. A dzisiaj trzeba powiedzieć jasno. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski dostarczył najlepszego materiału i wiele tlenu dla rosyjskiej propagandy swoją decyzją – stwierdził polityk.
Z kolei nastroje tonuje Donald Tusk, który jednocześnie nie broni decyzji Wołodymyra Zełenskiego. "Jeśli pokłócimy się o przeszłość, ktoś inny wygra przyszłość. Prezydent Ukrainy powinien to wreszcie rozumieć. Polski też. Zanim będzie za późno!" – zaapelował szef polskiego rządu na X.
Napięcia na linii Polska-Ukraina intensyfikują się w ostatnich miesiącach
Jednym z ważniejszych "zgrzytów" pomiędzy Warszawą a Kijowem było uwolnienie Andrzeja Poczobuta z białoruskiej niewoli. Polskie władze wymieniły działacza i dziennikarza za Aleksandra Butiagina. Sytuacja ta spotkała się z negatywną reakcją ze strony ukraińskiej, gdzie uznawany jest on za jedną z ikon okupacji Krymu, a także za osobę prowadzącą nielegalne wykopaliska i kradzież dóbr kultury z terenu półwyspu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Ostatnio informowaliśmy też, że Polska jest na końcu listy państw, wobec których ludność Ukrainy chciałaby udzielić wsparcia militarnego w przypadku rosyjskiej inwazji.
Sytuację zaogniają także mniejsze gesty, np. kwestia zakazu wjazdu na 5 lat, którym objęty został influencer Andriy Gavryliv z powodu "rajdu" Corvettą nad Morskie Oko. Tak drastyczna kara spotkała się ze sprzeciwem, m.in. ze strony profesora Marcina Matczaka.
W tle wypowiedzi Radosława Sikorskiego odbywa się właśnie ważne spotkanie, które on sam zaaranżował
29 maja 2026 roku spotkali się ministrowie spraw zagranicznych Danii, Estonii, Finlandii, Niemiec, Islandii, Łotwy, Litwy, Norwegii, Polski i Szwecji oraz Wysoki Przedstawiciel Unii Europejskiej do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa.
Spotkanie ma związek z "Deklaracją Sopocką" w ramach 23. sesji Council of the Baltic Sea States. W trakcie spotkania dyskutowane są m.in.: polityka wobec Rosji i Białorusi, kontekst regionalnej współpracy, a także możliwości przeciwdziałania rosyjskiej flocie cieni na Bałtyku.
W trakcie spotkania przewodnictwo w radzie zostanie przekazane Islandii. W ubiegłym roku radzie przewodniczyła Polska.
