Przemysław Czarnek
Zrobiło się nerwowo na spotkaniu z Czarnkiem w Gorzowie Wielkopolskim Fot. Prawo i Sprawiedliwość / X

Na spotkaniu Przemysława Czarnka w Gorzowie Wielkopolskim, w którym brał również udział Mateusz Morawiecki, nagle zaczęło robić się nerwowo. Mikrofon przejął mężczyzna związany z młodzieżówką środowiska Grzegorza Brauna. Już po jego pierwszych słowach wybuchło oburzenie.

REKLAMA

W poniedziałek 8 czerwca w Gorzowie Wielkopolskim odbyło się otwarte spotkanie z mieszkańcami, na którym wystąpili dwaj wiceprezesi PiS: Przemysław Czarnek i Mateusz Morawiecki. Jeszcze niedawno relacje obu polityków nie należały do najlepszych. Wojna w PiS wyglądała jak "House of Cards", gdy Morawiecki zakładał swoje stowarzyszenie. Walka o władze i napięcia były widoczne gołym okiem.

W tle wchodziła również w grę nominacja Jarosława Kaczyńskiego. Prezes postawił na Czarnka i jedna rzecz miała przesądzić, że to nie Morawiecki został ogłoszony kandydatem PiS na premiera w wyborach parlamentarnych 2027.

Awantura na spotkaniu Czarnka w Gorzowie. Przedstawiciel młodzieżówki Brauna namieszał

Trudno więc nie odnieść wrażenia, że wystąpienie obu polityków miało pokazać, że Morawiecki i Czarnek działają razem dla PiS. Jednak podczas spotkania doszło w pewnym momencie do spięcia, ale nie między politykami. Gdy przyszedł czas na pytania od publiczności, mikrofon przejął młody mężczyzna. Przedstawił się jako członek młodzieżówki partii Grzegorza Brauna, która – jak wynika z sondaży – może wygryźć PiS.

– Przez 8 lat rządziliście Polską i mieliście historyczną szansę – zaczął. Już jego pierwsze słowa wywołały okrzyki oburzenia. Wtedy odezwał się prowadzący wydarzenie. – Szanowni państwo, te spotkania są otwarte dla wszystkich. Uszanujmy to, że chłopak poświęcił swój cenny czas. Mam nadzieję, że uda się go przekonać, że lider, którego popiera, nie jest właściwym wyborem – zaapelował. Mężczyzna kontynuował: – Zamiast tego, klękaliście przed Brukselą, wciskając Polakom unijne kagańce, sprzedaliście suwerenność za obiecane fundusze, które i tak roztrwoniliście.

Kolejne zdania, które czytał z kartki, powodowały coraz większą wściekłość pozostałych uczestników. Zaczęli gwizdać i krzyczeć. Wówczas zareagował Przemysław Czarnek.– Cisza! Cisza! Naprawdę trzeba młodemu człowiekowi, który odważył się tutaj wystąpić i zadać pytanie, pozwolić je zadać. To nie jest takie proste, naprawdę. Brawa dla tego człowieka – zawołał wiceprezes PiS.

Ostatnie słowa przedstawiciela partii Brauna tylko dolały oliwy do ognia. – Nie chcę słuchać tutaj żadnych oskarżeń w stronę pana Donalda Tuska ani KO, bo jesteście sobie równi – skwitował. Na sali zrobiło się zamieszanie. Czarnek znów zabrał głos. – Bardzo dziękujemy, zaraz oddam głos panu Mateuszowi Morawieckiemu, ale ponieważ sam was dostrzegłem i chcę, żebyście zadawali pytania, to chcę, żebyście zadawali pytania, a nie oskarżenia wyłącznie. Najlepiej mówione, a nie czytane z kartki. Ale i tak dziękuję ci, przyjacielu, że przyszedłeś i zadałeś to pytanie – uciął polityk.

Czarnek mówił o zjednoczeniu prawicy

Co ciekawe, na tym samym spotkaniu Czarnek apelował o zjednoczenie prawicy i przestrzegał przed porażką w wyborach. – Polska prawica wygrywała wybory tylko wtedy, gdy była zjednoczona. Kiedy była podzielona, przegrywała – powiedział.

Dodajmy, że tego samego dnia ukazał się wywiad Jarosława Kaczyńskiego w WP, w którym prezes mówił, że PiS nie zawrze koalicji z Grzegorzem Braunem nawet za cenę władzy (choć wyniki w sondażach pokazują czwartą mocną pozycję Konfederacji Korony Polskiej). – Braun jest bardzo niebezpieczny. W żadnym wypadku nie można się godzić na funkcjonowanie takiej osoby w polityce, na jej poglądy – mówił prezes PiS.

Przypomnijmy, że już wcześniej Kaczyński mówił bez ogródek o koalicji PiS z Braunem. – O żadnych sojuszach z Braunem nie ma mowy. Kto chce zawierać albo głosować na Brauna, to głosuje w gruncie rzeczy na Tuska, to głosuje na Putina. Taka jest prawda. I to jest, proszę państwa, poza jakimikolwiek wątpliwościami – mówił pod koniec stycznia w Skarżysku-Kamiennej.