
Jarosław Kaczyński tradycyjnie wykorzystał miesięcznicę smoleńską do przeprowadzenia kolejnego ataku na rząd. Później lider PiS udał się do gmachu warszawskiej prokuratury, gdzie miał zostać przesłuchany w głośnej sprawie spółki Srebrna i "dwóch wież".
Za nami kolejna miesięcznica smoleńska, która, jak niemal zawsze, okazała się miejscem starcia polityków PiS z ich przeciwnikami politycznymi. Tym razem Jarosław Kaczyński wygłosił jednak szczególnie ostre przemówienie.
Jarosław Kaczyński twierdzi, że rząd KO służy Rosji
Prezes PiS od lat składa kwiaty pod pomnikiem smoleńskim. Z jednej strony to oddanie hołdu osobom, które zginęły w słynnej katastrofie. Z drugiej, wydarzenia te od dawna mają formę wiecu politycznego.
I tym razem Jarosław Kaczyński wykorzystał wszystko, by zaatakować swoich przeciwników. Zasugerował, że osoby, które utrudniają mu w spokoju obchodzenie miesięcznicy "służą Rosji".
Wpisał to wszystko w wojnę hybrydową wymierzoną w nasz kraj. – Służą Rosji, służą tym wszystkim, którzy chcą szkodzić Polsce, którzy prowadzą z Polską wojnę hybrydową, którzy chcą nasz kraj zniszczyć – grzmiał.
Dodał, że myśli w ten sposób o wszystkich protestujących, "niezależnie od tego, czym się bezpośrednio kierują". – Bo być może, że są tutaj także skończeni głupcy, którzy wierzą w te wszystkie opowieści – zastrzegł. Zwrócił też uwagę na to, że na miejscu były służby, które chroniły jego przeciwników.
– I to, że broni ich policja, to najlepszy dowód na to, że ta obecna władza niestety jest też w tym froncie. To jest fatalne, ale możemy to zmienić. Potrzebna jest wielka mobilizacja, potrzebna jest jedność prawicy i wtedy przyjdzie zwycięstwo – apelował.
Słowa te padły w czasie, gdy Konfederacja – szczególnie jej odłam związany ze Sławomirem Mentzenem – coraz chętniej atakuje PiS.
Zobacz także
Kaczyński w prokuraturze
Przed liderem PiS jednak o wiele bardziej emocjonujące wydarzenie. Od razu po miesięcznicy pojechał do budynku prokuratury, gdzie będzie zeznawał w sprawie dotyczącej spółki Srebrna i niedoszłej inwestycji w Warszawie. Jak pisaliśmy w naTemat, Srebrna i rola Jarosława Kaczyńskiego ponownie znalazły się pod lupą śledczych po tym, jak prezes PiS dostał oficjalne wezwanie z prokuratury.
Prokuratura bada szczególnie wątek: podejrzenia doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie go w błąd. To słynna afera dwóch wież, która ciągnie się za PiS od lat – mowa o nieudanej inwestycji warszawskiej, w której austriacki architekt miał nie dostać zapłaty za 14 miesięcy pracy.
Śledczy badają też działalność spółki Srebrna, która jest powiązana z liderem PiS, oraz niedoszłą inwestycję dotyczącą wybudowania dwóch wieżowców. Budynki miały powstać na należącej do Srebrnej działce w Warszawie.
– Może dzisiaj pojawią się jakieś nowe nagrania, które może przypomną panu prezesowi pewne fakty, które może zapomniał. Może odsłuchamy coś nowego, zobaczymy – powiedział mediom przed wejściem na salę Roman Giertych, pełnomocnik Birgfellnera i dodał, że "wolelibyśmy oczywiście jego inny status, prokuratura wezwała go jako świadka".
Warto dodać, że Kaczyński miał być już przesłuchany w sprawie 20 maja. Wtedy jednak nie pojawił się w prokuraturze ze względów zdrowotnych.
W sprawie była także przesłuchiwana Barbara Skrzypek, bliska współpracowniczka szefa PiS. Kilka dni po przesłuchaniu zmarła. Jak pisaliśmy w naTemat, Gazeta Wyborcza ujawniła zeznania Skrzypek, które mają obciążać Kaczyńskiego: mowa o pełnomocnictwie pozwalającym prezesowi PiS objąć przewodnictwo zgromadzenia wspólników Srebrnej, którego ważność budzi poważne wątpliwości.




