
Mistrzostwa świata w piłce nożnej, które właśnie startują w USA, Kanadzie i Meksyku, to mundial "naj". Największy, najdroższy i najbardziej polityczny, jaki kiedykolwiek był organizowany. Donald Trump twierdzi jeszcze, że "najbardziej udany turniej w historii". Prezydent USA musi pękać z dumy. Wiadomo, że kocha rzeczy wielkie. Jednak mundial to dopiero początek. Prawdziwy pokaz megalomanii Trumpa dopiero przed nami. Start – już 14 czerwca.
Piłkarski mundial 2026 już okrzyknięto wydarzeniem historycznym. Rekord goni rekord. Mistrzostwa świata pierwszy raz w historii odbywają się w trzech krajach. Bierze w nich udział rekordowa liczba reprezentacji – 48. Będą trwać 39 dni, co jeszcze nigdy się nie zdarzyło. A piłkarze rozegrają aż 104 mecze na 11 stadionach w USA, Kanadzie i Meksyku.
– Nigdy nie było niczego podobnego do tego, co się dzieje – zaciera ręce Donald Trump.
Dla niego właśnie zaczyna się show, kiedy cały czas będzie na świeczniku. Polityczny aspekt mundialu widać już aż za bardzo. – Donald Trump jest nie tylko prezydentem, ale też showmanem. Bardzo dobrze czuje się w telewizji, będzie chciał, żeby cały świat zobaczył Stany Zjednoczone w pełni glorii i chwały. Niezależnie od tego, jak jest naprawdę – mówiła w rozmowie z Łukaszem Grzegorczykiem w naTemat Magdalena Górnicka-Partyka, ekspertka ds. marketingu politycznego w USA, autorka podcastu "Stan Wyborczy".
A to dopiero początek.
Trump i obchody 250-lecia niepodległości USA. "To jest nieprzyzwoite i żenujące"
Prawdziwe przedstawienie Trumpa dopiero się rozkręca. Przed nami wielkie obchody 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych, w których prezydent USA gra pierwsze skrzypce. Według jego krytyków wykorzysta je przede wszystkim do budowania swojego wizerunku, co już widać. Słyszymy o umieszczaniu jego zdjęć na budynkach rządowych i nie tylko. O zmianach nazw insytucji i nadawaniu im jego imienia. O planach dziwnych budowli i imprez. Z ogromnym rozmachem.
– To jest nieprzyzwoite, żenujące i niesmacznie. Moralnie i intelektualnie nie do przyjęcia, nie mówiąc o estetyce, która jest potwornie kiczowata. Jak powiedzieliby starsi ludzie, dla Ameryki jest to straszny despekt – komentuje w rozmowie z naTemat pomysły Trumpa prof. Roman Kuźniar, były dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Akademii Dyplomatycznej MSZ.
Jeden z amerykanistów nazywa te akcje Trumpa działaniami w stylu hollywoodzkim, ale w gorszym wydaniu. – To ma być wielkie show. Mnie jest szkoda, że to wielkie święto 250-lecia niepodległości USA trochę się gubi. W krótkiej historii USA to jest bardzo duże wydarzenie. Ono powinno być celebrowane jako powrót do wartości Ojców Założycieli. Prezydentowi Trumpowi trudno byłoby jednak udowodnić, że on tych wartości przestrzega – mówi.
Nawrocki na urodzinach Trumpa."Mógłby podjąć sprawę Ziobry"
Już w niedzielę 14 czerwca czeka nas pierwszy odcinek tego show – urodziny prezydenta, jakich Ameryka nigdy wcześniej nie widziała. Obrazki z Waszyngtonu są zadziwiające i nie mają precedensu w historii USA.
Przed Białym Domem stanęła wielka, stalowa, ważąca 600 ton konstrukcja. Wysoka na 47 metrów, z czterema potężnymi ramionami, nazywana "The Claw", czyli "Szpon". Tu, w ogrodach Białego Domu, w niedzielę odbędzie się gala mieszanych sztuk walki (MMA) federacji Ultimate Fighting Championship (UFC). W klatce na trawniku przed Białym Domem ma się odbyć siedem walk. Tymczasowo budowana arena z oktagonem i trybunami może pomieścić ok. 5 tys. osób.
Oficjalnie to część obchodów 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych i Dnia Flagi, ale Donald Trump z rozmachem urządza też swoje 80. urodziny i zaprosił na nie mnóstwo gości. Wśród nich jest również prezydent RP, co w Polsce budzi dodatkowe emocje.
– Donald Trump zaprosił przyjaciela Karola Nawrockiego, ale dla Polski nie jest to żadne wyróżnienie. Dziwię się, że nasi politycy – z jednej i drugiej strony – uważają, że to zaproszenie może mieć jakiekolwiek konsekwencje polityczne i że w tym czasie odbędą się rozmowy dotyczące bezpieczeństwa. To po prostu jawne bzdury. Znając Trumpa, przy takich okazjach nie będzie najmniejszej możliwości poruszenia spraw poważnych – komentuje prof. Roman Kuźniar.
– Jedyną poważną sprawą, którą Karol Nawrocki mógłby podjąć podczas tej wizyty, to sprawa Zbigniewa Ziobry. Witając się z Trumpem, może powiedzieć prezydentowi: "Słuchaj Donald, przyjąłeś do siebie takiego gościa, który jest łajdakiem i który powinien stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości". Karol Nawrocki miałby sposobność i czas, żeby przekazać taki komunikat. Jeżeli tego nie uczyni, to znaczy, że po raz kolejny dowiedzie, że nie dorósł do roli prezydenta – uważa prof. Kuźniar.
Dodaje, że dla niego byłby to sprawdzian: – To jest taka okazja, by Karol Nawrocki pokazał, że jest mężczyzną, który ma swoje zdanie i jest prezydentem, a nie kimś, kto znalazł się na tym miejscu w sposób całkowicie przypadkowy i niezrozumiały.
Sala balowa, Łuk Triumfalny i Promenada Trumpa
Tak czy inaczej przy okazji urodzin Donalda Trumpa Karol Nawrocki weźmie udział w inauguracji imprez związanych z 250. rocznicą amerykańskiej niepodległości. Kulminacja oczywiście nastąpi 4 lipca, gdy w okolicach National Mall w Waszyngtonie odbędzie się m.in. wielki pokaz fajerwerków.
Ale co jeszcze szykuje Trump? Można powiedzieć – czego nie szykuje... Tu wszystko ostatnio kręci się wokół tej rocznicy. Prezydent USA kazał zburzyć Wschodnie Skrzydło Białego Domu i buduje tam wielką salę balową na ponad 1000 gości.
W kwietniu pochwalił się projektem potężnego, 76-metrowego Łuku Triumfalnego z kości słoniowej – ze złotą Statuą Wolności i złotymi lwami – który chce wybudować między mauzoleum Lincolna a narodowym cmentarzem Arlington w Waszyngtonie. To budowla większa niż Łuk Triumfalny w Paryżu (49,5 m), która już nazywa jest "łukiem Trumpa". – Będzie największym i najpiękniejszym Łukiem Triumfalnym na świecie – ogłosił prezydent USA.
Ostatnio wymyślił zaś "Promenadę Trumpa" między Mauzoleum Lincolna a rzeką Potomak. "Czy Trump zepsuje urodziny Ameryki?" – zastanawia się właśnie amerykański serwis informacyjno-publicystyczny Vox.com.
– Tyle lat w Białym Domu nie było sali balowej i nie musi jej być. To nie jest Windsor. Ale prezydent zapewne chciałby, żeby takie rzeczy wzmocniły odbiór jego polityki i żeby republikanie wypadli dobrze w wyborach połówkowych w listopadzie. Mają pieniądze, mogą się w to bawić. Można powiedzieć, że to gesty okazania szacunku Trumpowi, ale tak naprawdę to wkupywanie się w jego łaski – uważa jeden z amerykanistów.
Zobacz także
"Myślenie prezydenta za bardzo jest nakierowane na siebie", "Możemy współczuć temu wielkiemu krajowi"
Megalomania Donalda Trumpa zdaje się nie mieć granic. Jego nazwisko dodano już na fasadzie prestiżowej instytucji im. Johna F. Kennedy'ego. Jest też rządowa strona do kupowania leków "TrumpRx", a także program federalny dotyczący kont oszczędnościowo-inwestycyjnych skierowanych do dzieci "Trump Accounts".
Przy okazji obchodów 250-lecia niepodległości wymyślono z kolei limitowaną edycję paszportów z wizerunkiem Trumpa, a także wybicie złotej monety pamiątkowej z jego podobizną. Administracja prezydenta USA ma szykować się też do wydrukowania nowego banknotu o nominale 250 dolarów, na którym również ma być portret Donalda Trumpa.
To, jak Ameryka będzie obchodzić rocznicę, zaczyna wyglądać jak świętowanie samego Trumpa niż ważnego dla Amerykanów dnia.
– Dla mnie to duża przykrość. Możemy współczuć temu wielkiemu krajowi, który miał swoje wielkie karty w historii najnowszej – także bardzo ważne z naszego punktu widzenia – że ta rocznica będzie obchodzona pod dyrekcją kogoś tak moralnie wątpliwego jak Donald Trump. To jest dla Ameryki niewątpliwy dyshonor. Sami jednak go sobie zafundowali – mówi prof. Kuźniar.
Amerykanista komentuje: – Ameryka wciąż jest potężnym krajem. Trzeba ją szanować i umieć z nią rozmawiać. Jednak myślenie prezydenta za bardzo jest nakierowane na siebie. Myślę, że Kongres nie zgodzi się na niektóre z tych pomysłów z wizerunkiem Trumpa. Co tu dużo mówić. To śmiesznostka. Gdyby jednak prezydent pomógł w zakończeniu wojny w Ukrainie, byłoby to największe uhonorowanie tej rocznicy. Wtedy można by budować łuk triumfalny. A nawet składający się z dwóch części.
"Zaproszeni będą wyłącznie wielcy patrioci – będzie to dzikie i piękne święto Ameryki!"
Pomysły budzą wielkie kontrowersje w USA, w niektóre zaangażowane są również sądy. W maju ponad połowa zaproszonych artystów wycofała się z serii planowanych, rocznicowych koncertów w ramach wystawy narodowej w Waszyngtonie – Great American State Fair.
Trump był bardzo niezadowolony. Wymyślił jednak coś innego – w tym samym miejscu i czasie może zorganizować swój wiec pod hasłem "America is back". "Zaproszeni będą wyłącznie wielcy patrioci – będzie to dzikie i piękne święto Ameryki!" – ogłosił w swoich mediach społecznościowych.
Szczegółów na razie brak. Co ciekawe, przed galą 14 czerwca również zaczęły pojawiać sygnały o celebrytach, którzy nie przyjmują zaproszenia Trumpa.






