Dawid Kacprzyk w tle sejm
Sejm uchwalił ustawę, która uderzy w "lekarzy-milionerów". Foto: ArtMediaFactory/Shutterstock, mat. wyborczy

Sejm uchwalił w piątek nowelizacje ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej. Ma to pomóc w "wyłapywaniu" lekarzy-milionerów. To odpowiedź rządu na ostatnią aferę z 28-letnim Dawidem Kacprzykiem w roli głównej.

REKLAMA

Za uchwaleniem nowelizacji ustawy zagłosowało 253 posłów, nikt nie był przeciw. Wstrzymało się jednak aż 177 parlamentarzystów.

Sejm chce wyłapać lekarzy-milionerów

Co dokładnie ma się zmienić? Zgromadzone przez Agencję Oceny Technologii Medycznych dane mają być analizowane, by pomóc w "wyłapywaniu" patologii lub przypadków, gdy lekarz zarabia podejrzanie dużo. Obecnie agencja zbiera już informacje o wynagrodzeniach, ale są one zanonimizowane, więc nie ma możliwości przypisania ich do konkretnej osoby.

Dokładniej: dziś resort zdrowia nie wie, ile łącznie zarabiają lekarze, jeżeli pracują oni w kilku placówkach lub nawet w jednej, ale w oparciu o etat i na bazie kontraktu. Pomóc ma teraz powiązanie informacji o wynagrodzeniach z numerem PESEL medyków.

Wspomniany model – połączenie różnych umów – może zresztą prowadzić do takich patologii, do jakich doszło w przypadku słynnego dziś na cały kraj lekarza-milionera, 28-letniego Dawida Kacprzyka.

Premier Donald Tusk wskazał na to, że zmiany są konieczne i są w interesie samego środowiska medycznego.

– To jest w interesie samych lekarzy, żeby nie było tej narastającej fali podejrzliwości i niepewności, jak wyglądają zarobki, za co są wypłacane. Czy są uzasadnione? No, z całą pewnością informacja o zarobkach sięgających prawie 2 mln zł dla lekarzy bez specjalizacji to jest coś, delikatnie mówiąc, niepokojącego – tłumaczył we wtorek.

Nie jest jasne, czy prezydent Karol Nawrocki podpisze ustawę. Emocje społeczne sugerują jednak, by stanął po stronie KO.

Afera lekarza-milionera

Reakcja rządu to odpowiedź na to, co stało się w warszawskim Szpitalu Południowym. Z oświadczenia majątkowego radnego KO Dawida Kacprzyka, okazało się, że jako lekarz bez doświadczenia i specjalizacji zarobił on w 2025 r. 1,7 mln zł. Większość z tego, aż 1,6 mln zł, otrzymał z tytułu pracy jako koordynator SOR w warszawskim Szpitalu Południowym.

Problemem były nie tylko zarobki, ale też to, że wiele wskazuje na to, że młody medyk mógł tak naprawdę realnie nie przepracować aż tak dużej liczby godzin w placówce, by inkasować takie sumy.

Gdyby jednak nie fakt, że Kacprzyk jest radnym i przez to musi składać oświadczenia majątkowe, sprawa zapewne nigdy by nie wypłynęła. I tego typu patologię chce ukrócić rząd.

Sam najbardziej zainteresowany zrezygnował z członkostwa w KO. Do tego skorygował wystawione wcześniej faktury i w ten sposób zwrócił szpitalowi pół miliona złotych. Wiele wskazuje na to, że jego kariera w polityce raczej się nie rozwinie. Tak samo jak praca w szpitalu, który zakończył z nim współpracę.

Z kolei, jak pisaliśmy w naTemat.pl, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski robi w Szpitalu Południowym czystki – odwołał cały zarząd placówki. Nową prezeską zarządu została tam Aneta Gomółka-Siembora, specjalistka z zakresu audytów i kontroli zarządczej w ochronie zdrowia oraz zamówień publicznych.

Jak podał w piątek w nagraniu na YouTube Patryk Słowik, dziennikarz portalu Zero.pl, który odkrył aferę, w placówce zlikwidowano też salonik dla VIP-ów, w którym na wizytę u lekarza mieli czekać m.in. znani politycy.