Dawid Kacprzyk
Kolejne kroki ws. lekarza Dawida Kacprzyka Fot.  KKW Koalicja Obywatelska

Opinia publiczna żyje w ostatnich dniach sprawą lekarza Dawida Kacprzyka, który miał zarobić blisko 1,6 mln zł w Szpitalu Południowym w Warszawie. Placówka złożyła już wypowiedzenie 29-latkowi, natomiast w czwartek zrezygnował on z mandatu radnego, a także zwrócił samemu szpitalowi 0,5 mln złotych.

REKLAMA

Ostatnimi dniami polskie media obiegła głośna informacja dotycząca oświadczenia majątkowego 29-letniego Dawida Kacprzyka. Dokument wykazał, że w ubiegłym roku miał on zarobić blisko 1,6 miliona złotych za dyżury w Warszawskim Szpitalu Południowym, na których mogło go w ogóle nie być. Od tamtej pory ruszyła lawina decyzji podejmowanych zarówno przez władze Warszawy, jak i samego lekarza.

Rezygnacja z mandatu w radzie dzielnicy

W czwartek 18 czerwca Urząd Dzielnicy Ursus w Warszawie udostępnił oficjalny komunikat informujący o tym, że Dawid Kacprzyk zrezygnował ze swojego mandatu radnego. Stosowną informację w tej sprawie przekazał Dariusz Pastor, przewodniczący Rady Dzielnicy Ursus.

"Informuję, że w dniu 18 czerwca 2026 r., radny Rady Dzielnicy Ursus Miasta Stołecznego Warszawy Dawid Kacprzyk, złożył pisemne oświadczenie o zrzeczeniu się mandatu radnego. Złożenie rezygnacji jest równoznaczne z rozpoczęciem procedury stwierdzenia wygaśnięcia mandatu, zgodnie z art. 383 § 1 pkt 4 i § 2a Kodeksu wyborczego" – czytamy w oświadczeniu.

Korekta faktur, audyt i zawiadomienie do prokuratury

Oprócz tego, dalsze informacje o krokach podejmowanych przez Dawida Kacprzyka przekazał stołeczny ratusz. Urząd Miasta poinformował, że 29-latek miał już zwrócić część pieniędzy na konto Warszawskiego Szpitala Południowego.

"Z pozyskanych informacji wynika bowiem, że od 15 czerwca Dawid Kacprzyk skorygował 33 faktury, obejmujące okres od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Na konto szpitala zwrócił 0,5 mln złotych" – wyliczają urzędnicy.

Ratusz poinformował również o postępach w kontroli wewnętrznej placówki. Wynika z nich jasno, że sprawa znajdzie swój finał w prokuraturze.

"W Warszawskim Szpitalu Południowym trwa audyt zlecony przez Prezydenta m.st. Warszawy. W następstwie dotychczasowych ustaleń audytu szpital złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szpitala w celu osiągnięcia korzyści majątkowej" – brzmi oficjalny komunikat.

Dodatkowo zapowiedziano, że w czwartek 18 czerwca o godzinie 14:00 zbierze się Rada Nadzorcza szpitala, która ma dokonać zmian w zarządzie. Z oficjalnym wnioskiem w tej sprawie wystąpił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Urzędnicy o rzekomym "pokoju VIP"

Na końcu swojego oświadczenia warszawski ratusz odniósł się również do medialnych informacji o tzw. pokoju VIP, który miał funkcjonować w Szpitalu Południowym i służyć do przyjmowania poszczególnych pacjentów poza kolejnością. Urzędnicy stanowczo dementują istnienie takiej przestrzeni na samym oddziale ratunkowym.

"Dodatkowo wyjaśniamy – Szpitalny Oddział Ratunkowy Warszawskiego Szpitala Południowego nie dysponuje specjalnym pokojem VIP. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że Dawid Kacprzyk miał dostęp do pomieszczenia, które należało do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa. Wynika z nich także, że lekarz wykorzystywał je samowolnie. Ten wątek także jest badany w ramach audytu. Urzędnicy weryfikują funkcjonowanie i wykorzystanie pomieszczenia i oceniają mechanizmy dokumentowania i nadzoru nad jego użytkowaniem. Ustalenie kto fizycznie i kiedy przebywał w pomieszczeniu to już domena prokuratury, która korzysta z metod śledczych" – podsumowano w komunikacie.

Na tę sprawę zareagował już sam premier. Jak pisaliśmy, Donald Tusk ostro skomentował aferę z "salonikiem VIP" w szpitalu, zapowiadając kontrole NIK i bezkompromisowe rozliczenia.

Rezygnacja z partii i kolejne zwolnienia w szpitalu

Jak informowaliśmy wczoraj w naTemat, Dawid Kacprzyk pełnił funkcję radnego warszawskiej dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Po nagłym ujawnieniu informacji o astronomicznych zarobkach 29-latka, polityk zgłosił oficjalną rezygnację z członkostwa w partii. Fakt ten potwierdził Marcin Kierwiński, szef warszawskich struktur KO.

Następstwem tych głośnych doniesień było również to, że w środę 17 czerwca Szpital Południowy przekazał komunikat o zwolnieniu Dawida Kacprzyka. "Informujemy, że umowy zawarte pomiędzy Warszawskim Szpitalem Południowym Sp. z o.o. a lekarzem Dawidem Kacprzykiem zostały wypowiedziane przez Spółkę" – napisano w opublikowanym oświadczeniu.

Konsekwencje nie kończą się jednak wyłącznie na samym lekarzu. Stołeczny ratusz poinformował wczoraj, że prezydent m.st. Warszawy zwrócił się bezpośrednio do Rady Nadzorczej szpitala o natychmiastowe odwołanie z funkcji członka zarządu i dyrektora ds. medycznych placówki, dr Agaty Kusz-Rynkun.

A cała sytuacja rozgrywa się na tle szerszej, gorącej dyskusji o podwyżkach dla lekarzy i pustej kasie NFZ, która od tygodni napędza emocje w środowisku medycznym. Warto też przypomnieć, że to kolejny w dziejach III RP przypadek, gdy temat wysokich zarobków medyków łączących pracę w szpitalu z polityką trafia na pierwsze strony. Przed laty podobnie głośno było o tym, że Stanisław Karczewski z PiS miał dostać 400 tys. zł. za dyżury w szpitalach, gdy był senatorem.