
Iran zamknął cieśninę Ormuz – donosi Reuters, powołując się na irańską agencję Mehr. Teheran wini o wszystko USA i Izrael, które miały naruszyć zasady podpisanego niedawno porozumienia.
Agencja Reuters upubliczniła oświadczenie, które wydała irańska państwowa agencja informacyjna Mehr. "Najwyższe irańskie dowództwo wojskowe poinformowało, że szlak wodny, kluczowy dla globalnego transportu ropy naftowej, zostanie zamknięty dla ruchu statków" – czytamy.
Kruche porozumienie już zerwane. Iran zamyka cieśninę Ormuz
Powodem tego miało być naruszenie porozumienia o zawieszeniu broni przez USA i Izrael. W tym samym czasie miał się ukazać także wywiad wiceprezydenta USA J.D. Vance'a, w którym mówił, że "zawieszenie broni zawarte w 14-punktowym porozumieniu Waszyngtonu z Teheranem zostanie utrzymane i że nie widzi żadnych dowodów na to, aby cieśnina Ormuz została zamknięta".
Dodał, że niebawem uda się do Szwajcarii na rozmowy z Iranem w sprawie ustalenia ostatecznego porozumienia. Relacje z USA i Iranu zdają się mocno różnić. Reuters wspomniał również, że Iran grozi, iż "zamknięcie cieśniny to "pierwszy ruch w odpowiedzi na zachowanie Izraelczyków i Amerykanów", a "w przypadku dalszych naruszeń, podejmą kolejne kroki".
Jeszcze dwa dni wcześniej podpisywali porozumienie "cyfrowo"
Dodajmy, że zaledwie dwa dni wcześniej (18 czerwca) zarówno prezydent USA Donald Trump, jak i irański prezydent Masoud Pezeshkian podpisali wstępne porozumienie. Zrobili to "cyfrowo". Pojawiły się nawet zdjęcia i nagrania, jak składają podpisy, Trump był akurat wtedy w Wersalu we Francji (nie pokazano jednak dokładnej treści dokumentu).
Wcześniej urzędnicy amerykańscy podawali, że w porozumieniu jest mowa m.in. o zawieszeniu broni, także w Libanie, otwarciu cieśniny Ormuz, tymczasowym zawieszeniu sankcji na irańską ropę naftową oraz rozpoczęcie 60-dniowych negocjacji na temat irańskiego programu atomowego.
Rozejm miał obowiązywać od piątku (19 czerwca) od godzin popołudniowych. Jednak tego dnia libańska państwowa Narodowa Agencja Informacyjna (NNA) przekazała, że Izrael przeprowadził atak powietrzny na miasto Sedżud w południowym Libanie. Później libańskie ministerstwo zdrowia twierdziło, że w wyniku nalotu "co najmniej 47 osób, w tym dwoje dzieci, zginęło, a 97 zostało rannych".
Zobacz także
Negocjacje w Szwajcarii z opóźnieniem
Dodajmy, że zastanawiające było także opóźnienie negocjacji między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, które miały się rozpocząć w piątek w Szwajcarii. Część amerykańskich urzędników dotarła już na miejsce, ale wylot wiceprezydenta J. D. Vance'a w ostatniej chwili odwołano.
Mówiono wówczas o tym, że irańska strona wstrzymała swoich pośredników właśnie przez ataki w Libanie. W sobotę miało się to już nieco odblokować. Ujawniono, że specjalny wysłannik Białego Domu Steve Witkoff jest w drodze do Europy. Do Szwajcarii przybył też premier Kataru Mohammed bin Abdulrahman as-Sani, będący jednym z kluczowych pośredników w kontaktach między USA a Iranem.
Dr Szewko w naTemat o kruchym porozumieniu i "zwycięstwie" Trumpa
W ostatniej "Rozmowie naTemat" dr Wojciech Szewko pokazał, jak Trump choć twierdzi, iż jest na wygranej pozycji, to w rzeczywistości wzmocnił swojego wroga. W rozmowie mocno wybrzmiewa temat Cieśniny Ormuz. Oficjalnie jej odblokowanie przedstawiane jest jako sukces USA.
Szewko zwrócił uwagę na drugą stronę. Iran i Oman mają wspólnie regulować ruch zgodnie z prawem międzynarodowym, co w praktyce może oznaczać uznanie większej kontroli państw nadbrzeżnych nad strategicznym szlakiem.
– Przed wojną Trumpa przepływ był wolny, bo uznawano, że jest to przepływ cieśniną międzynarodową, nad którą państwo nadbrzeżne nie ma takiej kontroli. Teraz Amerykanie zgodzili się, by Iran razem z Omanem rozstrzygał kwestię zarządzania ruchem zgodnie z prawem międzynarodowym. Jeżeli to jest przegrana wojna Iranu, to jest to rzadki gatunek zwycięstwa – ironizował ekspert.
Ten "rzadki gatunek zwycięstwa" przewija się przez całą rozmowę. Bo choć Trump może mówić o sukcesie, to według Szewki Iran zachowuje część kluczowych aktywów, zyskuje czas, pieniądze i polityczne uznanie swoich postulatów.




