Jak nie zmarnować złotej ery w Polsce? Ludwik Kotecki gościem "Wieczoru naTemat".
Jak nie zmarnować złotej ery w Polsce? Ludwik Kotecki gościem "Wieczoru naTemat". fot. naTemat

Ludwik Kotecki, ekonomista i członek Rady Polityki Pieniężnej w "Wieczorze naTemat" mówi o błędach Brexitu, milczeniu wokół euro, roli Ukraińców w polskiej gospodarce, stanie finansów publicznych oraz populistycznych obietnicach. Jego najważniejsze przesłanie? Polska jest dziś w dobrym miejscu, ale nie możemy pozwolić, by to zmarnowano.

REKLAMA

Polska gospodarka jest dziś w dobrym miejscu, ale Ludwik Kotecki nie ma złudzeń: ten sukces można bardzo łatwo roztrwonić. Członek Rady Polityki Pieniężnej w "Wieczorze naTemat" mówi wprost o groźnym populizmie, rosnącym deficycie, milczeniu wokół euro i antyukraińskiej narracji, która może uderzyć w nas wszystkich.

– Nie dopuśćmy do tego, żeby tym krajem zaczęli rządzić ludzie nieodpowiedzialni – apeluje ekonomista.

Brexit jako ostrzeżenie dla Polski

Nagranie rozmowy zbiegło się w czasie z rezygnacją Kiera Starmera z funkcji lidera Partii Pracy oraz premiera Wielkiej Brytanii. Dzieje się to na 10 lat po Brexicie. Dla Koteckiego wnioski są jednoznaczne. Wyjście z Unii Europejskiej okazało się gospodarczym i politycznym błędem, a Polska powinna z tej lekcji wyciągnąć coś więcej niż tylko satysfakcję, że nas to nie dotyczy.

– Lekcja jest na pewno taka, że to był absolutny błąd. To, co zrobiła dziesięć lat temu Wielka Brytania, jak została zmanipulowana. Bo dzisiaj widzimy, że ci sami obywatele, którzy głosowali za Brexitem, mówią, że dobrze byłoby wrócić do Unii Europejskiej – mówi Kotecki.

Ekonomista zwraca uwagę na konkretne wyliczenia. Bo poza utratą politycznego znaczenia Wielka Brytania poniosła też ogromne koszty gospodarcze. Według przywołanych przez niego szacunków mowa nawet o 5-10 proc. niższym PKB.

Cicho o euro w Polsce

Kotecki przypomniał też, że Wielka Brytania nie była zobowiązana wejść do strefy euro. Zupełnie inaczej było w przypadku Polski. Wchodząc do Unii Europejskiej zobowiązaliśmy się do przyjęcia wspólnej waluty. Problem w tym, że dziś nie spełniamy nie tylko kryteriów ekonomicznych, ale przede wszystkim polityczno-prawnych. Do wejścia do strefy euro potrzebna byłaby zmiana konstytucji, a na to nie ma obecnie przestrzeni.

– Generalnie nie ma tej publicznej dyskusji na temat kosztów i korzyści wejścia Polski do strefy euro. Ta dyskusja się nie toczy i żadne kroki w tym kierunku nie są podejmowane. Dzisiaj nikt nie prowadzi takich badań: ani Narodowy Bank Polski, ani Ministerstwo Finansów, ani ktokolwiek inny – podkreśla ekonomista.

Nie chodzi nawet o to, czy Polska ma wejść do strefy euro prędzej czy później. Chodzi o to, że państwo nie wykonuje dziś pracy, która pozwoliłaby odpowiedzieć obywatelom na podstawowe pytanie: co nam się bardziej opłaca?

Ukraińcy, PKB i polityczna manipulacja

Ludwik Kotecki bardzo mocno odniósł się też do narastającej antyukraińskiej narracji. W jego ocenie to jedna z najgroźniejszych politycznych pułapek, bo uderza w ludzi, którzy realnie współtworzą polski wzrost gospodarczy.

– To są ci ludzie, którzy stanowią już bardzo ważną część rynku pracy, który w Polsce ze względów demograficznych będzie się kurczył. Ten sukces, o którym dzisiaj mówimy, ten wzrost gospodarczy na poziomie prawdopodobnie 3,5 proc. w tym roku, jeden z najwyższych w Unii Europejskiej, to jest także dzięki nim. Dochody podatkowe, składki do ZUS – to są pieniądze, z których my będziemy korzystać, my Polacy – zapewnia członek RPP.

Jednoznacznie też zaapelował do obywateli: "nie dajmy sobie robić wody z mózgu przez polityków".

"To jest ostatni dzwonek"

Najostrzejsza diagnoza dotyczyła jednak budżetu państwa. Kotecki przekonuje, że w obecnej sytuacji jedynym odpowiedzialnym tematem kampanii wyborczych powinno być pytanie, jak wyjść z problemu ogromnego deficytu, a nie jak go jeszcze powiększyć.

– To, co politycy mogliby dzisiaj zrobić najlepszego swoim wyborcom i polskiej gospodarce, to zaproponowanie rozsądnej, rozłożonej w czasie ścieżki wyjścia z problemu deficytu finansów publicznych. On jest ogromny, w zeszłym roku było to ponad 7 proc. PKB. Musimy z tego wyjść i nie da się już, w mojej ocenie, go powiększać – ostrzega.

Kotecki wskazuje, że jeśli państwo nie zadziała prewencyjnie, może zostać zmuszone do bolesnego zaciskania pasa. W skrajnym scenariuszu reakcja rynków finansowych albo procedury ostrożnościowe wymusiłyby gwałtowne cięcia. A wtedy, jak mówił, z 3,5 proc. wzrostu gospodarczego mogłoby zrobić się minus 3,5 proc.

"Szwedzkie wydatki i irlandzkie podatki"

Ekonomista nie zostawił też złudzeń w sprawie struktury budżetu. Polska ma bardzo wysokie wydatki publiczne, w tym socjalne, a jednocześnie relatywnie niskie podatki. Stąd obrazowe porównanie, które padło w rozmowie: szwedzki poziom wydatków i irlandzkie podatki.

– Mamy dziurę siedmiu punktów procentowych PKB, którą trzeba jakoś zasypać. Oczywiście trzeba zacząć od wydatków, nie od podatków. Podatki powinny być tylko dopełnieniem programu konsolidacji finansów publicznych. To, czego nie znajdziemy w wydatkach, próbujmy znaleźć w podatkach – tłumaczy.

W praktyce oznacza to konieczność przeglądu wydatków państwa: od obronności, przez zdrowie, po programy społeczne. Nie po to, by wszystko ciąć na ślepo, ale by sprawdzić, gdzie pieniądze realnie pracują, a gdzie są po prostu politycznie wygodne.

Inflacja pod kontrolą, ale odpowiedzialność zostaje

W rozmowie nie zabrakło też wątku stóp procentowych. Ludwik Kotecki uspokaja, że inflacja w Polsce jest pod kontrolą, a ryzyko podwyżek stóp procentowych ocenia jako niewielkie. Przypomina jednak, że polityka pieniężna działa z opóźnieniem i nie może być podporządkowana politycznym zachciankom.

– Rada Polityki Pieniężnej – jedyne, co może dobrego zrobić dla gospodarki, to utrzymywać niską inflację – i to staramy się robić. Udało nam się sprowadzić ją do niskich poziomów. Jednak wymaga to też odpowiedzialności w działaniu – zaznacza.

To w odniesieniu do decyzji nowego szefa Fed w USA – Kevina Warsha, który wbrew zachciankom Donalda Trumpa nawet w komunikacji z rynkami przede wszystkim skupiał się na danych makroekonomicznych, a nie na populistycznym namawianiu do obniżania stóp procentowych. Przed taką odpowiedzialnością stoi każdy bank centralny na świecie. A przynajmniej powinien.

W "Wieczorze naTemat" z Ludwikiem Koteckim, członkiem RPP, poruszamy wiele niuansów, które wpływają na finanse państwa, ale też na finanse osobiste. Podcast dostępny jest na naszym kanale YouTube pod tym linkiem.