Radosław Sikorski, Władimir Putin
Radosław Sikorski ostrzega po słowach Putina. Fot. shutterstock / montaż: naTemat

Radosław Sikorski odniósł się do jednej z ostatnich wypowiedzi Władimira Putina. Dyktator zagroził, że Rosja odpowie odwetem, jeśli którykolwiek z krajów UE wystrzeli ze swojego terytorium bezzałogowe statki powietrzne w kierunku Moskwy. Szef MSZ ostrzega, że "brzmi to jak zapowiedź prowokacji".

REKLAMA

O tym, że szef polskiego resortu spraw zagranicznych śledzi dokładnie, co głoszą politycy w Moskwie, przekonaliśmy się niedawno, gdy pokazał rosyjską ekstazę po decyzji Karola Nawrockiego i odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

Tym razem wicepremier zwrócił uwagę na to, co powiedział Władimir Putin. "To brzmi jak zapowiedź prowokacji. Spodziewam się ataku na terytorium Rosji pod fałszywą flagą, na który Putin 'odpowie'. Przypominam, że w sierpniu 1939 r. Abwehra zaaranżowała 'polski' atak na radiostację w Gliwicach, aby dać sobie pretekst do wojny" – napisał na portalu X Radosław Sikorski.

Radosław Sikorski ostrzega. Co powiedział Putin?

Rosyjski przywódca przeprowadzał ostatnio nieformalne rozmowy z absolwentami uczelni wojskowych. Nagle zaczął mówić o tym, że "Rosja przeprowadzi ataki odwetowe na kraje europejskie, jeśli z ich terytorium będą wystrzeliwane bezzałogowe statki powietrzne w kierunku rosyjskich obiektów".

– Rozumieją, że nastąpi atak odwetowy. Myślę, że wszyscy to rozumieją lub powinni rozumieć. Dlatego starają się w każdy możliwy sposób zdystansować się od tego – stwierdził Putin i wspomniał o krajach bałtyckich, których przestrzenie powietrzene są coraz częściej naruszane przez drony wojskowe. W maju, po alarmie powietrznym na Litwie władze kraju zostały ewakuowane do schronów. – Nie wskazują (kraje bałtyckie – przyp. red.) palcem na Moskwę. Mówią, że to ukraińskie drony. To błąd, awaria systemu walki radioelektronicznej albo coś jeszcze innego – zaznaczył dyktator.

Potem nawiązał też do ataków ukraińskich dronów na Rosję i ocenił, że to "próba destabilizacji społeczeństwa". – Przy tak potężnym wpływie, kiedy cały Zachód im pomaga, a dronów nadlatuje cała fala, chodzi im o to, by wywołać niepewność co do działań rosyjskich sił zbrojnych – powiedział. Na koniec miał też oświadczyć, że na razie o rozmowach pokojowych z Ukrainą nie ma mowy.

Rosjanie znów naginają rzeczywistość. Tak mówili niedawno o Łotwie

Przypomnijmy, że w połowie maja Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej (SWR) przekonywała, iż ukraińskie siły zbrojne przygotowują się do wystrzeliwania dronów w kierunku celów na terytorium Rosji z terenu Łotwy.

Choć władze tego nadbałtyckiego kraju szybko zdementowały te oskarżenia, Rosja brnęła dalej i podawała, że żołnierze Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy mieli zostać już rozmieszczeni w pięciu bazach wojskowych: Adazi, Selonia, Lielvarde, Dyneburg i Jekabpils.

Rosjanie grozili też, że rzekomo "dobrze znają lokalizację ośrodków decyzyjnych" na Łotwie i że członkostwo w NATO "nie ochroni wspólników terrorystów przed sprawiedliwą karą". Łotewski rząd momentalnie zaczął ostrzegać przed tym, co głosi Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji i oskarżono ją o prowadzenie kampanii dezinformacyjnej przeciwko Łotwie – podobnie jak wcześniej demaskowano rosyjską propagandę w Polsce. Przypomnijmy też, że niedawno to rosyjskie drony spadły na Łotwę, uderzając m.in. w bazę paliwową.