Dron
W Łotwie spadły dwa rosyjskie drony Fot. Unsplash.com / fikrirasyid

Dwa rosyjskie bezzałogowce rozbiły się w nocy na terytorium Łotwy, uderzając m.in. w bazę paliwową. Służby postawiono w stan gotowości, a mieszkańcom nakazano natychmiastowe schronienie się w domach.

REKLAMA

W czwartek rano łotewska armia przekazała niepokojące informacje o naruszeniu granicy NATO przez dwa drony nadlatujące z Rosji. Obiekty spadły w regionie Łatgalii, na wschodzie Łotwy, wywołując mobilizację wszystkich jednostek ratunkowych oraz wojska.

Uderzenie w bazę paliwową w Rzeżycy

Jak podaje łotewski serwis LSM oraz agencja Reuters, jeden z rosyjskich dronów uderzył w bazę paliwową w miejscowości Rzeżyca, położonej około 40 kilometrów od rosyjskiej granicy. Policja otrzymała zgłoszenie o dymie na terenie obiektu około godziny 3:30 nad ranem. Przybyli na miejsce strażacy poinformowali, że choć nie stwierdzono otwartego ognia, sytuacja była poważna i konieczne było natychmiastowe schładzanie jednego ze zbiorników paliwa. Na miejscu wciąż pracują jednostki Narodowych Sił Zbrojnych, policji państwowej oraz służb ratunkowych, które zabezpieczają teren i badają dokładne okoliczności tego groźnego zdarzenia.

Nocne alerty i strach mieszkańców przy granicy

Niestety, noc dla mieszkańców wschodniej Łotwy upłynęła pod znakiem strachu i syren. Łotewskie władze, w odpowiedzi na zagrożenie w przestrzeni powietrznej, wysłały około godziny 4:00 nad ranem specjalne alerty na telefony komórkowe osób przebywających w okręgach Ludza i Balvi, a także w regionie Rzeżycy. Ludzi wezwano do natychmiastowego pozostania w domach i zachowania szczególnej ostrożności. Narodowe Siły Zbrojne Łotwy oficjalnie potwierdziły około godziny 5:30, że oba bezzałogowce spadły na terytorium kraju, co stanowi kolejne tak bezpośrednie naruszenie granicy państwa należącego do NATO przez rosyjski sprzęt wojskowy.

Rosyjskie drony znowu naruszają granice

To nie pierwszy taki przypadek, kiedy rosyjskie bezzałogowce naruszają przestrzeń powietrzną kraju, należącego do NATO. W zeszłym roku we wrześniu Federacja Rosyjska przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę, w wyniku którego rosyjskie drony wielokrotnie naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Na rozkaz Dowódcy Operacyjnego RSZ uruchomiono wówczas procedury obronne. Na sytuację w Polsce zareagowali również europejscy liderzy. Władze zdecydowały się złożyć wniosek o uruchomienie artykułu 4 Traktatu NATO. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez Rosję zwołane zostanie nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Po zakończeniu obrad, głos w sprawie zabrał premier Donald Tusk. – Każdy, kto będzie chciał zaatakować Polskę, zostanie potraktowany adekwatnie. Polska bardzo cierpliwie, ostrożnie reagowała na różnego typu prowokacje – podkreślał szef rządu. Jak dodał, "mamy pełną świadomość, że jako część NATO jesteśmy współodpowiedzialni za zachowanie pokoju". – W sytuacji, gdy pojawiło się bezpośrednie zagrożenie, zdecydowaliśmy i państwo polskie bierze za to odpowiedzialność, o zestrzeleniu tych dronów, które stanowiły zagrożenie. Każdy, kto postanowi zaatakować polskie terytorium czy przestrzeń powietrzną, będzie musiał się liczyć z adekwatną reakcją – stwierdził wtedy premier.