prokurator Piotr Skiba
Prokurator Piotr Skiba ujawnia, jak wyglądało przesłuchanie doktora Emila Jędrzejewskiego. Fot. screen TVP Info

Przesłuchanie lekarza Emila Jędrzejewskiego, który ma mieć wiedzę o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym, już się zakończyło. – Prokuratorzy zadali świadkowi kilkadziesiąt pytań. Świadek każde z pytań skwitował milczeniem – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.

REKLAMA

Przypomnijmy, że chirurg Emil Jędrzejewski został wezwany na przesłuchanie w trybie pilnym po tym, jak udzielił wywiadu w kanale Zero, gdzie ujawniał rzekome nieprawidłowości, do których miało dochodzić na SOR-ze Szpitala Południowego w Warszawie.

Okazuje się jednak, że podczas przesłuchania nie odpowiedział na żadne z pytań zadanych przez śledczych. Z relacji rzecznika prok. Piotra Skiby wynika, że lekarz nie chciał wypowiadać się bez pełnomocnika.

Tym razem Jędrzejewski nabrał wody w usta

– Świadek zakomunikował, że nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika. Poinformował, iż nie udało mu się do chwili obecnej ustanowić pełnomocnika, złożył krótkie oświadczenie w zakresie niemożności zeznawania w dniu dzisiejszym i wnosił o odroczenie terminu przesłuchania – przekazał rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

– Prokuratorzy referenci obu postępowań, którzy brali udział w przesłuchaniu, poinformowali świadka, że nie jest możliwe przełożenie tego terminu, biorąc pod uwagę, iż świadek jest osobą, która posiada istotne informacje dotyczące dwóch postępowań, co komunikował wczoraj w godzinach wieczornych w nagraniu jednego z programów telewizyjnych – tłumaczył prok. Skiba.

– Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś idzie z bombą informacyjną do programu telewizyjnego i mówi rzeczy wskazujące na popełnienie bardzo poważnych przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, gdzie mówimy o nośnym temacie (...), to podejrzewam, że takie informacje ma nie tylko w dokumentach niezbędnych, które może posiadać, ale przede wszystkim w głowie i w pamięci – podkreślił rzecznik.

Wyznaczono nowy termin przesłuchania

Prokuratura chciała także zabezpieczyć do analiz telefon dr Jędrzejewskiego, ale chirurg miał oznajmić, że "nie jest to to samo urządzenie, za pośrednictwem którego zgłaszał nieprawidłowości".

– Przesłuchanie zakończyło się wyznaczeniem nowego terminu przesłuchania świadka, na który zobowiązany został świadek do przybycia z udziałem ustanowionego pełnomocnika i złożenia zeznań – podał na koniec prok. Skiba. Ostatecznie termin został wyznaczony na poniedziałek (29 czerwca) na godzinę 9:00.

Prok. Piotr Antoni Skiba ujawnił również, że śledczy przeanalizowali te postępowania dotyczące zgonów, które miały nastąpić na SOR Szpitala Południowego. – Jak na razie w żadnym z tych postępowań nie pojawia się nazwisko osoby doktora Dawida K. – dodał.

W sprawie afery w WSP ma niebawem zeznawać także prezydent miasta Rafał Trzaskowski.

Wywiad Jędrzejewskiego w Kanale Zero

Przypomnijmy, że doktor Jędrzejewski opisał w Kanale Zero mechanizm, w którym niedoświadczony rezydent na pierwszym roku specjalizacji, Dawid Kacprzyk, miał zyskać ogromne wpływy i nieformalnie kierować oddziałem.

Według słów sygnalisty, lekarz ten miał traktować pacjentów jak "fantomy", a w przypadku błędów rzekomo fałszować dokumentację medyczną. Padły też przerażające oskarżenia o ukrywanie zgonów.

– Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału 'przypominali sobie' o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SOR powinien być przeanalizowany – twierdził na antenie lekarz.

Symbolem tej patologii miała być sprawa pacjenta, który zmarł w szpitalnej toalecie, a jego ciało pośmiertnie zbadano tomografem, aby zamaskować brak procedur.

Sygnalista podkreślił, że w szpitalu panowała "zmowa milczenia", a próby interwencji u dyrekcji kończyły się ignorowaniem problemu. Ostatecznie chirurg zdecydował się na wysłanie wiadomości do Rafała Trzaskowskiego na komunikatorze, błagając o ratunek dla pacjentów i usunięcie rezydenta z funkcji. Dwa miesiące później sygnalista został zwolniony.

Słowa Jędrzejewskiego wywołały ogromne poruszenie. Zareagował na nie już także adwokat Dawida Kacprzyka. Postawił lekarzowi ultimatum: albo się wycofa z oszczerstw, albo czeka go proces.