Sławomir Mentzen
Mentzen może stracić swoich wyborców. Zabiorą mu go Braun i Petru. Fot. Shutterstock

Sławomir Mentzen ma spory problem: on i jego współpracownicy starają się zbudować nową "trzecią drogę". Problem w tym, że przy takim spolaryzowaniu elektoratów nie jest to droga do rządzenia, a jedynie do nieco ponad 10-procentowego poparcia.

REKLAMA

Pomysł na Konfederację Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena był prosty: atakujemy duopol KO-PiS, zostajemy trzecią siłą w Sejmie, wybieramy koalicjanta i rządzimy. Tyle że to może się nie udać.

Powraca temat piwa Mentzena z Trzaskowskim

Zacznijmy od tego, co wydarzyło się 25 czerwca. W czasie sesji Q&A na żywo w Siedlcach Mentzenowi pytanie zadał jeden z uczestników spotkania i skrytykował go za zaproszenie Rafała Trzaskowskiego na piwo do swojego słynnego pubu. Jak widać, głośne piwo Mentzena z Trzaskowskim odbiło się szerokim echem już rok temu i wciąż wraca w rozmowach z wyborcami.

– Troszkę tego nie rozumiem, że koniec kampanii i idzie pan na piwo z kandydatem Platformy Obywatelskiej – zauważył jeden z uczestników spotkania z liderem Nowej Nadziei, dodając, że ten nie może pokazywać się publicznie z tego typu politykami. – Mam prawo jeść i pić, z kim chcę. Jeżeli ktoś przychodzi do mojego lokalu, mam prawo mu piwo postawić. To jest mój lokal i moje piwo – bronił się poseł-biznesmen.

Dodał, że zjadł też obiad z drugim ówczesnym kandydatem na głowę państwa, Karolem Nawrockim. – Ja panu nie mówię, z kim pan może pić albo nie, to niech pan mi nie mówi, z kim ja mogę pić – dodał Mentzen i zapytał wyborcę, czy ten wsiadłby do autobusu, gdyby wiedział, że kierowca jest "lewakiem". Ku jego zaskoczeniu, ten odparł, że poczekałby na kolejny pojazd.

Konfederacja na rozdrożu

Rozmowa ta pokazuje problem Mentzena. W Polsce od lat działa "Partia Buntu". Były nią Ruch Palikota, Nowoczesna, Kukiz'15 czy Polska 2050. Teraz na takową kreuje się Konfederacja. To pomysł na 10 procent, może kilkanaście. To jednak wystarczy, by współtworzyć rząd.

Problem z taką koncepcją – "Partią Buntu" – jest jednak taki, że ta musi być jasno określona w kwestii przyszłej koalicji. Ruch Palikota został zaprojektowany jako sojusznik PO, tak samo jak Polska 2050 i Nowoczesna. Kukiz'15? O ruchu byłego rockmena mówiło się wprost: to cichy aliant PiS-u. Zresztą najbardziej zainteresowany skończył na listach napisanych na Nowogrodzkiej.

Z Konfederacją jest inaczej. Ta od początku jak mantrę powtarza, że "PO i PiS to jedno zło", jednocześnie dodając, że może budować koalicję z każdym, kto zrealizuje jej program. Brzmi logicznie, ale pytanie, czy elektorat jest na to gotowy.

Głosy Konfederacji podbierze Ryszard Petru?

Brak zrozumienia pełnej strategii Mentzena, co pokazała rozmowa z jego wyborcą w Siedlcach, to nie jedyny problem formacji. Do tego dochodzi konkurencja. Po prawej stronie jest Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, po lewej wkrótce może pojawić się "Nowa Nowoczesna", czyli zapowiedziane już ugrupowanie Ryszarda Petru.

Jak na razie nie znamy szczegółów, ale sam przyszły lider chce stworzyć coś na wzór "Konfederacji Light", czyli partii, na którą chcieliby zagłosować ci, którzy chcą wolnorynkowych reform, ale zraża ich prawicowy radykalizm Mentzena. Sam Petru zachwycony sondażem przekonuje, że jest w Polsce miejsce na taką ofertę. Co więcej, w centrum startuje nowa partia – Nowa Polska – która walczy o zbliżony elektorat.

Wszystko to razem pokazuje, że choć sondaże sugerują, iż sojusz narodowców z wolnorynkowcami może pochwalić się kilkunastoprocentowym poparciem, może tego ostatniego nie dowieźć do wyborów. Elektorat może bowiem rozejść się na prawo i lewo, w jednym z najgorszych scenariuszy powodując, że partia będzie miała swoich posłów, ale nie na tyle dużo, by móc decydować o tym, kto będzie rządził Polską.