
Maja Chwalińska była już o krok od awansu do drugiej rundy Wimbledonu. Polka, która do Londynu przyjechała opromieniona życiowym sukcesem i finałem Roland Garros, dominowała w starciu z Mananchayą Sawangkaew. W drugim secie miała nawet piłki meczowe, gdy nagle na korcie doszło do koszmarnego wypadku. Niestety, 24-latka przegrała z kontuzją i pożegnała się z turniejem.
Dla 24-letniej Mai Chwalińskiej tegoroczny Wimbledon miał być potwierdzeniem znakomitej formy z Paryża, gdzie – startując od kwalifikacji – dotarła aż do wielkiego finału Roland Garros, ulegając dopiero Mirrze Andriejewej. Znakomity występ we Francji dał Polce ogromny awans na 21. miejsce w rankingu WTA i rozstawienie w Londynie z numerem 20. Los skojarzył ją w I rundzie z reprezentantką Tajlandii, Mananchayą Sawangkaew (161. WTA), która do turnieju głównego przedzierała się przez trzystopniowe eliminacje.
Maja Chwalińska na Wimbledonie. Dominacja i pechowy moment
Mecz od samego początku układał się po myśli naszej reprezentantki. Chwalińska świetnie radziła sobie z defensywą rywalki, regularnie popisując się swoimi firmowymi, mądrymi technicznie zagraniami i skrótami. Pierwszą partię Polka zapisała na swoim koncie pewnie, wygrywając 6:2.
W drugim secie przewaga Chwalińskiej była równie widoczna. Gdy tablica wyników pokazywała prowadzenie 5:2 na korzyść rozstawionej z "20" Polki, wydawało się, że awans do kolejnej rundy jest już tylko formalnością. Reprezentantka Polski miała dwie piłki meczowe na zakończenie tego pojedynku. Wtedy jednak karta dramatycznie się odwróciła.
Zobacz także
Przy stanie 5:2 Maja Chwalińska poślizgnęła się na śliskiej trawie kortu i z impetem upadła. Na twarzy Polki natychmiast pojawił się grymas ogromnego bólu, a 24-latka złapała się za kostkę. Mecz natychmiast przerwano. Do cierpiącej na korcie zawodniczki wezwano fizjoterapeutów, a Chwalińska została zmuszona do wzięcia medycznej przerwy.
Maja Chwalińska na Wimbledonie miała mecz w garści. Polka odpadła przez uraz na korcie
Polka heroicznie zdecydowała się na powrót do gry, jednak ból wyraźnie ograniczył jej poruszanie się po korcie. Ambitna walka pozwoliła Sawangkaew na odrobienie strat i doprowadzenie do stanu 5:5. Ostatecznie Tajka wygrała drugiego seta 7:5.
Przerwę między setami Polka spędziła w szatni. 24-latka wygrała też dwa pierwsze gemy w decydującej partii i polscy kibicie znowu zaczęli wierzyć w zwycięstwo rewelacji ostatniego turnieju Roland Garros. Niestety, następnie to Tajka do zera przełamała Chwalińską, a nasza reprezentantka znowu potrzebowała pomocy fizjoterapeutki. I po kolejnej interwencji medycznej sytuacja zrobiła się dramatyczna. Polka ponownie została przełamana i Sawangkaew wyszła na prowadzenie (2:1).
Maja Chwalińska, mimo dramatu, nie zdecydowała się na krecz. Polka z grymasem na twarzy robiła wszystko, co w jej mocy. Ta sztuka jednak się nie udała. 24-latka przegrała trzeciego seta i cały mecz 6:2, 5:7, 2:6. Niestety, przez kontuzję piękny sen w Londynie zakończył się przedwcześnie.




