Maja Chwalińska
Maja Chwalińska walczy o dziką kartę do Wimbledonu Fot. Zrzut ekranu / YouTube / Roland Garros

Maja Chwalińska to zdecydowane objawienie tegorocznej edycji Roland Garros. Na horyzoncie pojawił się już jednak kolejny turniej wielkoszlemowy – Wimbledon. Nasza tenisistka walczy o dziką kartę do głównej drabinki, w czym przeszkodzić jej mogą słynne siostry Williams.

REKLAMA

Maja Chwalińska zachwyciła kibiców z całego świata rewelacyjną formą na francuskich kortach. Do Paryża przyjechała jako 114. zawodniczka rankingu WTA, a po przejściu kwalifikacji dotarła aż do wielkiego finału, który ostatecznie wygrała Mirra Andriejewa. Teraz zbliża się już kolejny wielkoszlemowy turniej – Wimbledon. Aby zagrać w nim bez kwalifikacji, Polka potrzebuje specjalnej przepustki, tzw. dzikiej karty, której przyznawanie bywa owiane tajemnicą, a obecnie mają się o nią starać także inne legendarne gwiazdy kobiecego tenisa.

Maja Chwalińska walczy o dziką kartę na Wimbledon. Zamrożony ranking i wniosek do organizatorów

Przyjeżdżając na Roland Garros, Maja Chwalińska zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA, przez co musiała brać udział w kwalifikacjach. Po awansie do finału wskoczyła na znakomitą 21. lokatę, co w normalnych okolicznościach oznaczałoby bezproblemowy start w głównej drabince Wimbledonu. Niestety, ranking decydujący o bezpośrednim awansie na brytyjskie korty został zatrzymany jeszcze przed rozpoczęciem Rolanda Garrosa, kiedy Polka znajdowała się poza pierwszą setką.

Obecnie zawodniczka figuruje na liście rezerwowej. Przed nią perspektywa kolejnych meczów kwalifikacyjnych lub otrzymanie dzikiej karty, która pozwala na bezpośredni awans z dalszych miejsc do głównej drabinki. Polski Związek Tenisowy oficjalnie zwrócił się już do organizatorów turnieju z prośbą o przyznanie Chwalińskiej tego przywileju. Jak przekazał w poniedziałek na antenie TVN24 menedżer tenisistki Piotr Szczypka, sztab szkoleniowy czeka teraz już tylko na ostateczną decyzję.

Sześć przepustek dla Brytyjek i powrót sióstr Williams

W londyńskim turnieju dzięki dzikiej karcie wystartuje łącznie osiem tenisistek. Sześć miejsc z tych przepustek zależy jednak od brytyjskiej federacji tenisowej, która zwykle tradycyjnie przyznaje je zawodniczkom ze swojego kraju. Oznacza to, że tylko dwie karty przydzielają bezpośrednio organizatorzy Wimbledonu i to w nich pokładana jest nadzieja polskiego obozu.

Sytuacja jest jednak dość skomplikowana. Jak poinformował Piotr Szczypka, są dwie dzikie karty i trzy chętne tenisistki, ponieważ doniesienia medialne wskazują, że o przepustkę walczą w tym roku również absolutne legendy kobiecego tenisa – Venus i Serena Williams. 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa Serena niedawno zdecydowała się na powrót do gry i jako deblistka doczekała się już podobnego przywileju podczas turnieju w Queens. Z kolei Venus w tym roku otrzymała specjalne przepustki do głównych drabinek w Australian Open oraz w Bad Homburg.

Posiedzenie rady i ostateczna decyzja 15 czerwca

Zgodnie z harmonogramem kluczowe posiedzenie rady Wimbledonu ma odbyć się 15 czerwca, a oficjalna decyzja zostanie ogłoszona opinii publicznej wkrótce po nim. Wiadomo na pewno, że kibice w sieci gorąco dopingują Maję Chwalińską, wskazując, że nagroda za historyczny i wyczerpujący występ w Paryżu po prostu jej się należy.

– Zrobiliśmy wszystko, a przede wszystkim Maja pokazała światu, że warto jej przyznać tę dziką kartę – mówił Piotr Szczypka po konferencji prasowej Chwalińskiej. Przypomnijmy, że turniej główny na kortach Wimbledonu startuje 29 czerwca, z kolei zmagania kwalifikacyjne rozpoczną się tydzień wcześniej.