Kierwiński
Marcin Kierwiński pytany o aferę w Szpitalu Południowym. Fot. YouTube / TVP Info

Szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej Marcin Kierwiński znalazł się w gąszczu pytań o nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. – Ta sprawa jest bulwersująca, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Musi być wyjaśniona do spodu. Ale ja tę sprawę zostawiam prokuraturze – mówił i dodał, że "nie ma zamiaru podawać się do dymisji".

REKLAMA

Adrian Zandberg, poseł Partii Razem, grzmiał niedawno z mównicy w Sejmie, że Marcin Kierwiński w cieniu nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, które zaczęły się od ujawnienia kolosalnych zarobków lekarza-radnego KO Dawida Kacprzyka, powinien podać się do dymisji. – Co jeszcze musi nawywijać ośmiornica Kierwińskiego w Warszawie, żeby w końcu były jakiekolwiek konsekwencje? – wykrzykiwał oburzony.

Kierwiński nie ma zamiaru podawać się do dymisji

Sam zainteresowany pytany, czy poda się do dymisji, odparł, że nie ma takiego zamiaru. Apelował, aby oponenci polityczni podali najpierw jakieś fakty i dowody na istnienie rzekomej "ośmiornicy Kierwińskiego", a nie uprawiali publicystykę. To był jednak dopiero początek pytań o aferę w Szpitalu Południowym.

Ta sprawa jest bulwersująca nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Ja tę sprawę zostawiam prokuraturze, zwracając uwagę na cały ten kontekst, bo to szpital chyba w ubiegłym roku złożył wnioski do prokuratury o zbadanie tej sprawy. Wiem, że prokuratura się tym zajmowała. Chyba jeden wniosek został umorzony, ale teraz są nowe fakty. To musi zostać wyjaśnione do spodu. Wszyscy czytaliśmy ten materiał, jeśli były nieprawidłowości, to winni powinni zostać bardzo surowo ukarani.

Marcin Kierwiński

Jednocześnie Kierwiński zapewniał, że "nie był promotorem kariery lekarskiej pana Kasprzyka". Reporterzy nie odpuszczali politykowi KO i pytali, czy polecą głowy w warszawskiej strukturze partii.

– Nie widzę połączenia między tymi faktami a funkcjonowaniem struktury partii politycznych. Trudno, żeby partia, nawet jeżeli posiada większość w Radzie Miasta i popiera prezydenta, wiedziała, co dzieje się w prosektorium w jakimś szpitalu, tak na zdrowy rozsądek – odparł, nawiązując tym samym do ostatnich doniesień o "biznesie pogrzebowym" na terenie prosektorium przy WSP.

"Nie znam nikogo z KO, kto pracował w tym prosektorium"

W materiale portalu zero.pl mowa była o tym, że kierujący zakładem miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, a także publikować zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych. Dodatkowo prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. Później jeszcze Onet ustalił, że "w Szpitalu Południowym w ostatnich latach miało dochodzić do nielegalnego handlu ludzkimi zwłokami". W konsekwencji koordynator prosektorium wyleciał z pracy.

– Wiem, że w tej sprawie bardzo mocno PiS i wspominane przystawki PiS-u (miał na myśli partię Razem – red.) pracują, żeby tę sprawę jakoś powiązać ze strukturami politycznymi Koalicji Obywatelskiej, ale proszę wybaczyć, ja nie znam nikogo, kto by z PO wcześniej, a teraz Koalicji Obywatelskiej pracował w tym prosektorium. Może czegoś nie wiem – tłumaczył Kierwiński na konferencji.

– Jeśli chodzi o kwestie polityczne, to będzie i zawsze tak było, że twardo reagowaliśmy, jeśli chodziło o brak etycznych zachowań, nie mówię już o formalno-prawnych, naszych członków i tym się różnimy od moralistów z PiS – skwitował polityk.

Sprawą nieprawidłowości w Szpitalu Południowym zajmuje się prokuratura

Przypomnijmy, że afera zaczęła się od ujawnienia oświadczenia majątkowego byłego już lekarza placówki i radnego KO, Dawida Kacprzyka. Z dokumentu wynikało, że w zeszłym roku zarobił on blisko 1,6 mln zł za dyżury, na których mogło go w ogóle nie być. Ponadto młody medyk objął stanowisko koordynatora tutejszego SOR-u, choć nie miał do tego odpowiednich kwalifikacji.

Od tamtej pory ruszyła lawina decyzji podejmowanych zarówno przez władze Warszawy, jak i samego lekarza. W wywiadzie dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w WSP, powiedział, że niektóre zaniedbania kończyły się śmiercią pacjentów. Doszły też doniesienia o tzw. szybkiej ścieżce VIP na szpitalnym oddziale ratunkowym, z której mieli korzystać politycy KO. Aktualnie w sprawie afery w warszawskim szpitalu prokuratura wszczęła dwa osobne śledztwa.