
Polska klasa polityczna nie rozumie najważniejszych wyzwań, społeczeństwo pozostaje bierne, a radykalna mniejszość coraz skuteczniej narzuca swoją narrację – przekonuje prof. Radosław Markowski. Politolog i socjolog był gościem Jacka Pałasińskiego w programie "Allegro ma non troppo".
Polska pozostaje społeczeństwem bardziej liberalnym i otwartym, niż wynikałoby to z politycznego obrazu kraju – przekonuje prof. Radosław Markowski.
W rozmowie z Jackiem Pałasińskim w programie "Allegro ma non troppo" wyjaśnia, dlaczego dobrze zmobilizowane środowiska radykalne zdobywają coraz większy wpływ, podczas gdy większość pozostaje bierna.
Politolog mówi też o kryzysie edukacji, słabości elit, problemach demograficznych i zagrożeniu ze strony Rosji.
Zmobilizowana mniejszość narzuca warunki
Rozmowa szybko wyszła poza bieżące sondaże i możliwe koalicje. Zdaniem Markowskiego problemem nie jest wyłącznie rosnące poparcie dla prawicy, ale słabość tych, którzy chcą bronić liberalnej demokracji.
– Polskie społeczeństwo jako całość jest progresywne, jest liberalne, jest otwarte na świat i tolerancyjne. To, co się ujawnia politycznie i publicznie, to jest mniejszość, ale niesłychanie zmobilizowana, która narzuca, a my po tej stronie nie jesteśmy w stanie się zmobilizować, żeby adekwatnie na to reagować – mówił.
Profesor podkreślał, że popularność populizmu i autorytarnych recept wynika również z niechęci do analizowania skomplikowanej rzeczywistości.
– Jak ludzie nie mają potrzeby poznawania świata i rozumienia związków przyczynowych, to jest prosta droga od niewiedzy (...) do takich ideologii, które idą na skróty, jak populizm, faszyzm, nieliberalizm czy autorytaryzm – tłumaczył.
Zobacz także
Edukacja napędza przeciętność
Jednym z głównych tematów rozmowy był kryzys edukacji. Markowski mówił o studentach mających trudność z czytaniem dłuższych tekstów i o systemie nauki, który jego zdaniem promuje przeciętność zamiast jakości.
– Współczesny student ma kłopot z przeczytaniem 20 stron jednym ciągiem i zrozumieniem, co tam jest napisane – stwierdził.
Jak dodał, bez długofalowej zmiany w edukacji Polska nie będzie w stanie skutecznie konkurować.
"Klasa polityczna do niczego się nie nadaje"
Gość Pałasińskiego ostro oceniał także polityków, zarzucając im brak strategicznego myślenia.
– Cała ta klasa polityczna, z niektórymi wyjątkami ludzi bardziej sensownych czy kompetentnych, po prostu do niczego się nie nadaje. Oni przede wszystkim utracili kontakt z tym, co jest prawdziwymi wyzwaniami cywilizacyjnymi. Nie są w stanie myśleć na dłużej niż rok, dwa do przodu – mówił.
Wśród tych wyzwań wymienił wodę, rolnictwo, migrację i demografię.
"Wymieramy radykalnie"
– My wymieramy. (...) My wymieramy radykalnie i nie ma pomysłu. A tych, których najłatwiej byłoby przekonać do bycia obywatelami polskimi, to są Białorusini i Ukraińcy – podkreślał.
Markowski odniósł się również do narastającej niechęci wobec Ukraińców. Przypominał, że wielu z nich pracuje poniżej kwalifikacji i pozostaje ważną częścią polskiej gospodarki. Krytykował też język mediów i polityków, którzy eksponują narodowość sprawców przestępstw i w ten sposób wzmacniają społeczne uprzedzenia.
Rosyjskie prowokacje mogą podzielić NATO
W rozmowie pojawił się także temat zagrożenia ze strony Rosji. Profesor zaznaczył, że scenariusza prowokacji wobec Polski lub państw bałtyckich nie można lekceważyć.
– To nie musi być pełnoskalowa wojna, ale może być takie natężenie prowokacji, które spowoduje konflikt wewnątrznatowski – ostrzegł.
Rozmowa w "Allegro ma non troppo" jest diagnozą państwa, które odniosło ogromny cywilizacyjny sukces, ale – zdaniem prof. Markowskiego – nie nauczyło się myśleć długoterminowo. Bez lepszej edukacji, aktywnego społeczeństwa i nowego pokolenia polityków ten sukces może okazać się znacznie mniej trwały, niż dziś sądzimy.
Cały podcast dostępny jest na naszym kanale YouTube pod tym linkiem. Zachęcamy do oglądania i dzielenia się swoimi opiniami w komentarzach.






