Pożar pubu w Bungkoku
Tragiczny bilans pożaru w Bangkoku. Wielu imprezowiczów znalazło się w pułapce bez wyjścia Fot. Biuro Okręgowe Chatuchak/Facebook

W niedzielny wieczór tragiczne informacje napłynęły z Bangkoku. W jednym z popularnych pubów, gdzie normalnie bawi się ok. 600–700 osób, wybuchł pożar, który zaczął błyskawicznie rozprzestrzeniać się w budynku, zmieniając go w śmiertelną pułapkę.

REKLAMA

Do wybuchu pożaru w pubie Rong Beer Na Ladprao przy ulicy Lat Phrao, w bardzo popularnej wśród turystów dzielnicy Chatuchak w Bangkoku, doszło ok. godziny 23:57 czasu miejscowego, czyli chwilę przed godziną 19:00 w Polsce. Na chwilę przed rozpoczęciem tragedii w budynku zgasło światło, a chwilę później ludzie zaczęli w panice uciekać nie tam, gdzie trzeba.

Pożar w Bangkoku. Liczba ofiar może być znacznie wyższa

O tym, co wydarzyło się w niedzielny wieczór w barze w stolicy Tajlandii, informuje "Bangkok Post". Na ten moment wiadomo, że 27 osób zginęło na skutek pożaru, a stan kolejnych 22 określa się jako krytyczny. W sumie w zdarzeniu ranne zostały 63 osoby, które przewieziono do 16 szpitali. Większość ofiar zginęła z powodu zatrucia dymem. Podobny scenariusz rozegrał się w marcu 2025 roku w Macedonii Północnej, gdzie spłonął klub nocny pełen młodych ludzi.

Świadkowie, a zwłaszcza muzycy, zdradzili, jak wyglądał moment tragedii. Najpierw pojawiła się niewielka stróżka dymu w pobliżu okablowania pod sceną. Na chwilę przed pojawieniem się ognia zgasło światło, a później buchnęły płomienie, które szybko dosięgły sufitu. Ten był pokryty łatwopalnymi dekoracjami, po których ogień szybko rozprzestrzenił się w kierunku głównego wejścia, odcinając podstawową drogę ucieczki. To scenariusz znany także z Polski – wystarczy przypomnieć pożar hotelu we Wrocławiu, gdzie goście uciekali w środku nocy.

W momencie wybuchu pożaru w lokalu przebywało ok. trzystu osób. To o wiele mniej niż w normalny wieczór, kiedy bawi się tam ok. 600–700 osób. Na razie nie wiadomo, czy wśród ofiar są turyści, a Tajlandia na celowniku Polaków od lat pozostaje jednym z najchętniej wybieranych kierunków. Lokalne władze przekazały natomiast, że w pożarze zginęło 9 mężczyzn i 18 kobiet. Większość z nich znaleziono w jednym miejscu.

Toaleta w lokalu w Bangkoku zmieniła się w śmiertelną pułapkę

Ponieważ główne wejście zostało odcięte przez płomienie, ludzie zaczęli uciekać na tył budynku. To właśnie tam znajdowało się wyjście ewakuacyjne. Niestety, część osób straciła przytomność jeszcze przed dotarciem na zewnątrz, tym samym blokując drogę ucieczki pozostałym. Wielu uczestników zabawy pomyliło trasę ucieczki i trafiło do toalet. To właśnie oni znaleźli się w najtrudniejszej sytuacji i pułapce bez wyjścia.

Ogień skutecznie odciął strażaków od dojścia do łazienek. Gaszenie ognia i zbliżenie się do uwięzionych tam luczestników zabawy zajęło służbom ok. trzydziestu minut. Dla wielu przebywających było już niestety za późno na pomoc.

Rong Beer Na Ladprao to parterowy, betonowy budynek. Wiadomo już, że posiadał wszystkie niezbędne zezwolenia na prowadzenie działalności i organizowanie koncertów. Po raz ostatni kontrole przeszedł w kwietniu 2026 roku. Po ugaszeniu pożaru na miejscu pojawiły się kolejne służby. Lokal wraz z restauracją zamknięto na 30 dni. Jest to standardowa tajska procedura po tak poważnych pożarach. Skala zniszczeń i tak jest na tyle duża, że pub w Bangkoku prędko nie wróci do normalnego działania.