Awantura o szlak w Karkonoszach
Szlak w Karkonoszach Fot.Karkonoski Park Narodowy/Facebook

Przez miesiące pozostawał zamknięty, a ci, którzy o nim wiedzieli, musieli obejść się smakiem. Jeden z najbardziej malowniczych, a zarazem ukrytych zakątków polskich gór właśnie wraca na mapę turystyczną. Jego nowa forma wywołała jednak burzę wśród turystów.

REKLAMA

Władze Karkonoskiego Parku Narodowego podjęły decyzję, która wzburzyła stałych bywalców karkonoskich ścieżek. Trasa kojarzona z surowym podejściem i malowniczymi widokami, zostaje od dziś (11 lipca) dopuszczona do ruchu. Nie przypomina już jednak ścieżki, jaką pamiętają turyści.

Nowe kładki. Otwarcie zielonego szlaku pod Śnieżnymi Kotłami

Karkonoski Park Narodowy poinformował, że od jutra turyści mogą ponownie wejść na zielony szlak prowadzący przez Śnieżne Kotły, tuż obok Śnieżnych Stawków. Chociaż szlak ten nie jest najbardziej znaną atrakcją wśród turystów, od dawna uwielbiają go lokalni wędrowcy. Obecnie najważniejsza część prac infrastrukturalnych została zakończona. Nad torfowiskami i siedliskami wodnymi stanęły nowe drewniane kładki.

Inwestycja, zrealizowana w ramach projektu przeciwdziałania antropopresji, czyli wpływowi człowieka na środowisko przyrodnicze, kosztowała łącznie 6,6 miliona złotych (w tym 5 milionów z dofinansowania unijnego). Nowe kładki mają zapobiegać rozdeptywaniu ziemi i pozwalać wodzie przepływać pod stopami wędrowców. Władze parku ostrzegają jednak, że w rejonie wciąż trwają prace remontowe, dlatego należy zachować szczególną ostrożność.

Koniec dzikich gór czy konieczna ochrona? Burza w komentarzach

Informacja o montażu kładek natychmiast wywołała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych.

Część internautów nie kryje zawodu. Twierdzą oni, że Karkonosze tracą swój urok i są zamieniane w deptaki. Dla wielu przejście przez Śnieżne Kotły było symbolem "przygody" wymagającej skakania po granitowych głazach. "To koniec jednego z bardziej naturalnych szlaków", skwitował jeden z turystów pod postem ogłaszającym otwarcie szlaku.

Krytycy podnoszą też argument, że ułatwianie szlaku przyciągnie masową turystykę, co tylko zwiększy problem śmiecenia i hałasu. "Pytanie: czy to dobry sposób na realizowanie celu projektu? Kolejna kładka, więcej turystów, mniej naturalnych szlaków, więcej śmieci" – zastanawia się internauta.

Niektórzy komentujący nie przebierali w słowach: "szczerze przyznam, że to dewastacja przestrzeni... jeśli ktoś nie potrafi chodzić po górach, a szlaki turystyczne jak ten przy Śnieżnych Kotłach są dla niego zbyt trudne, to niech zostanie w domu".

Z drugiej strony konfliktu stoją jednak osoby ceniące bezpieczeństwo i przyrodę. Nowe pomosty mają uzasadnienie – przed zamontowaniem kładek turyści omijający błoto niszczyli karkonoską roślinność. Ponadto kładki eliminują ryzyko kontuzji na śliskich kamieniach. "Dzikie szlaki są naprawdę urokliwe, ale są granice", pisze jeden z internautów. "Śnieżne Kotły i tak są piękne" – dodaje.

Pod postem znajdziemy jednak również komentarze turystów wyrażające nadzieję, że kładki posłużą jak najdłużej.