
Europoseł PiS Michał Dworczyk przegrał przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Chodzi o aż cztery postępowania, które dotyczyły cofnięcia poświadczeń bezpieczeństwa w zakresie dostępu do informacji niejawnych. W 2021 roku afera mailowa wstrząsnęła rządem Prawa i Sprawiedliwości.
Cała sprawa to pokłosie słynnej afery mailowej, która kilka lat temu żyła cała Polska. Jak podaje RMF FM, Dworczyk przegrał cztery postępowania w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym; wszystkie dotyczyły cofnięcia poświadczeń bezpieczeństwa, co było pokłosiem afery mailowej. Obecny europoseł PiS został oskarżony o niedopełnienie obowiązków: posługiwanie się w ważnej korespondencji służbowej niecertyfikowaną prywatną skrzynką mailową.
Radio dowiedziało się, że wyroki w WSA zapadły pod koniec kwietnia tego roku. Polityk PiS złożył skargi w czterech postępowaniach, każde dotyczyło cofnięcia poświadczeń bezpieczeństwa w zakresie dostępu do informacji niejawnych różnego rodzaju klauzuli. Od momentu publikacji uzasadnień do wyroków sądu Dworczyk będzie miał 30 dni na ich zaskarżenie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Zobacz także
O co dokładnie chodzi w aferze mailowej Dworczyka?
W aferze mailowej z czerwca 2021 roku, chodzi o wycieki wiadomości ze skrzynki mailowej Dworczyka, a dokładniej o fragmenty jego korespondencji z innymi ważnymi politykami i urzędnikami. Znajdowały się w nich informacje o charakterze niejawnym, m.in. kwestie dot. obronności i bezpieczeństwa państwa, działań służb specjalnych, bezpieczeństwa teleinformatycznego, spraw gospodarczych i walki z COVID-19 czy polityki międzynarodowej (m.in. informacje dot. tajnych dokumentów NATO). Z korespondencji dowiedzieliśmy się też o kulisach działania PiS.
Dostęp do informacji niejawnych cofnęła Dworczykowi Służba Kontrwywiadu Wojskowego. W marcu br. do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia trafił akt oskarżenia przeciwko obecnemu europosłowi, a wcześniej wiceministrowi obrony narodowej i szefowi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W sprawie chodzi o niedopełnienie przez niego obowiązków, a dokładniej o fakt, że nie zadbał o bezpieczeństwo swojej korespondencji.
Przedstawiono mu również zarzut utrudniania postępowania w sprawie "przełamania zabezpieczeń oraz uzyskania dostępu do zawartości prywatnej skrzynki mailowej oskarżonego i publikacji jej zawartości wraz z danymi dostępowymi" poprzez pomaganie sprawcy w uniknięciu odpowiedzialności karnej. Według śledczych usunął ze swojej skrzynki część wiadomości, czym "zatarł ślady pozwalające na ustalenie sprawcy wyżej wymienionego przestępstwa".
Po usłyszeniu zarzutów Dworczyk odmówił składania wyjaśnień. Obecnie grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jego sytuacji nie ratuje fakt, że jest europosłem, gdyż w październiku 2025 roku Parlament Europejski zdecydował o uchyleniu mu immunitetu.
Wiele wskazuje na to, że afera mailowa była częścią wojny hybrydowej. Administratorzy strony "Poufna Rozmowa", która publikowała fragmenty maili, posiadanymi materiałami dzielili się z rosyjskojęzyczną stroną SecretEU. To sugeruje, że za sprawą mogły stać służby ze Wschodu.




