
– We wtorek polska para dyżurnych samolotów przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 – poinformował Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON nie ma wątpliwości: Kreml prowadzi rozpoznanie polskich systemów obrony powietrznej.
Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o incydencie podczas wtorkowej (14 lipca) konferencji prasowej. Szef MON podkreślił, że to "pierwsza od dłuższego czasu rosyjska próba zbliżenia się do naszej granicy morskiej po to, żeby rozpoznawać nasze systemy obrony powietrznej". – To pokazuje, że Federacja Rosyjska cały czas prowadzi wojnę hybrydową, prowadzi rozpoznanie, jest wrogo nastawiona do wszystkich państw Sojuszu Północnoatlantyckiego – mówił wicepremier.
Rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 leciał 30 km od Ustki
Rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 został przechwycony przez polskie samoloty po godz. 12:00. Maszyna znalazła się około 30 km od Ustki nad Bałtykiem. – Po kontakcie i po sygnałach o tym, że powinien opuścić tę przestrzeń, samolot oddalił się w kierunku Rosji – przekazał minister obrony narodowej.
Kosiniak-Kamysz stanowczo zwrócił się także do "tych, którzy próbują zakłamać rzeczywistość i powiedzieć, że wojny na Ukrainie już nie ma, że Ukrainy nie należy wspierać". – Niech to wydarzenie po raz kolejny uświadomi, jak bardzo niebezpieczna jest Federacja Rosyjska – stwierdził.
Do ostatniego incydentu doszło 13 maja – polskie lotnictwo przechwyciło rosyjski Ił-20 nad wodami międzynarodowymi Morza Bałtyckiego. Maszyna nie naruszyła polskiej przestrzeni powietrznej, a po otrzymaniu sygnałów od dyżurnej pary polskich myśliwców oddaliła się w kierunku Rosji. Samolot nie miał planu lotu, miał za to wyłączone transpondery.
Do kolejnego incydentu w ostatnich miesiącach doszło 13 marca. Polskie myśliwce MiG-29 przechwyciły Ił-20M, który również operował nad Morzem Bałtyckim. Rosyjskie samoloty przy granicy z Polską pojawiały się także dwa razy w lutym 2023 i za każdym razem to Holendrzy podrywali swoje F-35. W maju 2023 również myśliwce NATO przechwyciły rosyjskie samoloty, o czym informowaliśmy w naTemat.pl.
Zobacz także
Szef MON zwraca się do tych, którzy "próbują zakłamać rzeczywistość"
Trudno nie odnieść wrażenia, że minister obrony narodowej, zwracając się do tych, którzy twierdzą między innymi, że "Ukrainy nie należy wspierać", miał na myśli ostatnią tyradę Przemysława Czarnka. Poseł PiS stwierdził w TV Republika, że Unia Europejska powinna wstrzymać finansowanie zbrojeń i odbudowy Ukrainy do czasu zmiany jej polityki wobec Polski.
– Zmusiłbym na arenie międzynarodowej (...) Ukrainę do radykalnej zmiany kursu wobec Polski i Polaków – oświadczył Czarnek. – Trzeba zmusić Unię Europejską, również z naszą pozycją w Unii Europejskiej do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich – mówił.
Jego słowa wywołały lawinę krytyki, a Radosławowi Sikorskiemu wystarczyły 3 zdania po propozycji kandydata PiS na premiera. "Wow. OZE-Sroze chce dopuścić Putina pod polską granicę. Wyścig z Konfederacjami na antyukraińskość odbiera im rozum" – skwitował na X szef MSZ. Zareagował też Jarosław Kaczyński. Jak zapowiedział, "sprawa wypowiedzi Przemysława Czarnka zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii".






