
Maciej Ś. usłyszał zarzuty, ale nie przyznał się do winy. Wcześniej były szef KRRiT został zatrzymany przez CBA. Wszystko w związku ze śledztwem, które dotyczy nieprawidłowości finansowych w Polskiej Fundacji Narodowej.
Jak dowiedzieli się dziennikarze Polsat News, Maciej Ś. usłyszał zarzuty. Te doniesienia potwierdziła już także prokuratura. Choć były szef KRRiT pozostaje na wolności, zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze: nie może opuszczać kraju, zabrano mu też paszport. Kolejne informacje prokuratura ma przekazać w trakcie specjalnej konferencji prasowej.
Maciej Ś. z zarzutami. O co jest podejrzewany były szef KRRiT?
Oprócz Macieja Ś. zarzuty usłyszał jeszcze Cezary J., wobec którego także zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. "Zebrany w sprawie materiał dowodowy uzasadnił wydanie wobec ww. podejrzanych zarzutów popełnienia – wspólnie i w porozumieniu – przestępstwa polegającego na nadużyciu uprawnień i niedopełnieniu obowiązków", czytamy w komunikacie Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie.
Wszystko ma mieć związek z kampanią "Sprawiedliwe Sądy", która "w swej treści i przeznaczeniu [była] sprzeczna z celami statutowymi Fundacji, czym wyrządzono Fundacji szkodę majątkową w wielkich rozmiarach, w kwocie nie mniejszej niż 8 428 542,74 zł". Mogło dojść też do złamania przepisów ustawy z dnia 27 czerwca 1997 r. o partiach politycznych. Chodzi o to, że ugrupowaniom Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarna Polska przekazano "wartości niepieniężne wycenione na ww. kwotę w postaci usług marketingu politycznego".
Zarówno Ś., jak i J. nie przyznali się do winy. Obu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Jak pisaliśmy w naTemat, CBA weszło też do domu m.in. Piotra Matczuka, byłego doradcy Beaty Szydło.
Zobacz także
O tym, że Maciej Ś. został zatrzymany przez CBA, pisaliśmy w naTemat.pl 14 lipca. "Dzisiaj rano na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali dwóch byłych członków Polskiej Fundacji Narodowej: 64-letniego Macieja Ś. i 63-letniego Cezarego J." – poinformował na portalu X rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
O co dokładnie chodzi w sprawie?
Sprawa ma swoje korzenie w 2016 r., gdy powstała Polska Fundacja Narodowa. Za jej założeniem stało kilkanaście spółek Skarbu Państwa. Cel był słuszny: promowanie naszego kraju poza granicami.
Szybko w działalność fundacji wmieszali się jednak politycy. Głównie za sprawą kampanii "Sprawiedliwe sądy" w 2017 r., która miała przedstawić cele reformy sądownictwa. Problem w tym, że treść wykupionych billboardów nie pozostawiała złudzeń, że w inicjatywie chodziło o zaatakowanie poprzednich rządów.
Na jednym z billboardów umieszczono hasło: "Niech zostanie tak jak było. Czy na pewno tego chcesz?". Na innym można było przeczytać: "Tak jest: sędziowie o sobie 'nadzwyczajna kasta'. Tak będzie: sędziowie, jak wszyscy obywatele – gdy łamią prawo, ponoszą odpowiedzialność". Wszystko uzupełniono kampanią w sieci.
W praktyce można więc było odnieść wrażenie, że za środki PFN finansowano działania stricte polityczne, które miały zwiększyć poparcie dla ówczesnego rządu prawicy. Śledztwo w tej sprawie ruszyło dopiero w 2024 r., gdy doszło już do zmiany władzy.




