Gianni Infantino
Finał mundialu będzie gigantycznym koncertem Fot. Shuttersrock / montaż: naTemat

FIFA chce, by finał mundialu był czymś więcej niż najważniejszym meczem piłkarskim świata. W przerwie starcia Hiszpanii z Argentyną na murawie odbędzie się gigantyczny koncert, który rozmachem ma przypominać słynne Super Bowl Halftime Show. Problem w tym, że piłka nożna to nie futbol amerykański, a przez plany organizatorów tradycyjny kwadrans przerwy może rozciągnąć się nawet do pół godziny. Nie wszystkim się to podoba, a najmniej mięśniom piłkarzy.

REKLAMA

W niedzielę o godzinie 21 czasu polskiego Hiszpania zmierzy się z Argentyną w finale Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026. Najważniejszy mecz turnieju, który wspólnie zorganizowały Meksyk, Kanada i USA, zostanie rozegrany na New York New Jersey Stadium w East Rutherford w Stanach Zjednoczonych.

Koncert w przerwie finału mundialu może potrwać nawet pół godziny. Mięśnie piłkarzy nie będą zadowolone

Po raz pierwszy w historii mistrzostw świata FIFA zorganizuje podczas finału pełnoprawne halftime show. Sam koncert ma potrwać dokładnie 11 minut – liczba nie jest przypadkowa, bo odpowiada liczbie zawodników jednej drużyny na boisku. Lista gwiazd jest długa. Wystąpią takie sławy, jak Madonna, Shakira, Justin Bieber i BTS. Na murawie pojawi się też wenezuelski dyrygent i skrzypek Gustavo Dudamel oraz prawdopodobnie Burna Boy, który razem z Shakirą wykonuje mundialowy hymn "Dai Dai". Za przygotowanie widowiska odpowiada Chris Martin z Coldplay.

Na papierze 11 minut nie brzmi szczególnie groźnie. Tyle że nie oznacza to wcale 11-minutowej przerwy w meczu. Jak informują zagraniczne media, cała pauza między pierwszą a drugą połową może potrwać około 20 minut, a według innych doniesień nawet 25–30 minut. Wszystko dlatego, że na murawie trzeba będzie w ekspresowym tempie zbudować scenę, a potem ją zdemontować i przygotować boisko do dalszej gry.

I tu zaczynają się kontrowersje. Przepisy IFAB, czyli organizacji odpowiedzialnej za ustalanie zasad gry w piłkę nożną, mówią jasno: przerwa między połowami nie powinna przekraczać 15 minut, choć może zostać zmieniona za zgodą sędziego. Piłkarze są przyzwyczajeni do bardzo konkretnego rytmu meczu, tymczasem podczas najważniejszego spotkania ich reprezentacyjnych karier będą musieli czekać w szatni dłużej niż zwykle.

Nie jest to zresztą zupełnie nowy problem. Podczas finału Klubowych Mistrzostw Świata w 2025 roku sam koncert trwał około 10 minut, ale cała przerwa rozciągnęła się do ponad 24 minut. Z kolei z powodu występu Shakiry podczas finału Copa América w 2024 roku zawodnicy Argentyny i Kolumbii czekali około 26 minut na rozpoczęcie drugiej połowy. Kolumbijski trener Néstor Lorenzo zwracał wtedy uwagę, że tak długa przerwa może sprawić, że mięśnie zawodników nadmiernie się wychłodzą.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Futbol, futbol, futbol…" i "Koko Euro spoko". Sprawdź, czy pamiętasz te piłkarskie piosenki

logo
Quiz

1 / 7 Dokończ piosenkę zespołu Jarzębina, która zyskała rozgłos w 2012 roku. Koko koko Euro spoko. Piłka leci hen wysoko...

Potwierdził to dr Liam Harper, wykładowca fizjologii z Manchester Metropolitan University. – Wiemy, że 15-minutowa przerwa między połowami wystarcza, by temperatura mięśni zaczęła spadać i zbliżać się do poziomu spoczynkowego. Podwyższona temperatura mięśni wiąże się z większą mocą i szybszym generowaniem siły. (...) Jeśli przerwa zostanie wydłużona, spadek temperatury mięśni może być jeszcze bardziej wyraźny – powiedział w rozmowie z The Independent.

Ekspert dodał, że przed wznowieniem gry piłkarze mogliby potrzebować dodatkowej, trwającej od dwóch do czterech minut rozgrzewki. – (...) Rozgrzewka jest ważna nie tylko z punktu widzenia zmniejszenia ryzyka kontuzji, ale również poprawy wydolności fizycznej. (...) Badania pokazują, że ponowna rozgrzewka przed drugą połową korzystnie wpływa na szybkość sprintu i skoczność w porównaniu z sytuacją, gdy zawodnicy nie podejmują wcześniej żadnej aktywności fizycznej – powiedział Harper w rozmowie z brytyjską gazetą.

Z drugiej strony dłuższa przerwa w meczu nie musi mieć wyłącznie wad. Harper zauważa, że zawodnicy dostaną więcej czasu na nawodnienie, uzupełnienie węglowodanów i odpoczynek, co przy temperaturze sięgającej około 30 stopni Celsjusza może mieć znaczenie. Trenerzy zyskają również kilka dodatkowych minut na analizę pierwszej połowy i przekazanie wskazówek.

Dalsza część artykułu poniżej.

FIFA chce mieć własne Super Bowl. Przynajmniej cel jest szczytny

Eksperci i fani kręcą nosami, ale organizatorzy bronią swojemu pomysłu i przekonują, że finału mistrzostw świata nie należy traktować jak zwykłego meczu.

Michael Gietzen, szef firmy Identity zajmującej się organizacją globalnych wydarzeń, stwierdził w rozmowie z "The Independent", że FIFA "zmarnowałaby moment", gdyby nie wykorzystała ogromnej widowni finału. Jego zdaniem kilka dodatkowych minut to niewielka cena za stworzenie widowiska, które ma być nie tylko wydarzeniem sportowym, ale również popkulturowym. Kontrowersyjny prezydent FIFA Gianni Infantino mówi z kolei o "przełomowym spektaklu".

FIFA najwyraźniej chce zrobić z finału mundialu drugie Super Bowl. W Stanach Zjednoczonych finał NFL dawno przestał być wyłącznie wydarzeniem sportowym – reklamy, koncert w przerwie i nazwiska największych gwiazd popkultury są niemal równie ważne jak sam mecz (a dla widzów spoza USA nawet ważniejsze).

Mundial rozgrywany w Ameryce Północnej stał się więc idealną okazją, by zrobić kopię słynnego halftime show. Tyle że piłka nożna ma własne tradycje i rytuały, a dla kibiców finał mistrzostw świata sam w sobie jest już wystarczająco wielkim widowiskiem. Madonna czy Shakira nie są potrzebne, by przyciągnąć przed telewizory setki milionów ludzi.

Jest jednak w całym przedsięwzięciu coś więcej niż pogoń FIFA za rozmachem Super Bowl. Halftime show wesprze FIFA Global Citizen Education Fund, którego celem jest zebranie 100 mln dolarów na zwiększanie dostępu dzieci na całym świecie do edukacji i możliwości uprawiania piłki nożnej. Pomysł zamiany przerwy najważniejszego meczu świata w gigantyczny koncert budzi więc wśród piłkarskich purystów zrozumiałe kręcenie nosem, ale przynajmniej stoi za nim szczytny cel.