
Już dziś oczy całego piłkarskiego świata zwrócą się na starcie Argentyny z Anglią. Choć na boisku stawką będzie awans i prestiż, wokół meczu narosło znacznie więcej emocji niż te czysto sportowe. Kontrowersje związane z decyzjami sędziowskimi, polityczne podteksty oraz ostrzeżenia służb bezpieczeństwa sprawiają, że to spotkanie zapowiada się jako jedno z najbardziej napiętych wydarzeń turnieju.
Już dziś, 15 lipca, odbędzie się mecz Argentyna kontra Anglia. Spotkanie będzie transmitowane przez Telewizję Polską na kanale TVP1 i TVP Sport od godziny 21:00. Jest to jeden z najbardziej wyczekiwanych meczów w trakcie odbywającego się w Ameryce Północnej mundialu.
Wygląda jednak na to, że niekoniecznie musi to być czysty spektakl sportowy w duchu fair-play. O tym, że jest to wydarzenie "najwyższego ryzyka" alarmuje nawet FBI. Służby z uwagą obserwują gigantyczny konflikt pomiędzy kibicami obu teamów, a internet skrupulatnie punktuje politykę FIFA, a konkretniej jej stronniczość.
Zaczynając od początku – Anglia uważana jest za drużynę w pewnym stopniu faworyzowaną ze strony FIFA. Mowa tu m.in. o ostatnio popularnej aferze Cablegate – wybita piłka mogła zahaczyć o kabel kamery telewizyjnej i spadła w taki sposób, że Anglia była w stanie wyrównać w meczu z Norwegią. Ostatecznie Anglia wygrała, a Norwegia zaprotestowała przeciwko decyzji sędziego, który uznał bramkę. Nie jest to jednak w żadnym razie skala faworyzacji, która przypisywana jest Argentynie. Tu doszło do takiego kuriozum, że biało-błękitni zyskali w sieci dość specyficzną ksywkę związaną z systemem VAR.
"VARgentyna" kontra Anglia – FIFA kocha Messiego
O potencjalnym faworyzowaniu Argentyny pisał nawet Reuters. Sprawa określana jest mianem "VARgentina" i ma związek z licznymi skargami drużyn rywalizujących z biało-błękitnymi. Mowa tu przede wszystkim o decyzji o wyrzuceniu ze spotkania Breela Embolo w meczu ze Szwajcarią, kontrowersyjnych decyzjach sędziów w meczu z Egiptem (których później publicznie, zdaniem wielu stronniczo, bronił szef sędziów FIFA Pierluigi Collina), a także niewyrzuceniem Lionela Messiego z boiska w meczu z Algierią po faulu na kapitanie rywala.
Niedawno powstał nawet satyryczny portal nazwany właśnie VARgentina, który określa się mianem trybunału ludowego, gdzie każdy może wyrazić wątpliwości co do werdyktów sędziów. Każdy z uczestników "zabawy" może głosować pod ich decyzjami, wskazując na to, czy były:
- fair
- lekko VARgentina
- w pełni VARgentina
W tej chwili większość analizowanych przypadków określana jest przez użytkowników portalu jako faworyzacja na rzecz Argentyny.
Komentujący zwracają uwagę, że faworyzowanie Argentyny może mieć związek z postacią samego Lionela Messiego. Zawodnik jest globalnie rozpoznawalny i od lat traktowany jest jako twarz kopanego sportu. Messi stał się także postacią inspirującą młodzież, nie tylko dla swoich rodaków, ale także latynoamerykanów na całym świecie (a zwłaszcza w USA, gdzie odbywa się mundial). Dla FIFA utrzymanie jego drużyny w grze to czysty wzrost oglądalności. Teoria o faworyzacji opiera się więc nie tylko o to, co dzieje się na boisku, ale istnieje tu także bardzo sensowny i pragmatyczny motyw.
Pożar wizerunkowy płonie w najlepsze, ale FIFA nie stara się gasić rosnących w sieci wątpliwości. Jako sędziego w meczu Anglia vs. Argentyna organizacja wyznaczyła Ismaila Elfatha. Jak podaje portal goal.com, jest on uważany za szczęśliwy "talizman Lionela Messiego". Nie będzie to zresztą jedyny talizman, po który sięgną obrońcy tytułu, bowiem jak podaje BBC, biało-błękitni zdecydowali się na wystąpienie o FIFA o... zmianę barw na wyjazdowe. Dziennik sugeruje, że przyczyną takiej decyzji może być fakt, iż Argentyna wygrywała w takich strojach z Anglią w latach 1986 i 1998. Oczywiście, szefostwo mundialu nie miało nic przeciwko takiemu gestowi.
Anglia kontra Argentyna – 44 lata temu wydarzyła się krwawa historia
Skoro mecz Argentyna kontra Anglia obdzieramy z kontekstu czysto sportowego, warto przyjrzeć się też kwestiom geopolitycznym. W 1982 roku Anglia i Argentyna stoczyły wojnę o archipelag na Oceanie Atlantyckim. Archipelag nazywany przez Argentyńczyków Malwinami, a przez Anglików Falklandami.
1982 rok nie jest wcale odległą datą, a duża część komentariatu politycznego w Argentynie pamięta tamte wydarzenia. Albo przynajmniej do nich nawiązuje w swoim przekazie do narodu, tak jak wiceprezydentka ojczyzny Lionela Messiego.
"Jutro gramy przeciwko piratom-uzurpatorom. To nie jest zwykły mecz. Nie zamierzam być poprawna politycznie ani udawać obojętnej – starcie z Anglikami to zawsze coś więcej. To Malwiny, to Diego, to ostatni taniec Leo i pokazanie najeźdźcom, gdzie ich miejsce. Naprzód Argentyno! Bo do ostatniego tchu będziemy upominać się o to, co nasze!" – stwierdziła na X zastępczyni Javiera Milei, Victoria Villarruel.
W 1982 roku wojnę o Falklandy wygrało Zjednoczone Królestwo (wspierane zresztą politycznie przez USA i Wspólnotę Europejską, "proto" Unię Europejską). Liczba ofiar po stronie argentyńskiej wyniosła 649 zabitych i 1657 rannych. Obecnie archipelag traktowany jest jako terytorium brytyjskie, ale Argentyńczycy nigdy się z tym do końca nie pogodzili.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Świeży konflikt, a zarazem świeża rana na dumie Argentyńczyków sprawia, że mają oni ogromną niechęć do reprezentacji Anglii. W sieci możemy znaleźć nagrania z aktów wandalizmów wobec brytyjskich flag Union Jack, które są palone przez kibiców południowoamerykańskiej drużyny.
FBI: mecz Anglia kontra Argentyna to najbardziej ryzykowny mecz na mundialu
Jak podaje The Mirror, dzisiejsze spotkanie w Atlancie określone został przez FBI jako mecz o najwyższym poziomie ryzyka, a lokalna policja przygotowuje się na nadchodzącą falę przemocy. O obawach służb powiadomiona została również FIFA, której przedstawiciele wzięli udział w spotkaniu z lokalnymi siłami porządkowymi.
Pomysł policji na poradzenie sobie z możliwymi aktami przemocy to "rozmieszczenie dodatkowego personelu w strategicznych miejscach". Według The Mirror funkcjonariusze obstawili hotele, w których znajdują się drużyny, a dodatkowe siły kierowane są w okolice Stadionu Mercedes-Benz.
Problem potencjalnych starć kibiców "wkracza" także do samego obiektu, w którym odbędzie się historyczny mecz. Zagrożeniem jest też to, że przez masową odsprzedaż biletów na stadionie, kibice przeciwnych klubów nie będą od siebie oddzieleni. Sportowe emocje, trudna (i dość bieżąca) wspólna historia podsycana przez polityków, a także kontrowersje wokół samej FIFA to mieszanka, która może okazać się wybuchową.






