
Donald Trump oświadczył właśnie, że zachowanie Folarina Baloguna "to nie był faul". Jego zdaniem to "nawet nie było przewinienie", a sędzia, który pokazał Amerykaninowi czerwoną kartkę w meczu 1/16 finału z Bośnią i Hercegowiną, "jest trochę podejrzany". Ale co jednak najważniejsze, prezydent USA przyznał: "zażądałem przeglądu tej sytuacji przez FIFA". Gianni Infantino powinien natychmiast odejść.
Niezależność struktur sportowych od politycznych nacisków to jeden z fundamentalnych mitów, jakim światowe federacje od dekad karmią kibiców. Jednak podczas mistrzostw świata 2026 ten mit legł w gruzach z hukiem, jakiego współczesny futbol jeszcze nie słyszał. To, co wydarzyło się wokół Folarina Baloguna, to bezprecedensowy zamach na ducha sportowej rywalizacji i czysta kpina z przepisów gry w piłkę nożną.
Folarin Balogun słusznie wyleciał z boiska
Przypomnijmy fakty: w meczu 1/16 finału przeciwko Bośni i Hercegowinie amerykański napastnik brutalnie nadepnął na kostkę obrońcy Tarika Muharemovicia. Decyzja arbitra głównego oraz wozu VAR była jednoznaczna i słuszna – czerwona kartka za niebezpieczny atak. Zgodnie z obowiązującymi na całym świecie regułami konsekwencją takiego przewinienia jest automatyczna pauza w kolejnym meczu. W tym przypadku w hitowym starciu 1/8 finału pomiędzy USA a Belgią.
Dodajmy też, że to nie pierwsze głośne wyrzucenie z boiska tego turnieju – padła już choćby kuriozalna czerwona kartka na MŚ dla Miguela Almiróna, tyle że w tamtej sytuacji nie było prób anulowania kary. Tym razem do gry wkroczyła jednak brutalna polityka i prywatne telefony. Donald Trump wprost z Gabinetu Owalnego i bez żenady przyznał, że osobiście interweniował u szefa FIFA, Gianniego Infantino, żądając "przeglądu" tej decyzji. Efekt? Światowa centrala, zamiast obronić autonomię sportu i swoich arbitrów, ugięła się przed gospodarzem turnieju.
– Widziałem tę akcję i jestem osobą, która kocha sport. To nie był faul. To nawet nie było przewinienie. Ten sędzia, który jest trochę podejrzany, jeśli sprawdzicie jego przeszłość, dokonał decyzji, w którą nikt nie mógł uwierzyć. On (Balogun – red.) jest naszym najlepszym graczem albo jednym z naszych najlepszych graczy. A on dał mu czerwoną kartkę. Tak, zażądałem przeglądu przez FIFA" – oznajmił Trump, który – jak widać – na piłce nożnej również zna się najlepiej (a tak naprawdę udowodnił, że nie zna się wcale). Prezydent USA brazylijskiego sędziego w tym meczu, Raphaela Clausa, nazwał też "okropnym".
To zresztą w stylu amerykańskiego prezydenta, którego ego niejednokrotnie przerastało rzeczywistość – swego czasu Donald Trump miał przyjechać do Polski z wykładem na stadionie, żądając za sam występ miliona dolarów.
FIFA podjęła kuriozalną, niemającą precedensu w historii decyzję: nie cofnęła samej kartki, ale zawiesiła wykonanie kary meczu zawieszenia na roczny okres próbny. To absolutny fikołek prawny, stworzony wyłącznie po to, by przypodobać się Trumpowi i uratować turniejowy byt gwiazdy współgospodarzy. I fakt, że Folarin Balogun jest najlepszym strzelcem Amerykanów, niewiele tu zmienia.
Zobacz także
FIFA i Gianni Infantino napluli wszystkim w twarz
Ta sytuacja to jawne naplucie w twarz – po pierwsze – Belgijskiej Federacji Piłkarskiej, która słusznie czuje się oszukana, ale też wszystkim reprezentacjom, sędziom i wszystkim kibicom, którzy naiwnie wierzyli, że na boisku decydują wyłącznie reguły gry, a nie polityczne koneksje. Jeżeli prezydent jakiegoś kraju może jednym telefonem załatwić swojemu piłkarzowi anulowanie kary za ewidentny, niebezpieczny faul, to mistrzostwa świata przestają być turniejem sportowym, a stają się polityczną farsą.
To także kolejny raz, kiedy Trump i FIFA rzucają cień na ten turniej – wcześniej sędzia z Somalii został wyrzucony z mundialu, ponieważ odmówiono mu wjazdu do kraju, a tym samym stracił szansę na historyczny debiut na mistrzostwach świata.
Mocne oświadczenie UEFA dobitnie z kolei pokazuje skalę tej afery. Europejska federacja poszła na zwarcie FIFA i stwierdziła, że niedzielną decyzją ekipa Infantino "przekroczyła czerwoną linię".
UEFA
fragment oświadczenie
"Taka decyzja tworzy precedens w trwającym turnieju, gdzie podobne sytuacje będą teraz wymagały równego traktowania, na niekorzyść rywalizacji. (...) Wyrażamy nasze niedowierzanie wobec takiej bezprecedensowej, niezrozumiałej i nieuzasadnionej decyzji" – czytamy w dalszej części komunikatu UEFA.
Gianni Infantino od lat oskarżany był o cynizm i przesadne przypodobywanie się możnym tego świata, ale tym razem nparawdę przekroczył czerwoną linię. Pokazał, że przepisy FIFA nie są nic warte, bo zależą od tego, kto akurat dzwoni z pretensjami. To największy skandal w historii nowożytnego futbolu, który kompletnie zhańbił piłkarskie mistrzostwa świata. A to dopiero preludium, bo Donald Trump ze swoim show czeka na finał mundialu 19 lipca, gdzie ma osobiście wręczyć trofeum zwycięzcom.
Szef FIFA stracił z kolei resztki jakiejkolwiek wiarygodności. Jeśli futbol ma przetrwać jako czysty sport, Infantino musi natychmiast podać się do dymisji. Ale wiadomo, że tego nie zrobi. Bo jak zwykle nie będzie miał sobie nic do zarzucenia.
Zobacz także: Najbardziej absurdalne momenty w historii mundiali.






