
Zdjęcie posłanki Izabeli Bodnar wywołało prawdziwą burzę w sieci. Na fotce pozuje z dwoma martwymi tuńczykami. Internauci oraz inni politycy nie zostawili na niej suchej nitki.
Izabela Bodnar to posłanka na Sejm z ramienia partii Polska 2050 Szymona Hołowni. Szerokiej publiczności dała się poznać dwa lata temu, gdy stoczyła zacięty bój o fotel prezydenta Wrocławia. W zeszłym roku opuściła szeregi partii. Teraz postanowiła odpocząć na południu Europy. Jej relaks w Hiszpanii szybko jednak zamienił się w potężny kryzys wizerunkowy.
Gigantyczne tuńczyki i hiszpańskie wakacje posłanki
Kontrowersyjny wpis pojawił się w niedzielę wieczorem na platformie X. Polityczka opublikowała fotografię, na której siedzi na motorówce. Obok niej leżą dwa monstrualne tuńczyki.
Bodnar z uśmiechem na twarzy pozuje do obiektywu, opierając bose stopy o grzbiet jednej z ryb. "Życzę dzisiaj Hiszpanom takich sukcesów, jak na połowie tuńczyka podczas naszych hiszpańskich wakacji! Viva España!!!!" – napisała posłanka (i Hiszpania faktycznie wygrała mundial).
Zobacz także
Zniesmaczeni internauci i starcie z Żukowską
Dziennikarka Agnieszka Gozdyra zwróciła się wprost do autorki wpisu: "Pani poseł, proste pytanie: jak bardzo trzeba nie mieć stylu/empatii, by zrobić sobie takie zdjęcie, a następnie je opublikować?".
Do dyskusji włączyła się również Anna Maria Żukowska, kontrowersyjna posłanka Lewicy. "Czym to zdjęcie się różni od zdjęcia z upolowaną sarną [...]. Nie ma już Pani na czym nóg opierać?" – pytała retorycznie.
Internauci również nie gryźli się w język. "Kwintesencja polityki - udajemy że coś nas obchodzi (np. troska o zwierzęta) generalnie mając to w d*pie, lep na frajerów wyborców. Na 90 proc. skończyła tym karierę" – napisał jeden z nich.
Z kolei inny zasugerował zgłoszenie sprawy miejscowym służbom. "To zdjęcie trzeba wysłać do Ministerstwa Rybołówstwa i Żywności Hiszpanii! Na tuńczyka w Hiszpanii obowiązuje zasada – Złap i Wypuść, max 1 szt. na łódź" – napisał oburzony użytkownik.
Kolejny z internautów zestawił kadr z szarą rzeczywistością. "Ja mam płacić za kaucję i butelki zwrotne rzekomo dla ochrony środowiska, a pani prywatnym jachtem łowi ryby z publicznej wody? Jakie to żałosne" – skwitował.
Izabela Bodnar uderza w krytyków i zarzuca hipokryzję
Sama zainteresowana nie zamierzała chować głowy w piasek. Na falę krytyki odpowiedziała serią ripost. Jej główną linią obrony stało się wytykanie oponentom zakłamania.
"Drodzy, nie bądźcie hipokrytami, każde sushi, każda ryba, każdy kotlet, który jecie, pochodzi od złowionego lub zabitego zwierzęcia" – broniła się w komentarzach reprezentantka Polski 2050.
W innym wpisie dodała stanowczo: "Kto kiedykolwiek jadł sushi niech nie śmie mędzić, bo okaże się hipokrytą". Według niej mięsożercy nie mają żadnego mandatu, aby moralizować w sieci na temat łowienia ryb, a jeśli kogoś to razi, powinien przejść na wegetarianizm.
Internauci też wytknęli jej hipokryzję. Przypomnieli, jak wspierała działania organizacji Otwarte Klatki na rzecz m.in. zakazu hodowli zwierząt na futra. Napisała wtedy "Mówię głosem tych, którzy głosu nie mają". Dziś brzmi to bardzo ironicznie w kontekście zdjęcia z rybami, które przecież, jak w słynnym przysłowiu, głosu nie mają.




