
Mateusz Morawiecki nie zamierzał milczeć po ostatnich zarzutach, które skierował wobec niego Jarosław Kaczyński. Prezes PiS stwierdził, że były premier mówił o jedności, a robił wszystko, aby rozbić partię. Lider stowarzyszenia Rozwój Plus zaprzecza i przekonuje, że ma dowody.
24 lipca nastąpił sądny dzień w PiS. Upłynął termin ultimatum Jarosława Kaczyńskiego wobec członków stowarzyszenia Rozwój Plus, którzy nie zdecydowali się na podpisanie "lojalek". Na ich czele stał były premier Mateusz Morawiecki. – Około trzydziestu kilku, bo to jeszcze nie jest tak w 100 proc. ustalone (...), posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa – deklarował prezes.
Rozłam w PiS stał się faktem, a dawni partyjni koledzy zaczęli prowadzić publiczne batalie – niewykluczone, że o Morawieckim za chwilę dowiemy się nowych rzeczy, bo PiS-owcy są już w natarciu. Już widać, jak Kaczyński zaczął atakować byłego premiera. W wywiadzie dla Republiki sugerował, że od początku prowadził podwójną grę.
– To nie jest nic złego, absolutnie ma do takich ambicji prawo, natomiast to jest przyczynek do wyjaśnienia, dlaczego działa tak, jak działa. Jedna rzecz w tym działaniu jest dość rażąca – ciągle mówi o jedności, a wszystkie te działania zmierzają do rozbicia naszej partii – przekonywał. Kaczyński sugerował też, że gdyby Morawiecki zrobił tak jak Sasin, który rozwiązał swoje stowarzyszenie, mógłby liczyć na ważne stanowisko w PiS.
Morawiecki odpowiada Kaczyńskiemu. Nie ma planów ws. zakładania nowej partii?
Dzień później to lider Rozwoju Plus wystąpił na antenie Republiki, gdzie został zapytany o słowa prezesa. Morawiecki zapewnił, że nie czuje się inny rozłamowi w Prawie i Sprawiedliwości.
– Nie, dlatego że do ostatniej chwili walczyłem o jedność. Wyciągaliśmy rękę do zgody, a jest wielu świadków tego, jak jeszcze w ostatniej chwili wysyłałem list do pana prezesa i starałem się jakiś wspólny mianownik zaproponować, w tym również zmiany w statucie stowarzyszenia Rozwój Plus. Byliśmy gotowi na zgodę – zapewnił.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Gdy prowadzący wspomniał, że prezes zarzucał mu kłamliwe narracje o budowaniu jedności, Morawiecki miał zdecydowaną odpowiedź.
– No właśnie nie. Tutaj jest ogromna niespójność, tylko że za mną świadczą dokumenty, rozmowy, rozmowy przy świadkach, które były wówczas toczone. Zresztą nie tylko przeze mnie, także przez kolegów ze stowarzyszenia, którzy zaproponowali bardzo liczne deklaracje, podpisane przez nas, które mogłyby prowadzić do tego, że dalej byśmy działali jak jedna organizacja oddychająca dwoma zdrowymi płucami. – Tymczasem jedno zdrowe płuco zostało amputowane, zostaliśmy wypchnięci – podsumował.
Później po wywiadzie Morawiecki przed siedzibą Republiki odpowiadał na pytania innych dziennikarzy. – Ja się cały czas próbowałem dogadać, teraz piłka jest po stronie pana prezesa i kierownictwa PiS – przyznał, a jego słowa zacytował Polsat News. Były premier powiedział też, że "nie ma planów dotyczących ani klubu ani partii". – Jesteśmy członkami PiS, przynajmniej do wtorku – dodał.
Na koniec zaznaczył, że nie proponował podziału partii – tak jak mówił Paweł Jabłoński. Zasugerował to też Sebastian Kaleta. – To rozwiązanie chodzi po rynku strategii politycznych pod hasłem konfederyzacji. Rozmowy były, ale nie padła żadna propozycja podziału partii, jak niektóry sugerują – skwitował.




