
Członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus na czele z Mateuszem Morawieckim zostali wyrzuceni PiS, ponieważ nie podpisali "lojalek". Jarosław Kaczyński wiernie podtrzymuje jednak narrację, że sami zrezygnowali z członkostwa w partii, o czym więcej mówił w piątkowych wywiadach. Szczególnie zwraca uwagę zmiana tonu wobec byłego premiera.
W PiS nadszedł w piątek 24 lipca dzień sądu. Upłynął termin ultimatum Jarosława Kaczyńskiego wobec członków stowarzyszenia Rozwój Plus, którzy nie zdecydowali się na podpisanie "lojalek".Na ich czele stał natomiast były premier Mateusz Morawiecki.
W piątek w południe Jarosław Kaczyński odpalił bombę. – Około trzydziestu kilku, bo to jeszcze nie jest tak w 100 proc. ustalone (...), posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa – przekazał. I zapowiedział, że w przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie komitetu, który "po prostu przyjmie ten fakt do wiadomości".
Rozłam w PiS stał się faktem, a dawni partyjni koledzy zaczęli prowadzić publiczne batalie – niewykluczone, że o Morawieckim za chwilę dowiemy się nowych rzeczy, bo PiS-owcy są już w natarciu. Teraz do tej narracji dołączył się jeszcze sam Jarosław Kaczyński. A należy pamiętać, że to, co mówi prezes partii, uważnie słyszą też inni politycy PiS. Możemy się więc spodziewać, że po weekendzie w szeregach ugrupowania wejdzie w życie zupełnie nowy przekaz partyjny, jeszcze mocniej uderzający w byłego premiera.
Kaczyński nie zostawił na Mateuszu Morawieckim suchej nitki. "Błędnie oceniał rzeczywistość"
W piątek, gdy kurz po ostatnich politycznych deklaracjach zdążył już trochę opaść, Jarosław Kaczyński wybrał się na rundkę po prawicowych mediach, aby uchylić rąbka tajemnicy na temat rozłamu w partii. Najpierw prezes PiS pojawił się w telewizji wPolsce24, gdzie nie szczędził słów pod adresem byłego premiera.
– Mateusz Morawiecki na pewno nie jest już jednym z liderów naszej partii, ponieważ nie podpisał odpowiedniego dokumentu. W związku z tym zrezygnował z członkostwa. Przyjęcie tego do wiadomości nastąpi w najbliższy wtorek – potwierdził prezes na wstępie. Zaznaczył przy tym, że to sam były szef rządu wcześniej wspominał o takim scenariuszu. – Mateusz Morawiecki wcześniej proponował mi podział. To, co w tej chwili mówi, trochę mnie dziwi. (...) Mówił to w cztery oczy, ale mówił to także później, byli świadkowie – stwierdził Kaczyński.
I uszczypliwie stwierdził, że były premier "miał różne nadzieje i różne plany i okazało się, że błędnie oceniał rzeczywistość i to go bardzo uderzyło". Jak dodał, "takim momentem był wybór Przemysława Czarnka na kandydata na premiera". Następnie odpierał także zarzuty o autorytaryzm w ugrupowaniu. – Gdyby w PiS był zamordyzm, to grupa Mateusza Morawieckiego już dawno by w PiS nie była. Zostałaby usunięta dyscyplinarnie. Było wiele innych działań, które były tolerowane, przed tymi ostatnimi wydarzeniami. Ci, którzy nie chcą dziś podpisać lojalki, dawno mieli na sumieniu różne działania – oznajmił Kaczyński. A pewnym momencie rzucił: – On (Morawiecki – red.) miał bardziej skomplikowany życiorys i przez dłuższy czas był po tej stronie, która atakowała. To nie oznacza, że on osobiście atakował, ale w tym świecie się obracał. Był nawet doradcą Tuska.
Odnosząc się z kolei bezpośrednio do słów Morawieckiego o "intrygantach", prezes PiS stwierdził, że "jeżeli pan premier uważa mnie za bezradnego człowieka otoczonego intrygantami, to powinien postawić sprawę jasno, zwołać kongres i powołać nowego szefa partii, który nie da się obsiąść intrygantami".
Zobacz także
W PiS "w dalszym ciągu są dwa płuca"
Po godz. 20:00 Kaczyński pojawił się w studiu TV Republika. – Nikt nikogo w dzisiejszej Polsce nie zmusza do bycia w partii – stwierdził. Na antenie stacji prezes PiS odniósł się między innymi do swoich głośnych słów z kwietnia, kiedy to zapowiadał, że jego ugrupowanie będzie miało "dwa płuca", czyli dodatkowo Stowarzyszenie Rozwój Plus. – Są w dalszym ciągu dwa płuca. Przekona się pani (redaktor – red.) może nawet w niezbyt długim czasie – zapewnił tajemniczo.
Prowadząca rozmowę zapytała prezesa również o szczegóły 21 postulatów przedstawionych przez Stowarzyszenie Rozwój Plus oraz osobistego listu, który Mateusz Morawiecki wysłał bezpośrednio do szefa partii. – Tam były sformułowania, które są nie do przyjęcia. On (Morawiecki - red.) stwierdzał, że jest w PiS, ale jednocześnie, że odmawia podpisania dokumentu, który nazywa lojalką – relacjonował. Ocenił także, że nie zaakceptował postulatów Morawieckiego, ponieważ "propozycje pana premiera były interesujące, ale brakowało w nich spraw najważniejszych".
Podczas wywiadu poruszono także temat zbliżających się wyborów i politycznej przyszłości PiS. Zapytany o to, czy wyobraża sobie jeszcze kiedyś współpracę z Mateuszem Morawieckim, Jarosław Kaczyński odparł: "Nie wykluczam takiej współpracy".
Na koniec prezes PiS wskazał, z kim z pewnością nie zamierza budować sojuszy. – Koalicja jest potrzebna, żeby wygrać te wybory. Z tymi, którzy są na scenie (opozycji – red.). No, z wyjątkiem jednej partii, która jest tak na skraju, że dalej to już tylko piekło, czyli partia Brauna – podsumował.






