
Kryzys w Prawie i Sprawiedliwości wszedł w nową fazę. Mateusz Morawiecki ogłosił, że do końca walczył o utrzymanie jedności obozu, jednocześnie potwierdzając, że wokół niego skupia się 44 parlamentarzystów. Swoje wystąpienie nazwał "krzykiem jedności". Polityk zadeklarował, że jego stronnictwo ma plan, odwagę i wolę zwycięstwa.
– Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości – rozpoczął swoje przemówienie Mateusz Morawiecki.
Polityk w trakcie swojej wypowiedzi nawiązał do polityki partii "dwóch płuc". Mateusz Morawiecki przypomniał, że jeszcze niedawno to właśnie ta strategia była realizowana przez władze PiS.
– Jest nas 40 posłów, senator i trzech europarlamentarzystów (...) Mamy dużą reprezentację – uciął spekulacje względem liczebności jego zwolenników polityk.
Polityk stwierdził, że walczył do ostatnich chwil, by jego stowarzyszenie mogło działać na rzecz Prawa i Sprawiedliwości i pozyskiwać na jego rzecz elektorat. Mateusz Morawiecki zadeklarował, że nie ma zamiaru reagować "nienawiścią na nienawiść". Polityk podkreślał, że cały czas zależało mu na rozwiązaniu konfliktu.
– Jeszcze dzisiaj rano wysłałem list z pewnymi nowymi propozycjami do pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, po to, żeby podkreślić, że deklaracja, która została wynegocjowana, jest deklaracją o bardzo solidnej podstawie – stwierdził były premier.
Mateusz Morawiecki nawiązał też do wysokich wyników sondażowych, które notują ostatnio Konfederacja WiN i Konfederacja Korony Polskiej. Polityk podkreślał, że obie partie notują wzrost poparcia. Były premier nie przekreśla podobnego scenariusza w przypadku jego stowarzyszenia i Prawa i Sprawiedliwości.
Mateusz Morawiecki zapowiedział też walkę o młody elektorat. Według niego PiS w najniższej grupie wiekowej ma zaledwie 9 proc. poparcia. Jednocześnie w tej samej grupie prezydent Karol Nawrocki ma mieć aż 70 proc. – Coś jest nie tak – zasugerował polityk.
Mateusz Morawiecki o intrydze w PiS
Polityk w trakcie swojego wystąpienia wielokrotnie nazwał rozłam "intrygą", a osoby, które do niego doprowadziły "intrygantami".
– Drodzy koledzy intryganci, może o to wam chodziło – żeby wypchnąć nas z Prawa i Sprawiedliwości – sugerował były premier. – Koledzy będą chcieli wypchnąć nas do końca (...) z tego, co słyszałem.
Jednocześnie środowisko sprzyjające prezesowi PiS oskarża o próby podziału nie "intrygantów", a samego Mateusza Morawieckiego. W sprawie głos zajął poseł Sebastian Kaleta. "Prezes Jarosław Kaczyński ujawnił, że zanim założono stowarzyszenie Rozwój Plus, proponowano mu PODZIAŁ partii" – poinformował polityk we wpisie na X.
Według Sebastiana Kalety, "logicznym wnioskiem" władz PiS w związku z tym, że krótko po propozycji powstało stowarzyszenie "było to, że stowarzyszenie to faktyczny ROZŁAM".
Odmienne stanowisko ws. rozłamu w PiS ma Jarosław Kaczyński
Według Jarosława Kaczyńskiego ponad 30 parlamentarzystów PiS zrezygnowało z członkostwa w partii, a nie "zostało z niej wypchniętych". – Około 30-kilku, bo to jeszcze nie jest tak w 100 proc. ustalone (...), posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa – przekazał polityk w trakcie konferencji prasowej na dwie godziny przed wystąpieniem Mateusza Morawieckiego.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
– Fakt jest oczywisty, wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie wszyscy wiedzieli, jakie są skutki niepodpisania. I podjęli taką decyzję, jaką podjęli – tak sytuację przedstawia prezes Prawa i Sprawiedliwości. Według polityka, Mateusz Morawiecki nie zdecydował się na dokonanie ustępstw w kwestii stowarzyszeń, w tym zamrożenie działalności Rozwój Plus, zamiast jego likwidacji.
Prezes PiS zauważył też, że działalność stowarzyszenia Rozwój Plus mogła być realizowana w ramach partii.






